|
|
| rys. BASIA KUROPIEJSKA |
Droga Czytelniczko, Żono Twojego Męża!
Niedawno moja żona była świadkiem pewnego wydarzenia. Jej znajoma – Beata – przeżyła szok. Otóż jej mąż wziął urlop, aby dopilnować podłączenia kanalizacji miejskiej do ich domu (ona sama nie mogła być przy tym). I oto nagle dowiedziała się od mamy, że dużą klapę awaryjnej studzienki zamontowano na samym środku pięknego trawnika, zamiast w ścieżce lub gdzieś na skraju. Zgroza!!! Przy czym robotnicy wykonali to zgodnie z projektem, zresztą kiedyś podpisanym przez Beatę.
„Jak mogłeś do tego tak bezmyślnie dopuścić?!” – wyrzucała przy najbliższym spotkaniu mężowi (choć nieco wcześniej nawet go żałowała, bo pilnował robót na deszczu).
On zaś wciąż nie rozumiał wzburzenia żony: „Ten właz nie wypadł na samym środku, tylko z przesunięciem o metr” – skorygował jej zarzut, co go tylko jeszcze bardziej pogrążyło.
Moja żona, jako mimowolny świadek tej sceny, doskonale rozumiała uczucia Beaty. Wiedziała, że nie ma co nakręcać spirali, pocieszała ją więc: „Słuchaj, to nie ze złej woli. Mężczyźni nie znają się na estetyce. Ważne, by było solidnie. Mój mąż też kiedyś wwiercił mi nieodwracalnie gruby hak w sufit, gdy spodziewałam się maleńkiego, a do drzwi sypialni kupił ogromny rygiel, gdy myślałam o mikrozasuwce [za zgodą żony mogę tu ujawnić, że jej reakcja wówczas nie różniła się wiele od obecnej reakcji Beaty]. Pochwal go najpierw, że stał na deszczu i pilnował. Będziesz musiała przejść swoistą żałobę i przebaczyć mu to”.
Ona przyjęła to, ale potem dopiero bardzo, bardzo powoli pojmowała, że to naprawdę nie była zła wola męża… PIOTR
Drogi Czytelniku, Mężu Twojej Żony!
Oto dalsza refleksja na bazie historii opisanej obok. Jeśli Twoja żona wpadła w histerię, gdy przyprowadziłeś Wasze dziecko ubrane w bluzę założoną na lewą stronę, albo jeszcze gorzej – ubrałeś, starsze dziecko w ubranko młodszego, a młodsze w starszego, uwierz, że dla niej to naprawdę była trauma! Nawet jeśli sam nie widzisz w tym większego problemu, zrozum: świat kobiety kieruje się zupełnie innymi wskaźnikami. Dla niej estetyka jest równie ważna, jak dla Ciebie techniczne dopieszczenie samochodu albo harmonijny dobór elementów komputera, by całość dawała duże możliwości działania.
Nie ma więc sensu jej tłumaczyć, że nic się nie stało. Obejmij ją, przytul i szepnij czule: „Przepraszam! Strasznie zawaliłem. Pewnie nie do końca to rozumiem, ale widzę, że Cię zawiodłem”.
Parę takich słów i będziesz zdumiony, jak szybko uciszy się burza. Jeszcze tylko od czasu do czasu rozlegnie się jeden, drugi grzmot, burza trochę pokrąży i przejdzie. Pomożesz ją wygasić czułym słowem, uściskiem i pocieszeniem.
A na przyszły raz, nawet gdy żona z zaufaniem do Ciebie (który umiesz czytać rysunek techniczny) podpisze u projektanta dokumenty, sprawdzaj podczas prac ziemnych, czy studzienka awaryjna nie wypadnie na środku trawnika! Nie trać czujności, by potem powiedzieć jak wspomniany obok, skądinąd bardzo dobry i porządny mąż: „Nie rozumiem Cię, przecież dwa lata temu podpisałaś ten plan?!”.
Raczej zgłoś jej problem, zadzwoń, jeśli nie może od razu tego zobaczyć, opisz jeszcze raz, sfotografuj. Zrób wszystko, by to nie zraniło poczucia estetyki i bezpieczeństwa żony. MARIOLA
Mariola i Piotr Wołochowiczowie - mają trójkę dzieci. Są autorami wielu artykułów i książek, m.in. Jak wygrać małżeństwo? i Seks po chrześcijańsku. Od 1992 roku prowadzą Fundację Misja Służby Rodzinie.