|
|
| fot. Anna Olej-Kobus, Krzysztof Kobus - Travelphoto |
Żołnierze, mieszkańcy Radomyśla i innych wsi Doliny Sanu mieli za zadanie nie tylko walkę, ale również służbę pomocniczą w tym, co potocznie nazywamy taborami. Wykonywali prace inżynieryjne, organizowali lecznice polowe, pochówki zabitych oraz… pakowali zdobycz. Tabory były powolne, jak to tabory, sporo więc czasu minęło, zanim pokonali drogę spod Wiednia. Święta zbliżały się coraz bardziej. Dotarli wreszcie do domów w Wielki Piątek 1684 roku.
Jakaż musiała być radość ich bliskich, gdy ujrzeli oddział wkraczający do kościoła! Natychmiast też stanęli oni w najbardziej honorowym miejscu, czyli przy Grobie Pańskim. Mieli na sobie ubrania zdobyte na tureckim wojsku, musieli więc wyglądać tak osobliwie i egzotycznie, że wszystkim zapadło to w pamięć. Od tej pory co roku wyciągali swoje paradne stroje i z wojskową musztrą stawali u Grobu.
Straż przy Grobie
Według innej wersji oddział wrócił z jeńcami tureckimi, którzy w Wielki Piątek przyjęli chrzest i stanęli na straży Grobu. O ich obecności na tutejszej ziemi świadczą wpisy w księdze parafialnej, w której można znaleźć egzotyczne nazwiska, takie jak Karaban, Chaj czy też… Turek. Przez wieki tradycja tureckiej straży przy Grobie była kontynuowana. Kiedy zdobyczne tureckie stroje się zużyły, zaczęto szyć kolejne „mundury”, z czasem przyjmując coraz to nowe elementy. Czerwone spódnice zastąpiły bufiaste spodnie, zamiast turbanów wojsko nosi fantazyjnie przybrane toczki i czaka, a nawet mocno rozbudowane rogatywki.
Do dziś Wielkanoc w kilku wioskach w Dolinie Sanu to czas, do którego mieszkańcy przygotowują się nie tylko duchowo. Trzeba przecież przejrzeć mundury, przećwiczyć musztrę… Tu tradycja jest wciąż żywa i kontynuowana z potrzeby serca – wcale nie dla mediów lub nielicznych turystów, którzy tu przyjeżdżają.
Tak jak przed wiekami, wejście Turków do kościoła odbywa się w Wielki Piątek. Gdy kończy się Droga Krzyżowa, wtedy słychać werble, po czym na środek nawy wkracza oddział, zaś dwóch żołnierzy staje na warcie przy Grobie Pańskim. Po nabożeństwie orkiestra, która stoi przy wejściu do zakrystii, zaczyna grać pieśń żałobną. Tęskne tony niosą się w mroku ponad domami. Ludzie powoli się rozchodzą. Przy Grobie Pańskim pozostaje całonocna warta i tylko echem od domów odbijają się rytmiczne kroki kolejnych zmian wartowników.
Historia przy święconce
Ranek niesie nadzieję: wierni przybywają, aby poświęcić pokarm. W Radomyślu święcenie dokonuje się nie tylko w kościele, lecz i przy pomniku poległych i zaginionych podczas I wojny światowej. Gdy ksiądz i wierni mówią modlitwę, to słowa o Zmartwychwstaniu w tym miejscu nabierają głębszego sensu. Dla dzieci jest to lekcja żywej pamięci o tych, którzy odeszli. Nieco inaczej wygląda święcenie pokarmów w Sarzynie, gdzie między domami (wioska jest bardzo długa i rozległa) na przyczepach ciągniętych przez traktory jeździ istna procesja. Na przedzie jadą księża i ministranci, a w kolejnych przyczepach siedzą dzieci przebrane za anioły, wojaków i rzymskich legionistów. Wszyscy zatrzymują się przy kolejnych krzyżach, wokół których zgromadzeni są już mieszkańcy z koszyczkami. Ksiądz wędruje wzdłuż zebranych przy drodze ludzi i święci pokarmy, tutejsi żołnierze zaś (w zielonych mundurach z biało-czerwonymi lampasami, żółtymi frędzlami wokół rękawów oraz wysokimi czapkami rogatywkami, przybranymi kwiatami) chodzą z wiklinowym koszem, do którego mieszkańcy wkładają im dary ze swych koszyczków.
W Wielką Sobotę całe rodziny wsiadają do samochodów, aby zobaczyć groby i ich strażników w innych wioskach. Choć wszystkich nazywa się potocznie „turkami”, to tylko niektóre elementy stroju nawiązują do egzotycznych mundurów, natomiast większość wzorowana jest na strojach Wojska Polskiego z różnych okresów walk o niepodległość. W Woli Rzeczyckiej stoją żołnierze w czerwonych spodniach z toczkami zdobionymi barwnymi koralikami oraz pawimi, kogucimi i bażancimi piórami. Zaleszany słyną z Gwardii Narodowej z szablami, biało-czerwonymi szarfami i… bukiecikami kwiatów przypiętymi do munduru. Wojsko w Żołyni ma wysokie nakrycia głowy (ze stosownie wielkimi orłami), stylizowanymi na czapki rogatywki żołnierzy Księstwa Warszawskiego, natomiast wojacy z Grodziska Dolnego mają mundury zdobione kolorowymi frędzlami i sznurami.
![]() |
| fot. Anna Olej-Kobus, Krzysztof Kobus - Travelphoto |
Wśród wojska panuje niezmienna od wieków hierarchia: żołnierze tworzą oddział, na czele którego stoi „basza” (często ubrany w długi płaszcz, zdobiony półksiężycami); ma on do pomocy czterech „kogutów”, czyli adiutantów (z fantazyjnymi spiczastymi czapami, zdobionymi kwiatami). Zadaniem „dordy” (kwatermistrza) jest zbieranie do manierki trunków, jakimi wojsko jest częstowane. Na ich bazie powstaje „napój turecki” (dozwolony do degustacji tylko pełnoletnim!). Na końcu oddziału idą „dochtory” (zapewne pamiątka po polowych lecznicach spod Wiednia). Ci ubrani w spiczaste czapy z czerwonym krzyżem, zakończone długimi barwnymi wstążkami. Leczą ze smutku śmiechem i tańcem, jako że większość czasu poświęcają na figle.
Radość ze Zmartwychwstania
Podczas liturgii w Wielką Sobotę, gdy po poświęceniu ognia ksiądz intonuje śpiew „Alleluja”, w Radomyślu słychać bicie dzwonów i wystrzały z moździerzy. Zaczyna się czas radości ze Zmartwychwstania. Wojacy rozwiązują żałobny kir otulający sztandar, po czym wyruszają na Mały Rynek. Na przodzie idzie orkiestra, grając skoczne marsze, a za nimi podąża turecka armia, z której co chwila wyskakują „dochtory”, porywając panny do tańca. Nie wolno im odmówić, bo to grozi staropanieństwem! Wybuchy petard i sztucznych ogni o północy zwiastują, iż cud zmartwychwstania się dokonał. W czasach rozbiorów tej nocy odbywało się też „stawianie sztandaru”, czyli zawieszanie polskiej flagi pośrodku rynku, jako znak wiary, iż Polska zmartwychwstanie jako wolny kraj.
Tej nocy na sen liczyć nie należy. Armia wraz z orkiestrą dbają o to, by nikt nie przespał Zmartwychwstania. Wojacy stają pod oknami domów i tak długo hałasują, aż domownicy zapalą światło. Jednak o tak wczesną pobudkę w tym dniu nikt nie może się złościć! Niedziela i poniedziałek to czas defilad, pokazów musztry oraz chodzenia po domach i składania wierszowanych życzeń. Gospodarze goszczą wojsko jedzeniem i napitkiem, rewanżując się „baszy” drobnym datkiem na jego armię. Tego dnia w wielu miejscach trwają pokazy musztry i defilady. Warto choć raz tutaj trafić, by zobaczyć na własne oczy ten niecodzienny zwyczaj.
O tę tradycję możemy być spokojni. Na pewno nie zginie!
Straż przy Grobie Pana Jezusa
Zwyczaj straży przy Grobie Pańskim zapoczątkowali bożogrobcy, sprowadzeni w 1153 roku do Miechowa. Zgodnie z regułą zakonu ubierali oni od wieków Grób Pański w Wielki Piątek. Zapewne straże przy grobie były też nawiązaniem do rzymskich żołnierzy, którzy pilnowali grobu Jezusa. Przez wieki zmieniał się ich strój, uzbrojenie, a także nazwa. Najczęściej są to harcerze, członkowie miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, weterani wojenni lub inne służby mundurowe.
Poza Doliną Sanu barwne wojska tureckie można zobaczyć także m.in. w Pruchniku, wioskach gmin Przeworsk i Tryńcza oraz w okolicach Leżajska. Jedną z ciekawych prób wyjaśnień fenomenu tego zwyczaju jest powiązanie stereotypowo pojmowanego poganina jako muzułmanina (Turka, Tatara). Skoro biblijni rzymscy żołnierze pilnujący grobu byli poganami, to we współczesnych kościołach pilnują go właśnie „poganie” – czyli turki.
Wierszowane życzenia Turków
Chrystus zmartwychwstał!
Panie kochany – my tu do was
z całą armią przybywamy.
I wiemy, że kierowca z ciebie wyśmienity,
w trasie nie spoglądasz na obce kobity.
Całe dnie ściskasz mocno kierownicę,
a potem wieczorem żonę za spódnicę!
Żona w domu czeka, haftuje serwety,
może by tak zrobiła dla baszy skarpety?
W każdym razie jak stoimy
– w życiu szczęścia wam życzymy.
Wiadro srebra, worek złota
i łownego w domu kota,
żeby myszy nie hulały
i nocami spać dawały!
Chrystus zmartwychwstał!
Pani kochana – czekasz na turków
od samego rana,
więc do ciebie przybywamy
i życzenia ci składamy:
pisanek bez liku przy wielkanocnym stoliku
i euro wielu w skórzanym portfelu.
Miej na biedę w ręce kij,
a jak przyjdzie w oczy bij!