![]() |
| fot. FORUM |
Ani rodzina (która ze swojej natury ma być środowiskiem wychowawczym), ani szkoła (która po to przecież istnieje) nie spełniają zadań wychowawczych. Czasem wydaje się wręcz, że najlepsze pozornie środowiska też nie spełniają oczekiwań, że decydują jakieś inne czynniki, niekiedy trudne do prześledzenia. Odpowiedzialność za taki stan jest przerzucana to na rodzinę, to na szkołę. Kto lub co właściwie wywiera największy wpływ na młodych ludzi?
Po pierwsze: Rodzice
Oczywiście, na pierwszym miejscu jest wzorzec rodziców. Jest on tak silny, że czasem nie wiadomo, czy jest to tylko wzorzec, czy wręcz cechy odziedziczone. Na podstawie doświadczeń w poradni zaryzykowałabym twierdzenie, że najsilniejszy wpływ na dziecko ma ojciec – nawet ten, którego prawie nie ma w domu. Niejako z natury ojciec przekazuje postawy wobec świata, a dzieci naśladują bardziej ojca niż matkę i czasem nieświadomie stają się w zachowaniu podobne do ojca.
W prawidłowym układzie rodziny ojciec powinien potwierdzać, jakby pieczętować wpływ matki. Jeśli tego nie robi, a postawy rodziców są przeciwstawne, dziecko częściej idzie za ojcem. Szczególnie łatwo to dostrzec, analizując wyniki religijnego wychowania. Tam, gdzie w domu modli się tylko matka i do kościoła chodzi tylko ona, dzieci chodzą z nią, dopóki są małe, potem jednak naśladują zachowanie ojca. W kościele dziecko patrzy, czy ojciec klęczy, czy recytuje modlitwy. Jeśli czyni to tylko matka – dziecko milczy jak ojciec.
Rola rodziny jest tutaj jednoznaczna: ma być jak falochron – czyli ma obronić dziecko przed zgubną falą.
Nauczyciele i przyjaciele
Oprócz rodziców ważny jest wpływ spotkanych osób. Może to być nauczyciel, którego wybitna osobowość zadziała na dziecko. Także przyjaźnie mogą mieć wpływ decydujący, dlatego trzeba starannie wybierać szkołę dla dziecka.
Proces wychowania ma być procesem uwrażliwienia człowieka na wartości, stąd konieczne jest pokazanie wzorca i przekazanie norm etycznych, a także uwrażliwienie na problemy świata, ludzkości. Wychowanie powinno być otwarciem człowieka na świat prawdziwych wartości.
Dziecko jednak w takim stopniu przyjmuje przekazywane treści, w jakim uznaje autorytet danej osoby. Samo nie może dojść do prawidłowych ocen, musi się ich uczyć. Jeśli zderzy się z niewłaściwą oceną i niewłaściwą hierarchią wartości, proces wychowania najpierw musi ochronić przed złym wychowaniem – przed demoralizacją.
Gorzej, gdy ani autorytet rodziny, ani wychowawców już się nie liczą. Wtedy pozostaje presja rówieśników, od której trudno się uwolnić.
Ostatnio kardiolodzy, na podstawie swoich obserwacji, wyrazili opinię, iż ludzie, którzy mieli łatwe i wygodne dzieciństwo, częściej zapadają na zawał serca niż ci, którzy już jako dzieci i młodzież musieli znosić trudy życia. Te trudne przeżycia ich zahartowały.
![]() |
| fot. EAST NEWS |
Prawdziwy cel wychowania
Wychowawca musi mieć zaufanie wychowanków. Tu kryje się sprzężenie zwrotne, bo wychowawca musi być taki, żeby wychowankowie chcieli obdarzyć go zaufaniem. W istocie wychowankowie wychowują wychowawcę, a dzieci swoich rodziców. Bo ci, co wychowują, muszą zasłużyć na zaufanie i podziw, i dopiero wtedy mają ten wpływ wychowawczy, o który chodzi.
Życie jednak przynosi sprzeczne doświadczenia i z biegiem czasu dziecko traci ufność do otoczenia, do świata dorosłych, którzy – jakże rzadko – nadają się do roli prawdziwych mistrzów. Wśród sprzecznych doświadczeń i wielorakich głoszonych tez młody człowiek nie ma się na czym oprzeć. Musi szukać prawdziwego, niezawodnego wychowawcy, którego wzorzec jest nieskalany i który ma siłę przemieniania duszy i serca.
Można młodzieży podsuwać życiorysy świętych – i dobrze, jeśli się to uda – ale najważniejsze wydaje mi się doprowadzenie młodego człowieka do decyzji o samowychowaniu i przekonanie go, że jest jeden wzorzec i jedno źródło siły: on sam. Jeżeli młody człowiek sam siebie zacznie kontrolować i systematycznie robić rachunek sumienia i postanawiać poprawę – jeżeli więc systematycznie będzie korzystał ze źródła siły, jakim jest sakrament pojednania – to wtedy zadziała najlepszy system wychowawczy: łaska, która przemienia serce! Spowiedź znakomicie służy wychowaniu, bo koryguje błędne postawy i daje jasne wskazówki, co dalej.
Szczęśliwy ten młody człowiek, który znalazł mistrza i poszedł za nim. Kto będzie miał takie szczęście, ten odnajdzie swoją własną drogę ku świętości, bo przecież wychowanie temu jednemu ma służyć.
Autorka jest doktorem nauk medycznych, członkiem Papieskiej Rady do Spraw Rodziny oraz Papieskiej Akademii „Pro Vita”. Żona i matka czterech córek.





.jpg)


