|

|
o. K. Knotz fot. M. Gospodarek |
Ostatnio
sen z powiek spędza mi dylemat – używać hormonalnych środków
antykoncepcyjnych czy nie? Wiem, że czasem odpowiedź jest prosta. Dla
mnie na dziś już taka prosta nie jest, więc poszukuję odpowiedzi na
następujące pytania: Czy środki hormonalne, używane według wskazań
producenta, dają 100% pewności, że nie dojdzie do zapłodnienia? Czytam
w ulotkach, że mają działanie również „wyjaławiające” błonę macicy –
czy to oznacza, że ewentualnie zapłodniona komórka nie będzie w stanie
zagnieździć się w jej ściankach?
Czy
Kościół kategorycznie zabrania używania antykoncepcji hormonalnej? Nie
mówię oczywiście o typowo wczesnoporonnej, co do której ani ja, ani
zapewne Kościół nie ma żadnych wątpliwości… Czy używanie środków
antykoncepcyjnych automatycznie wyklucza rozgrzeszenie i przyjmowanie
Komunii Świętej?
Dodam,
że do tej pory nie używałam środków hormonalnych. Mam troje wspaniałych
dzieci, żyję w sakramentalnym związku, nie wykluczam następnych dzieci.
Nad antykoncepcją hormonalną zastanawiam się w celu odsunięcia
ewentualnych ciąż w czasie. Do tej pory metody naturalne dwa razy
„zawiodły”. Jednocześnie w pełni uznaję, że początek życia to moment
połączenia dwóch komórek płciowych. Iwona
Ludzkich wyborów dotyczących prokreacji nie można sprowadzić tylko do szukania najbardziej skutecznych sposobów uniknięcia potomstwa. Pigułka antykoncepcyjna nie daje 100% pewności. Taką pewność może dać tylko brak współżycia seksualnego.
Stawanie się coraz bardziej dojrzałym człowiekiem na wzór Jezusa Chrystusa uczy coraz głębszego patrzenia na relację mężczyzny i kobiety. Stłumienie swojej płodności nie jest drogą do dojrzałości. Jedyną drogą do niej jest troska o rozwój duchowy: odważne podejmowanie wyzwań, jakie się pojawiają w życiu małżeńskim, coraz lepsze poznawanie swojego ciała, jego rytmu płodności… Dojrzała miłość może się rozwijać tylko na bazie szacunku dla ludzkiego ciała, jego seksualności i płodności. Droga do dojrzałości wiedzie także przez kryzysy związane z lękiem przed urodzeniem kolejnego dziecka. W czasie kryzysu różne myśli przychodzą do głowy.
Producenci pigułek dążą do obniżenia ich szkodliwości za cenę coraz bardziej kompleksowego oddziaływania pigułki na układ rozrodczy. Dlatego jej działanie nie jest obliczone tylko na zahamowanie owulacji, ale także na niedopuszczenie do zagnieżdżenia się zarodka w macicy, gdyby zawiodły mechanizmy blokujące poczęcie. Dlatego stosowanie pigułki antykoncepcyjnej jest uznane za poważne nieuporządkowanie moralne.
Pojawienie się antykoncepcji w życiu małżeństwa nie wyklucza rozgrzeszenia. Ważne jest jednak, aby małżonkowie jak najszybciej zrezygnowali z pigułki, a potem starali się stopniowo unormować swoje życie seksualne – próbowali rozwiązywać swoje problemy małżeńskie i nie rezygnowali z nauki metod naturalnych, najlepiej z pomocą nauczyciela, aż do momentu uzyskania pewności co do zdobytej wiedzy i osiągnięcia zaufania do własnych obserwacji.
Ojciec Ksawery Knotz - kapucyn, duszpasterz małżeństw, rekolekcjonista, redaktor naczelny portalu www.szansaspotkania.net, autor bestsellera Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga