|
|
| fot. Shutterstock |
Przyzwyczajeni do codziennych obowiązków, nie zawsze potrafimy szybko przestawić się na tygodnie, podczas których będziemy wypoczywać. Okazuje się, że wiele rodzin ma problem nie tylko z ustaleniem miejsca i sposobu spędzenia wakacji, ale też z przygotowaniem się do nich.
Piza czy Wrocław
Małgosia nie chce jechać z rodziną nad polskie morze, jeziora ani w góry. Uważa, że znacznie ciekawszy jest pobyt w egzotycznym kraju. Przez ostatnie dwa lata podczas urlopów jej rodziny nie dopisywała pogoda, co ostatecznie zniechęciło ją do wakacji w kraju. Tymczasem mąż Małgosi, Adam, lubi chodzić po Bieszczadach, dobrze czuje się też nad mazurskimi jeziorami. Ich dzieci, 5-letnia Dagmara i 6-letni Piotruś, chętnie pojadą tam, gdzie zdecydują rodzice.
Rzeczywiście, wakacje w Polsce mogą nie spełnić warunku pogodowego, ale poza tym warto je rozważyć, ponieważ często bywają ciekawsze niż za granicą. Nie zapominajcie też, że pobyt na wsi, w górach i lasach pozytywnie wpływa na rozwój dziecka. Jeśli zdania są tak podzielone, starajcie się zawrzeć kompromis i umówić się, że tydzień spędzacie w kraju, a tydzień za granicą lub że w tym roku jedziecie za granicę, za to na następne wakacje zostajecie w Polsce.
„Chciałabym zobaczyć Pizę i Florencję, dlatego marzę, by w tym roku pojechać do Włoch” – stwierdza Małgosia. „Ale jeszcze nigdy nie byłaś we Wrocławiu, nie widziałaś Panoramy Racławickiej” – odpowiada jej na to Adam. Jednak w przypadku rodzinnego wyjazdu oczekiwania rodziców to nie wszystko. Jeśli chodzi o zwiedzanie, warto dostosować obiekty do wieku dzieci. Jeżeli są małe, szybko się męczą i nie potrafią długo się koncentrować. Z niektórymi wycieczkami lepiej poczekać, aż dzieci dorosną i będą potrafiły docenić zabytki czy architekturę.
Samochód czy pociąg
„Wyjechaliśmy na wakacje zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Przygotowywałam się do naszej rodzinnej podróży od tygodnia. Pakowałam ubrania swoje i dzieci, wszystkie gry, zabawki, materace, dmuchane rękawki i wiele innych rzeczy. Mąż w niczym mi nie pomagał. Za każdym razem jest tak samo. Z trudem odrywa się od pracy, w ostatnim momencie wrzuca do plecaka kilka swoich koszulek, spodnie i bieliznę, a potem zdenerwowany wsiada do samochodu. I kłótnia gotowa” – mówi szczerze Ania, mama 3-letniego Michałka i 7-letniej Oli. Piotr, mąż Ani, przyznaje, że jako właściciel małej firmy, która największą sprzedaż odnotowuje właśnie w okresie wakacyjnym, zawsze ma coś do załatwienia tuż przed wyjazdem, a codziennie wraca do domu tak zmęczony, że nie ma sił spakować się wcześniej. „Ani wydaje się, że nie przywiązuję wagi do wyjazdu, że mi na nim nie zależy” – stwierdza.
Czasem nie jest nam łatwo uwolnić myśli od spraw zawodowych. Niekiedy można odnieść wrażenie, że przed urlopem, jak na złość, pojawia się najwięcej pracy. Ważne jednak, by nas ona nie przytłoczyła i abyśmy potrafili uświadomić sobie, że nasz spokój i przygotowanie jest ważne dla całej rodziny. Także dla jej bezpieczeństwa – gdy wyruszamy samochodem, kierujący nie powinien być przemęczony. W takiej sytuacji lepiej wybrać pociąg. W trudnych chwilach warto porozmawiać z małżonkiem, wtedy łatwiej o zrozumienie i szukanie razem najlepszego rozwiązania.
Hotel czy namiot
Kolejny problem Małgosi i Adama polega na tym, że każde z nich lubi inną formę wypoczynku. Małgosia preferuje wygodne hotele, Adam zaś woli spać na łódce lub na kajaku. Ona lubi zwiedzać i opalać się na plaży, on – wiosłować i przemierzać lasy. Bliskie sąsiedztwo natury i obozowanie pod gołym niebem to także niebywała frajda dla ich dzieci. Z zeszłego roku najlepiej pamiętają właśnie pobyt na łódce. Lubią wspominać, jak próbowali nią sterować i dzielnie przetrzymali burzę. „Czy popłyniemy w tym roku?” – pytają. Adam nie ukrywa, że ten wyjazd nauczył dzieci samodzielności i zahartował je na trudne warunki.
Nie należy lekceważyć oczekiwań żadnego z członków rodziny, lecz raczej starać się je ze sobą pogodzić. Można znaleźć pośrednie rozwiązanie między hotelem a namiotem, np. gospodarstwo agroturystyczne lub bungalow. Podczas wspólnego pobytu tata zabierze dzieci na kajak czy rower wodny, a w tym czasie mama będzie się opalała. Po aktywnym wypoczynku dzieci chętnie do niej dołączą, aby bawić się w piasku.
W klatce czy na wolności
Nastolatek potrzebuje dla siebie więcej przestrzeni niż małe dziecko. Jego reakcje są czasami nieprzewidywalne ze względu na częste wahania nastrojów. Jednego dnia może zareagować z radością na propozycję rodzinnego wyjazdu, a innego – ostentacyjnie okazać niechęć. „Marysia nie jest przekonana, czy chce z nami jechać. Mam wrażenie, że najważniejszy jest dla niej obóz” – mówi Sylwia, mama 15-latki. „Chcę poczuć wolność! Gdyby rodzice zmusili mnie do dwutygodniowego wspólnego wyjazdu, czułabym się z nimi jak w klatce, chociaż bardzo ich kocham” – zwierza się nam Marysia. W podobnej sytuacji zaproponujcie kompromis: zamiast dwóch wspólnych tygodni – tydzień lub kilka dni. Ten krótki czas pozwoli wam pobyć razem z wyboru, a nie z konieczności.
Przykłady naszych bohaterów udowadniają, że takie zorganizowanie wakacji, aby wszystkim w rodzinie odpowiadały, jest wielką sztuką. Na szczęście, przy odrobinie dobrej woli, często się to udaje.