Duszpasterz rodzin z Radomia ks. Artur Lach uważa, że główne zarzuty w stosunku do ustawy to ograniczanie wolności Polaków oraz zawarta w niej nieprecyzyjna definicja przemocy. - Jaka kara może być uznana za przemoc? Zakaz rodziców w zakresie wolności seksualnej? To stwarza ogromne pole do manipulacji, ogranicza władzę rodzicielską. To rodzice powinni być pierwszymi wychowawcami. Ustawa w obecnym kształcie narusza pierwotnie prawo rodziców do wychowywania dzieci - podkreślił ks. Lach.
Posłowie PiS opowiedzieli się przeciwko zapisom w ustawie. - Będą głosował przeciwko, bo obecne zapisy sprowadzają się do tego, że dzieci będą wyrywane z rodzin, wbrew woli rodziców. Kto zagwarantuje, że nowe prawo nie uderzy w zdrową rodzinę? - pyta poseł Krzysztof Sońta. Wątpliwości ma również poseł Marzena Wróbel. - Trudno zrozumieć, że pracownicy opieki społecznej będą mogli odbierać rodzicom dzieci, nawet jeśli w rodzinie panuje bieda. To bulwersuje opinię społeczna, w przyszłości takie prawo może być bardzo groźne - powiedziała poseł Wróbel.
Również Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny z niepokojem odbiera informacje związane z przygotowaniem ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. - Skutkiem uchwalenia takich przepisów może być masowe kontrolowanie rodzin, nawet wbrew ich woli i bez wystarczającego uzasadnienia, utrudnianie wychowania dzieci i dalsze osłabienie więzi rodzinnych. Istotną pomocą w wychowaniu dzieci i młodzieży do życia rodzinnego będzie także kształtowanie pozytywnego obrazu rodziny w ramach edukacji i w środkach społecznego przekazu - czytamy w przyjętym stanowisku rady.
Abp Kazimierz Nycz uważa, że ustawa taka jest potrzebna, ale nie może zastępować rodziny w wychowaniu dziecka. „Rodzinie trzeba służyć, pomagać w pełnieniu jej funkcji podstawowych, natomiast nie rościć sobie pretensji do jej zastępowania”. Podkreślił, że w projektowanej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie poważne zastrzeżenia, nie tylko środowisk kościelnych, ale również tych, które troszczą się o rodzinę, budzą zapisy, które pozwalać mają pracownikom socjalnym na natychmiastowe zabranie dziecka z domu. „To jest niedozwolona, zbyt głęboka interwencja w autonomię rodziny” - uznał abp Nycz. Jego zdaniem, nie można na podstawie incydentalnych wypadków, które wymagają natychmiastowej reakcji, takich działań zapisywać w ustawie.
Bp Stanisław Budzik wyraził zdziwienie, że parlamentarzyści nie uwzględniają w tak ważnej kwestii głosu zarówno wielu środowisk katolickich, jak i specjalnie powołanej przez KEP grupy, która dyskutuje ze stroną rządową w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu na tematy rodziny. „Sądzę, że ten głos, który rozlega się już ze wszystkich stron, wpłynie jednak na złagodzenie tych przepisów, które godzą w pewne wartości i budzą uzasadniony niepokój o przyszłość polskiej rodziny” - powiedział. Jednocześnie podkreślił, że walka z przemocą jest potrzebna, bo przemoc ma także miejsce w rodzinie. - Tego typu wypadki się zdarzają, ale trzeba do nich podchodzić z wielką delikatnością i ostrożnością - stwierdził. Przypomniał przy tym opisywane ostatnio przez media przypadki, gdy zabierano rodzinom dzieci na podstawie wyroku sądowego, a następnie po mobilizacji opinii społecznej, po udzielonej pomocy, dzieci były przywracane rodzicom. - Jeżeli decyzja, zgodnie z projektem ustawy, będzie zależała od urzędnika to tego typu wypadków będziemy mieli jeszcze więcej - przestrzegał bp Budzik.
Z inicjatywy Związku Dużych Rodzin Trzy Plus oraz Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców każdy internauta może złożyć swój podpis pod sprzeciwem wobec projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.