![]() |
| fot. FORUM |
W sobotę idę na koncert, a w niedzielę na dyskotekę. W przyszłym tygodniu chciałbym pojechać do Gdyni, bo tam… Przecież wiesz, jak bardzo kocham muzykę, te koncerty i wszystko, co z nimi związane”. Nim zdążyłam podjąć muzyczny wątek w rozmowie, Wojtek zniknął za drzwiami – opowiada mama szesnastoletniego syna.
Nastolatki chcą bywać na dyskotekach, koncertach zespołów rockowych i na różnych imprezach młodzieżowych (a czasem organizować je u siebie w domu). Bywanie na tego typu imprezach i koncertach staje się źródłem napięć w rodzinie i powodem konfliktów między rodzicami i nastolatkiem.
W tłumie weselej
Koncert to dla nastolatka okazja do posłuchania ulubionego zespołu na żywo, zdobycia autografu jakiegoś muzyka. To także możliwość spontanicznej zabawy i spotkania w gronie rówieśników, którzy lubią podobny rodzaj muzyki. Rodzice obawiają się emocji, które wyzwalają się w tłumie podekscytowanej młodzieży, a zwłaszcza niekontrolowanych zachowań pod wpływem tych emocji i niebezpieczeństwa poddania się nastolatka szaleństwu tłumu. Rodzice boją się, że tam ich pociecha może spotkać młodzież palącą papierosy, pijącą alkohol, a nawet zażywającą narkotyki. Atmosfera euforii, związanej z odbiorem muzyki, może według rodziców sprowokować ich nastolatka do sięgnięcia po papierosa, kieliszek wódki czy narkotyk. Zakazują więc bywania na koncertach, często kwitując to jednym zdaniem: „Takie koncerty są niebezpieczne” albo „To rozrywka nie dla ciebie”.
Czym głośniej, tym lepiej
Dla nastolatków ważne jest, by muzyka, której słuchają, była głośna. Czasem wydaje się, że słuchanie takiej muzyki musi boleć. Ale tu chyba o to chodzi. Niekiedy głośne słuchanie jest rodzajem maniery, młodzieńczego popisu. Nastolatki identyfikują się ze swoimi muzycznymi idolami, a rodzice obawiają się fanatycznego zapatrzenia w kogoś, komu nie ufają.
Bywa, że zafascynowanie muzycznym idolem jest tak duże, że nastolatek staje się jego fanem. Stara się być na wszystkich koncertach organizowanych w jego mieście, kupuje płyty i kasety, których nie przestaje słuchać, pokój tapetuje plakatami ze swoim idolem… Bywa, że nastolatek planuje wyprawy w różne zakątki kraju (i nie tylko), gdzie mają odbywać się koncerty ulubionego artysty. Rodzice obawiają się tych fascynacji, najczęściej widząc w muzycznych gwiazdach wszystko to, przed czym chcieliby ochronić nastolatka.
Bawię się, bo jestem dorosły
Niewątpliwie chodzenie na dyskoteki to dla nastolatka kolejny krok w dorosłość. To nawet skok. Bo tutaj bawi się starsza młodzież, często studenci. Jeśli więc kierownictwo jakiegoś klubu studenckiego organizuje we wcześniejszych godzinach dyskotekę dla młodzieży szkolnej, to wielka dla niej pokusa. Atmosfera takiego klubu sama w sobie podnosi temperaturę wrażeń nastolatka.
Rodzice pod szyldem „dyskoteka” wyobrażają sobie różne rzeczy i tak długo, jak tylko im się to udaje, nie pozwalają swoim pociechom tam chodzić. Niestety, czasem nie wiedzą nawet, że ich dzieci mają już za sobą dyskotekowy debiut i, co dziwniejsze, wcale kolejny raz ich tam nie ciągnie.
Co dają dyskoteki i koncerty?
- To miejsce spotkań, okazja do rozmów, spontanicznej zabawy i forma zwykłej więzi między nastolatkami.
- To okazja do zawierania nowych znajomości. Ci, którym poznawanie nowych osób nie przychodzi łatwo, na dużych imprezach nabierają większej śmiałości.
- Młodzi ludzie wyrabiają własny gust muzyczny, uczą się dokonywać wyborów najlepszego rodzaju rozrywki dla siebie.
- Bycie fanem jakiejś grupy muzycznej może dawać silne poczucie bycia kimś. To także sposób na zyskanie większej pewności siebie.
Czego obawiają się rodzice?
- W koncertach i dyskotekach widzą komercję deprawującą młodzież. Uważają, że ściąga się tu młodzież, by w łatwy sposób na niej zarobić.
- Zbyt głośna muzyka nie tylko zagraża słuchowi (co zostało potwierdzone badaniami), ale ma też fatalny wpływ na system nerwowy nastolatka.
- Młodzież niepijąca i niepaląca ma kontakt z tymi, którzy piją, palą i narkotyzują się. W atmosferze zabawy o wiele łatwiej sięgnąć po pierwszego papierosa i pierwszy kieliszek alkoholu.
- W dużych skupiskach młodzieży rodzą się szalone pomysły. Wystarczy, by ktoś rzucił najbardziej nawet niedorzeczną propozycję, a inni bez chwili zastanowienia ją podchwycą.
- Presja grupy rówieśniczej może być bardzo silna i nastolatek zdecyduje się na zrobienie czegoś wcale nie dlatego, że sam tego chce, ale wyłącznie dlatego, że chcą tego inni.
- Na koncertach pod gołym niebem, gdzie nikt nie kontroluje liczebności bawiącej się młodzieży, łatwo o wypadek.
Co mogą zrobić rodzice?
- Zgadzajcie się na te koncerty, co do których macie pewność, że odbywają się w miejscu bezpiecznym (takim jak sale koncertowe).
- Jeśli uważacie, że to za wcześnie na samodzielne wyjścia na koncert, umówcie się z innymi rodzicami przyjaciół nastolatka i zaproponujcie grupie dzieci, że ktoś z dorosłych wybierze się z nimi.
- Decyzję o pozwoleniu pójścia na dyskotekę i jakąkolwiek młodzieżową imprezę podejmujcie za każdym razem w zależności od informacji, które posiadacie. Oświadczenie: „Nigdy tam nie pójdziesz” sprowokuje konflikt, a może nawet bunt nastolatka. Nie prowadźcie z nim otwartej wojny. W wojnie zawsze muszą być wygrani i przegrani, a przecież wcale nie o to chodzi, by rodzina tak właśnie się podzieliła.
- Niech w waszym domu rozbrzmiewa muzyka różnych gatunków, niezależnie od preferowanych przez nastolatka: jazz, rock, opera, muzyka klasyczna, a także ludowa. Kupujcie płyty i kasety z taką muzyką, proponujcie koncerty poza domem.
Autorka jest psychologiem dziecięcym.







