![]() |
| Cèsar Ferioli fot. Wydawnictwo Egmont |
◗ Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem?
Gdy miałem 6 lat, wpadł mi w ręce komiks, który był nieudolną kopią historii klasyka gatunku Carla Barksa. Mimo brzydoty rysunków, sam sposób opowiadania bardzo mnie ujął. Potem zapomniałem o komiksach disnejowskich na długie lata, choć wciąż lubiłem rysować. W latach 70. studiowałem biologię, a jednocześnie szukałem pracy dorywczej. Poznałem argentyńską rysowniczkę, która pracowała dla Disneya. Dzięki niej trafiłem do studia, gdzie nauczyłem się rysować komiksy zawodowo. Okazało się, że to kwestia techniki, którą trzeba opanować. Terminowałem tam pięć lat, zanim zacząłem tworzyć własne historie. Uczyłem się od doświadczonych rysowników. Komiksy wciągnęły mnie tak bardzo, że porzuciłem biologię. Przyjmowałem kolejne zlecenia, aż w końcu związałem się z wydawnictwem Egmont.
◗ Gdy tworzysz komiks, zaczynasz od początku czy od momentu, który wyjątkowo Ci się podoba?
Zwykle pracuję od pierwszej strony. Już pierwszy kadr musi przykuć uwagę czytelnika. Potem tworzę następne w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się w komiksie, bo moim zadaniem jest opowiadanie historii. Czasem wracam do narysowanych kadrów, aby coś poprawić, a jeśli jakiś kadr jest szczególnie trudny, biorę oddzielną kartkę i szkicuję różne wersje. Kończę na ostatniej stronie. Już podczas czytania scenariusza wizualizuję w głowie niektóre kadry albo nawet całe plansze i wiem, czy dana historia będzie łatwa i przyjemna, czy trudna.
◗ Ile godzin dziennie rysujesz i ile rysunków w tym czasie powstaje?
Średnio osiem godzin. To, ile rysunków dziennie uda mi się stworzyć, zależy od etapu pracy. Na początku zawsze rysuje mi się wolniej. Pierwsze strony to wchodzenie w historię i zbieranie informacji, uczenie się rysowania postaci drugoplanowych, z którymi nigdy wcześniej nie miało się do czynienia. Na tym etapie udaje mi się narysować pół strony komiksowej dziennie, czasem całą, ale bywa i tak, że tylko dwa kadry. Gdy człowiek wciągnie się w daną opowieść, praca staje się łatwiejsza i postępuje szybciej. Wtedy rysuję stronę, półtorej strony dziennie.
◗ Która z postaci disnejowskich była dla Ciebie na początku najtrudniejsza do narysowania?
Najtrudniejszą rzeczą po dziś dzień jest widzieć przed sobą czystą kartkę i zacząć wyobrażać sobie historię, która ma na niej powstać. Rysowanie to technika, która rozwija się z czasem. Gdy nauczyłem się rysować twarze, miałem problem z dłońmi, kiedy nauczyłem się dobrze rysować dłonie, pracowałem nad nogami, ale w końcu doszedłem do całej postaci. Nigdy jednak nie jestem z siebie do końca zadowolony. Najgorsze, co można zrobić, to spocząć na laurach. Na początku najtrudniejszą postacią do rysowania była Myszka Miki. Dziś łatwiej rysuje mi się Myszkę Miki, a trudniej Kaczora Donalda. Nade wszystko nie cierpię rysować rowerów. To w końcu urządzenie zaprojektowane dla człowieka, a nie dla kaczki!
◗ Wielu disnejowskich rysowników wymyśla nowe postacie. Czy Ty też taką stworzyłeś?
Taką postacią był dr Statyk, naukowiec z historii o Myszce Miki. Bohater się spodobał i pojawił się w kolejnych opowieściach.
◗ Czy przez te wszystkie lata rysowania Twoja kreska się zmieniła?
Mój styl czasem zmieniał się samoistnie, czasem w sposób świadomy, a mimo to jest rozpoznawalny. Przeszedłem taką samą drogę, jak wielu disnejowskich rysowników. Najpierw rysuje się prosto, bo się inaczej nie umie. Potem wraz z doświadczeniem i w miarę doskonalenia warsztatu wzbogaca się swoje rysunki o szczegóły, aż do etapu, kiedy drzewa przesłaniają las, a na koniec dochodzi się do wniosku, że najlepsza jest prostota, zwłaszcza w komiksie dla dzieci, które oczekują lektury szybkiej i wygodnej.
◗ Nie boisz się, że wpadniesz w rutynę, od lat rysując postacie disnejowskie?
Boję się, ale jest wiele zawodów, w których rutyna zagraża bardziej.
◗ Nad czym teraz pracujesz?
Nad historią, która rozgrywa się na Krecie, w czasach cywilizacji minojskiej. Przygotowując się do tej pracy, musiałem zapoznać się z wyglądem pałacu w Knossos i strojami z tego okresu. Komiks będzie niebawem ukończony.
◗ Bardzo dziękuję za rozmowę.








