|
|
| fot. Jecak Herman-Iżycki |
Lotnisko w Hanga Roa na Wyspie Wielkanocnej (Rapa Nui) ożywia się tylko wtedy, gdy ląduje lub odlatuje z niego samolot. Po wyjściu z samolotu uderza w nas gorące, tropikalne powietrze. Witani jesteśmy przez grupę tubylców, którzy trzymają kartki z z nazwami hotelów. Dużo ofert i różne ceny. Jeśli nie rezerwowaliśmy wcześniej miejsca w hotelu, możemy się targować – szczególnie po sezonie mamy szansę coś zyskać. Goście witani są naszyjnikami intensywnie pachnących kwiatów bugenwilli.
W miasteczku Hanga Roa mieszka dziewięćdziesiąt procent mieszkańców wyspy. Z czterech tysięcy mieszkańców trzy czwarte to rdzenni potomkowie przybyszów z Polinezji. Cała wyspa ma tylko 166 km2 i z samolotu przypomina trójkąt.
Pierwszy kolos
Pierwszy, dumnie stojący posąg (moai) możemy spotkać już na przystani łódek rybackich La Caleta. Od razu rodzą się pytania: „Jak powstawały? W jakim celu?”.
Ciekawa musiała być reakcja pierwszych Europejczyków przybyłych na wyspę. Gdy okręt holenderskiego żeglarza Jakuba Roggeveena przycumował do tego skrawka lądu, była Niedziela Wielkanocna 6 kwietnia 1722 roku – stąd nazwa. Przybysze ujrzeli wyspę ubogą w roślinność i zwierzęta, ale za to wypełnioną olbrzymimi posągami. Zdziwienie ich było tym większe, że półnadzy mieszkańcy nie posiadali metalowych narzędzi, którymi mogliby wykonać tak ogromne rzeźby. Obce im było koło, nie mieli zwierząt pociągowych…
Wioska Orongo
W czapeczkach na głowach i zabezpieczeni kremami z filtrami przed słońcem, wyruszamy do wioski Orongo. Położona jest ona między trzystumetrowym nadmorskim klifem a krawędzią krateru Rano Kau wypełnionego wodą. Widok stąd niebywały: z jednej strony bezkresny ocean, a z drugiej ogromny krater wulkanu.
Czujemy, że jesteśmy blisko tajemnicy. Wyryte w skale rysunki przedstawiają pół człowieka, pół ptaka. Zrekonstruowany ośrodek rytualny składa się z kilkudziesięciu kamiennych domów o owalnym kształcie i pokrytych darnią, a wejścia do nich skierowane są w stronę oceanu. Podobno w okresie ceremonii religijnych przebywali tu wodzowie i kapłani, a także mędrcy recytujący teksty. Gdy przylatywały pierwsze ptaki i składały na wyspach jaja, ruszał wtedy wielki wyścig po pierwsze jajo. Ten z mężczyzn, który pierwszy przyniósł przywódcy klanu jajko, otrzymywał miano człowieka-ptaka.
Galeria rzeźby w kamieniołomie
Na zboczach wulkanu Rano Raraku, 13 km od miasta Hanga Roa, znajduje się słynny kamieniołom. To właśnie tu wykuwano tajemnicze kolosy.
W skałach można zobaczyć wyrzeźbione, ale jeszcze nie oddzielone od podłoża posągi. Jedne z nich są już starannie wykończone, inne dopiero zaczęte. Warto pokręcić się po ścieżkach, gdyż kawałek skały, który niczego wcześniej nie przypominał, przy dokładniejszym przyjrzeniu się okazuje się uchem lub nosem giganta.
Na wyspie odnaleziono około 900 posągów, większość z nich ma od 4,5 do 6 metrów. Jest tu także olbrzym, który mierzy aż 22 metry! Nie jest oddzielony od podłoża, lecz leży na stoku góry. Niewykończone posągi, porzucone w pół drogi, tak jakby transportującym zabrakło nagle siły albo odciągnęły ich inne zajęcia… A może zaszło coś niezwykłego, może jakiś kataklizm przerwał żmudną, codzienną pracę?
Schodząc z kamieniołomu nad brzeg oceanu, trafiamy na platformę Ahu Tongariki, która jest największym na całej wyspie monumentem: znajduje się tu 15 posągów. Poruszając się po wyspie, warto zejść z utartych szlaków, bo staniemy się w ten sposób mimowolnymi odkrywcami. Jeśli są z nami starsze dzieci, to można zabawić się w wyszukiwanie niezwykłych śladów przeszłości wyspy. Rozbudzają wyobraźnię spotykane w zupełnie niespodziewanych miejscach kolejne moai, rzeźby lub malowidła naskalne, kamienne kręgi…
Plaża Anakena
Koniecznie trzeba wpaść na Anakenę, najpiękniejszą plażę wyspy. Tu można się poopalać i zanurzyć w wodzie. Nurkowie twierdzą, że okoliczne wody są najbardziej przejrzyste na świecie.
Plaża znajduje się 18 kilometrów od Hanga Roa, a można na nią dojechać asfaltową drogą. Obok znajdują się dwa wzgórza pochodzenia wulkanicznego, porośnięte trawą, a tuż za nią rozciąga się las palmowy. Prawie na środku plaży stoi rząd moai – to najstarsza platforma Ahu Nau Nau, złożona z siedmiu kamiennych monumentów, wśród których cztery mają niezwykłe nakrycia głowy wykonane ze skorii, czyli czerwonej skały wulkanicznej. Te posągi podobno przedstawiają zmarłych wodzów. Niedaleko stoi także odludek, a przy nim tabliczka upamiętniająca rejs Thora Heyerdahla tratwą Kon-Tiki i jego pobyt na wyspie.
Jest egzotycznie, tajemniczo i rajsko. W weekendy przyjeżdżają tu tubylcy, a w dni robocze turyści. Jest tak pięknie, że chce się tu zostać jak najdłużej. Ale komu w drogę…
Jedziemy na wschód i docieramy do zatoki La Pérouse’a, a tam trafiamy na Pępek Świata (Te Pito O Te Henua). Tak kiedyś nazywana była wyspa. Na środku znajduje się wygładzona przez siły natury bazaltowa kula, którą według legendy przywiózł na wyspę pierwszy polinezyjski osadnik, król Hotu Matusa. Otaczają ją cztery mniejsze kamienne kule, które wyznaczają kierunki świata. Podobno ma stąd promieniować moc, dzięki której według tubylców miały się poruszać po wyspie wielkie posągi.
Kończy się nasza podróż. Nie pierwszy już raz okazuje się, że im więcej wiemy, tym więcej chcielibyśmy jeszcze wiedzieć.
Rady dla podróżnych
Po wyspie można poruszać się konno, motocyklem, rowerem, a także pieszo – ale trzeba uważać na palące słońce. Wyspę można odwiedzać przez cały rok, choć w maju najwięcej pada. Warto przyjechać tu po sezonie turystycznym, który przypada od grudnia do lutego; wtedy przybywa tu wielu turystów, jest gorąco, a hotele mają najwyższe ceny.
Chilijskie linie lotnicze LAN latają na wyspę sześć razy w tygodniu z Santiago lub z Tahitii, gdzie można dolecieć z Nowego Jorku lub z Paryża. Językiem urzędowym jest hiszpański. Osoby obsługujące ruch turystyczny znają język angielski. Wyspa jest przystankiem na trasie podróży dookoła świata, oferowanej przez biura podróży.
Przed wylotem z Santiago warto wymienić waluty na chilijskie peso, ponieważ wymiana na miejscu nie jest korzystna. Mieszkańcy żyją z turystyki, hodowli koni, bydła i drobnego rzemiosła.
Żywność jest tu droga, bo większość produktów dociera z zewnątrz samolotami.
Festiwal Tapati
Od 1975 roku na wyspie odbywa się festiwal kultury, tradycji i obyczajów mieszkańców Wyspy Wielkanocnej. Przez dwa tygodnie, na przełomie stycznia i lutego, mieszkańcy i turyści jednoczą się we wspólnej zabawie. Dwie kandydatki ubiegają się o prestiżowy tytuł królowej Tapati na najbliższy rok, a ich rywalizacja odbywa się w konkurencjach o charakterze artystycznym, rzemieślniczym i sportowym. Powodzeniem cieszy się triatlon w kraterze Rano Raraku, karkołomny zjazd na trzymetrowych łodygach bananowców ze stromych stoków wygasłego wulkanu Maunga Pu’i, rzuty włócznią do celu. Są i współczesne dyscypliny, takie jak wyścigi konne na równinie Vaihu i mecz piłki nożnej w Hanga Roa.
W festiwal zaangażowane są dzieci i młodzież. Wskrzeszanie tradycji, przywoływanie legend, ale i nauka wyrobu tradycyjnych strojów, rzeźbienia w drewnie, układania symbolicznych figur ze sznurków – wszystko to ma ogromny walor edukacyjny. Na nadmorskiej łące Hanga Vare Vare w Hanga Roa stoi scena, na której odbywa się przegląd zespołów w strojach rytualnych. Tapati kończy się koronacją nowej królowej i przedstawieniem teatralnym o przybyciu pierwszych osadników.