|
|
| fot. Diomedia |
Kompletny degenerat, który rozbił rodzinę, przepił majątek, tonie w długach – tak najczęściej myślimy o osobach, które przychodzą na mityngi. A bywa zupełnie inaczej. Takie spotkania pełne są historii zwykłych, codziennych, w których choroba alkoholowa, narkotykowa, hazardowa, pracoholizm, zakupomania czy cokolwiek innego pojawiało się niepostrzeżenie i chwytało za gardło.
Terapeuci powtarzają: nieważne, jaki jest kolor twojej wysypki, choroba jest jedna: nałogowe regulowanie uczuć. Nasza wola zamiast wolnej, staje się zniewolona. Nasze cele zaczynają diametralnie różnić się od naszych ideałów.
Nareszcie na dnie
Punktem zwrotnym jest osiągnięcie dna. Jednemu wystarczy utrata pracy, by zrozumiał, że brnie w coś bardzo złego, inny musi stracić dom albo rodzinę. Jak długo trzeba być na dnie? Dopóki człowiek nie pozna siebie, nie uzna, że jest bezsilny wobec choroby i że przestał kierować własnym życiem. Program „12 kroków”, który w latach 40. XX wieku wykiełkował w głowie alkoholika Billa Wilsona, zaczyna się od ogłoszenia bezsilności.
Kto za tym stoi?
Drugi krok z dwunastu mówi o Sile Wyższej, trzeci o Jej rozumieniu i zawierzeniu. Czym lub Kim jest owa Siła? Czy na pewno chce dla mnie dobrze? Pewnie również z powodu tej kontrowersji w latach 80. minionego wieku w USA powstały warsztaty 12-krokowe dla chrześcijan. Nie dla chrześcijan pijących czy ćpających, ale dla wszystkich, którzy czują bezsilność wobec spraw, zdarzeń, problemów, jakiegokolwiek grzechu.
To był ożywczy impuls. Kolejne kraje – Niemcy, Rosja i Polska – podjęły starania przetłumaczenia zeszytu ćwiczeń do warsztatów „12-krokowych”. I tak, św. Paweł Apostoł, Prorocy, Duch Święty stali się przewodnikami po programie.
W Polsce tłumaczeniem podręcznika zajął się ks. prof. Romuald Jaworski. Po tym, jak dwudziestu płockich kapłanów przeszło wraz z nim warsztat „Wreszcie żyć. 12 kroków do pełni życia”, program ruszył w Polskę. Powstały kolejne grupy.
Jacek Racięcki, terapeuta uzależnień prowadzący warsztaty w Warszawie u ojców pallotynów, mówi, że te warsztaty zmieniają, budzą do prawdziwego życia. Osoby, które na nie przychodzą, często pragną zmienić nie siebie, a najbliższych, których postrzegają jako chorych. Kroki boleśnie to weryfikują.
Ojciec Maksymilian Popow, klaretyn z Krasnojarska, założyciel wspólnot „12-krokowych” w Rosji i tłumacz zeszytów ćwiczeń na rosyjski, zwraca uwagę, że kluczem do rozpoczęcia pracy nad programem jest zobaczenie rzeczy takimi, jakimi są. Obaj terapeuci spotkali się podczas produkcji pierwszego w Polsce audiobooka o 12 krokach, opartego na zeszycie ćwiczeń „Wreszcie żyć”. Siedem godzin wędrówki, krok za krokiem, to prawdziwa przygoda dla ludzi z charakterem i niezapomniane przeżycie duchowe.
Zatrzymaj się!
Nie bądź głodny, zły, samotny ani zmęczony, mówi program H.A.L.T., wspomagający trzeźwienie (nazwa od angielskich słów: hungry – ‘głodny’, angry – ‘rozgniewany’, lonely – ‘samotny’, tired – ‘zmęczony’). Ojciec Maksymilian Popow dodaje, że w przypadku nas, chrześcijan, nie chodzi wyłącznie o głód rozumiany jako łaknienie pokarmu, ale także o głód eucharystyczny. Jeśli jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, to szatan, który przebiera się za alkohol, narkotyk, pismo pornograficzne czy jednorękiego bandytę będzie śmieszną wydmuszką, strachem na wróble, który nie ma szans w konfrontacji z prawdziwym i odwiecznym Mocarzem. Trzeba zawsze pamiętać, że alkoholizm, hazard, narkomania, jakikolwiek grzech ciężki to choroby śmiertelne. Przekonało się o tym w ciągu wieków wiele milionów ludzi, którzy być może nigdy nie słyszeli o 12 krokach. Ty właśnie o nich usłyszałeś.
Dla zainteresowanych
Więcej o 12 krokach i o płycie 12 kroków do wolności. Nie tylko dla chrześcijan na stronie www.rajmedia.pl
12 KROKÓW