![]() |
| fot.
Shutterstock |
Najtrudniejsze są dla dzieci długie podróże samochodem. Co prawda wielu
rodziców zaopatrzyło się już w przenośne odtwarzacze DVD, ale mimo
wszystko, ile filmów można obejrzeć podczas podróży? Nawet
najwytrwalsze dzieciaki w końcu się poddają. Podobnie jest ze
słuchaniem muzyki czy bajek, choć z pedagogicznego punktu widzenia te
przynajmniej uruchamiają wyobraźnię. Przez jakiś czas sprawdzają się
nowe, specjalnie na te okazję zakupione zabawki. Jednak podczas wielu
godzin bodźce powinny się zmieniać, inaczej dzieci zaczynają marudzić i
płakać. Aktywne spędzanie czasu z rodzicami sprawia, że droga przestaje
się dziecku dłużyć, maluch uczy się skupiać uwagę, zapamiętywać i
kreatywnie myśleć. A następnym razem sam proponuje rodzicom zabawy
słowne.
Krowy i czerwone auta
Zabawy w liczenie bywają tym atrakcyjniejsze, im ciekawsze przedmioty
się wybierze. Moja rodzina uparła się na czerwone samochody i za każdym
razem, kiedy wyruszamy w podróż, dzieci zastanawiają się, ile miniemy
tym razem czerwonych aut, niezależnie od tego, że nie liczymy ich
przecież przez całą drogę! Córeczka mojej koleżanki liczyła krowy i
konie. Kto policzy więcej, oczywiście wygrywa. Warto ufundować przy tej
okazji niewielką nagrodę, np. batonik czy czekoladkę. I naturalnie
pamiętać o tym, żeby dać dzieciom szansę i od czasu do czasu
„przeoczyć” jakieś auto czy krowę. Starszym pociechom możemy
zaproponować grę polegającą na liczeniu w pamięci przedmiotów, które
znajdują się w naszym domu lub ogrodzie, np. jedna osoba wymienia dwa
komputery, kolejna dodaje cztery telefony komórkowe, następna do sumy
sprzętów dolicza dwa telewizory. Przegrywa ten, kto pomyli się w
liczeniu. Górą matematycy!
ENTLICZEK, PENTLICZEK
Nie każdy lubi liczyć, a na pewno nie powinny tego robić osoby
cierpiące na chorobę lokomocyjną. Lepiej zaproponować im konkurs
piosenki. Niech każdy zaśpiewa choć jeden utwór. Wygrywa ten, kto
pamięta dłuższy fragment lub kto najbardziej porwie publiczność, czyli
pozostałych pasażerów. Jeśli śpiewanie nie jest waszą mocną stroną,
możecie zastąpić piosenki wyliczankami lub rymowankami własnego pomysłu
(na wybrane tematy). Wystarczy, aby miały co najmniej dwa wersy, wcale
nie muszą być rymowane. Uciechy będzie na pewno co niemiara. Za
inspirację mogą posłużyć wcześniej przesłuchane płyty CD z
wyliczankami, takimi jak „Kółko graniaste. Zabawy i wyliczanki dla
najmłodszych”, „Entliczek, pentliczek… ulubione wyliczanki” czy
„Ulubione wyliczanki dla dzieci”, lub przeczytanie przed wyjazdem
wybranych wyliczanek (patrz ramka). Może się okazać, że wasze pociechy
polubią wyliczanki z waszego dzieciństwa.
Co jest w koszyku
Kiedy my, rodzice, czujemy się już zmęczeni i chcielibyśmy chwilę
odpocząć, niech dzieci zagrają w skojarzenia. Nie ma tu przegranych ani
wygranych – zawsze znajdzie się jakieś bliższe czy dalsze skojarzenie.
I tak np.: kino – Epoka lodowcowa – tygrys – zoo – klatka – blok –
osiedle – podwórko – trawa – biedronka. Można w to grać bez końca.
Ostatnio jedna z koleżanek podsunęła mi jeszcze inną zabawę słowną, w
której jedna osoba mówi: „Do walizki zapakuję...” lub „Do koszyka
włożę...” i w tym miejscu wymienia jeden przedmiot. Kolejny domownik
powtarza początek wraz z wybranym przedmiotem i dodaje drugi, następny
– trzeci. Najtrudniejsze jest powtórzenie tego wszystkiego, co zostało
wymienione wcześniej, czyli wykazanie się dobrą pamięcią.
Słowny ping-pong
W naszej rodzinie najpopularniejszą grą słowną jest zgadywanka „10
pytań”. Jedna osoba przywołuje na myśl kogoś, kto jest znany innym
członkom rodziny, i czeka, aż druga osoba odgadnie, kogo ma na myśli, w
wyniku zadawania pytań. Maksymalnie może ich zadać dziesięć, a na każde
można odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Kolejna zabawa polega na tym, że
jedna osoba wypowiada wyraz, a druga zaś mówi kolejny zaczynający się
na ostatnią literę poprzedniego itd. Zabawa kończy się, gdy ktoś nie ma
pomysłu.
Na zakończenie propozycja słownego ping-ponga pod hasłem „kocham cię”.
Gra sprzyja wprowadzeniu i utrzymaniu miłej rodzinnej atmosfery.
Powinna odbywać się w szybkim tempie, podobnym do tempa gry w
ping-ponga. Gracze prowokują się nawzajem do wymyślania coraz to nowych
okoliczności, w których czują do siebie miłość, np. pierwszy mówi
„Kocham cię w deszczowe dni”, a drugi odpowiada „Kocham cię, gdy z
nieba bije żar”. Zdania padają na zmianę aż do wyczerpania pomysłów.
Zajęte dzieciaki nawet nie zauważą, kiedy dojedziecie do celu.
I będą pamiętały, że świetnie się bawiły, a o to przecież chodzi.