|
|
| rys. BASIA KUROPIEJSKA |
Droga Czytelniczko, Żono Twojego Męża!
Niedawno
moja żona była świadkiem pewnego wydarzenia. Jej znajoma – Beata –
przeżyła szok. Otóż jej mąż wziął urlop, aby dopilnować podłączenia
kanalizacji miejskiej do ich domu (ona sama nie mogła być przy tym). I
oto nagle dowiedziała się od mamy, że dużą klapę awaryjnej studzienki
zamontowano na samym środku pięknego trawnika, zamiast w ścieżce lub
gdzieś na skraju. Zgroza!!! Przy czym robotnicy wykonali to zgodnie z
projektem, zresztą kiedyś podpisanym przez Beatę.
„Jak mogłeś do tego tak bezmyślnie dopuścić?!” – wyrzucała przy
najbliższym spotkaniu mężowi (choć nieco wcześniej nawet go żałowała,
bo pilnował robót na deszczu).
On zaś wciąż nie rozumiał
wzburzenia żony: „Ten właz nie wypadł na samym środku, tylko z
przesunięciem o metr” – skorygował jej zarzut, co go tylko jeszcze
bardziej pogrążyło.