![]() |
| fot.
Shutterstock |
Jedynym, prostym, ale za to najskuteczniejszym sposobem jest czujność i
niedowierzanie temu, co widzimy. Reklamy zawsze są bardziej kolorowe
niż rzeczywistość. Dziś już chyba nikt z nas nie wierzy w cudowną moc
płynu do czyszczenia, dzięki któremu po jednym muśnięciu przypalona
patelnia błyszczy jak nowa. Ta sama zasada dotyczy SMS-ów i aukcji
internetowych, na których można kupić coś niemal za darmo. Niedawno w
jednej z telewizji można było wygrać bardzo drogi samochód, wysyłając
SMS-a za kilka złotych. Jednak w tej reklamie nikt nawet nie wspomniał,
że później trzeba będzie wysyłać kolejne wiadomości z odpowiedziami na
pytania, jaki ma być model samochodu, jego kolor, pojemność, rodzaj
paliwa, forma ubezpieczenia itd. Łącznie parę dodatkowych SMS-ów – po
kilka złotych każdy. Rachunek do zapłacenia rósł więc bardzo szybko.
Bądź przezorny
Aby nie być niemile zaskoczonym przy otwieraniu rachunku od operatora
telefonii komórkowej, wystarczy stosować się do kilku zasad.
Po pierwsze, nie przystępujmy do żadnej gry, zanim nie dowiemy się, jak
z niej zrezygnować. To oznacza, że przed wysłaniem pierwszego SMS-a
trzeba przeczytać regulamin. Po drugie, absolutnie nie możemy brać
udziału w grze, w której płacimy za wiadomości przychodzące, bo nigdy
nie wiadomo, ile ich dostaniemy. A to oznacza, że sami nie możemy
regulować rachunku, bo zależy od tego, ile SMS-ów postanowi nam wysłać
organizator loterii. To może być bardzo kosztowne. Pamiętajmy także, że
sugerowanie pewności wygranej jest niczym innym jak tylko oszustwem. I
wreszcie ostatni ważny punkt. Szczególnie ostrożni bądźmy korzystając z
usług internetowych. Często bowiem usługodawca zataja koszt wiadomości,
którą musimy wysłać, aby otrzymać np. wynik rozwiązanego testu na
inteligencję. Wykażmy się więc tu prawdziwą inteligencją i nie
wysyłajmy tej wiadomości.
Sieć na naiwnych
Internet to niewyczerpane źródło informacji i okazji konsumenckich, ale
również, niestety, miejsce, które daje oszustom ogromne możliwości.
Złodzieje mogą wyciągnąć pieniądze z naszego portfela, nawet go nie
dotykając. Za kieszeń trzeba się trzymać zatem nie tylko w zatłoczonym
autobusie. Bo do tego środka lokomocji można porównać aukcje
internetowe. Tam też wśród tłumu znajdzie się kieszonkowiec. Dlatego
szczególną uwagę zwracajmy na wyjątkowo korzystne oferty.
Jeśli większość sprzedaje konkretny produkt za 1000 zł, a jedna osoba
za 300 zł, nie wierzmy, że to okazja i że zaoszczędzimy 700 zł. Raczej
stracimy te 300 zł. Nie podawajmy do zamówienia poufnych danych.
Sprzedającemu naprawdę nie jest potrzebny nasz PESEL, numer dowodu
osobistego czy numer konta. Sprawdzajmy też, czy sprzedawca podaje
swoje pełne dane do kontaktu. W żadnym razie nie zawierajmy umowy z
kimś, kto do kontaktu podaje wyłącznie adres e-mail.
Prawa konsumenta
Warto wiedzieć, że robiąc zakupy w sklepach internetowych, mamy takie
same prawa jak każdy klient z Unii Europejskiej. Najważniejsze jest
prawo do zwrotów. Każdy może zrezygnować z towaru zakupionego w sklepie
internetowym w ciągu 10 dni, bez podania przyczyny i ponoszenia
dodatkowych kosztów. Co więcej, prawo obliguje właściciela sklepu
internetowego do powiadomienia konsumenta o takiej możliwości. Nie
dotyczy to jednak produktów finansowych zakupionych w sieci. To
oznacza, że jeśli przez Internet kupimy ubezpieczenie, założymy lokatę
lub otworzymy konto w banku, nie będziemy mogli skorzystać z tego
przepisu i wycofać się z transakcji. Jeśli jednak po dostarczeniu
pocztą nie spodobają nam się buty kupione w Internecie, bez skrupułów
możemy odesłać je sprzedawcy…