|

|
J. Augustyn SJ Fot. KAI |
Pracuję w szkole, do której w większości chodzą chłopcy w okresie dorastania. Jestem przerażona ich postawami. Wielu prowadzi banalny, a nawet destrukcyjny styl życia: alkohol, narkotyki, erotomania. Są jak zabłąkane owce bez pasterza. Jak można pokazać im głębszy wymiar życia? Elżbieta
To prawda, że wielu nastolatków jest dziś zagubionych. Uogólnienia są jednak krzywdzące. Jest przecież wielu ambitnych chłopców, którzy traktują życie poważnie.
Niestety, niemało jest młodych bardzo zagubionych. Do wymienionych w pytaniu zjawisk, jak pierwsze próby z narkotykami, nadużywanie alkoholu i uleganie erotomanii, można dodać inne: uzależnienie od Internetu, stosowanie przemocy, łatwe zniechęcanie się, skłonność do depresji, lekceważące odnoszenie się do uznanych ludzkich i religijnych wartości, cynizm.
Mimo wszystko rodzice i wychowawcy nie powinni patrzeć na nastolatków przez pryzmat ich błędów. Wspomniane zjawiska nie są przecież wyrazem ich zepsucia moralnego, ale raczej bezradnym poszukiwaniem własnej drogi. Gdy wychowanie zaczyna się od upominania i wytykania młodym ich słabości, oni odbierają to jako brak akceptacji i zrozumienia, jako odrzucenie. A ponieważ czują się atakowani, zamykają się w sobie.
Młody człowiek najczęściej sam nie akceptuje swoich ułomności, którym bezwiednie ulega. Czuje się winny, gorszy; pogardza sobą, porównuje się z innymi. Na przypominanie mu kolejny raz jego błędów reaguje alergicznie, ponieważ odbiera to jako chęć poniżenia i upokorzenia go. Nierzadko w takich sytuacjach młodzi bronią się, odgrywając się na dorosłych: stawiają im prowokacyjne pytania, robią złośliwe uwagi, zachowują się niegrzecznie.
Wiele nastolatków w okresie dorastania unika Kościoła. Niektórzy „odważnie” deklarują, że stracili wiarę. To często bardzo nieporadna próba zmierzenia się z własną wiarą. Powody mogą być różne: brak przykładu ze strony rodziców, bierność duszpasterzy, medialne naciski. Zdarza się, że zrywanie młodych z praktykami religijnymi ma związek z ich konfliktami sumienia.
Przed rodzicami i wychowawcami staje dziś fundamentalne pytanie: jak zdobyć zaufanie ludzi młodych? Bez zaufania bowiem prawdziwe wychowanie nie jest możliwe. Zbudowanie więzi zaufania nie jest proste, bo młodzi noszą w sobie wiele uprzedzeń i rozżalenia do świata dorosłych. Wychowujący dzieci i młodzież muszą wykazać się prawdziwą sztuką dialogowania. To właśnie dialog jest najważniejszą metodą zdobywania zaufania. W bezpośredniej rozmowie możemy przekonać młodego człowieka o naszym szacunku, akceptacji, zrozumieniu, współczuciu, otwartości.
I jeszcze jedno. Tak naprawdę rodzice i wychowawcy mogą jedynie dać autentyczne świadectwo życia, zachęcić młodych do podjęcia przygody poszukiwania celu i sensu życia. Każdy z nich jednak, niezależnie od wieku, pozostaje dramatycznie samotny wobec własnego sumienia i tego wszystkiego, co stanowi najgłębszy wymiar człowieczeństwa. Gdy człowiek, niezależnie od wieku, staje szczerze przed Bogiem, jest zawsze sam. Naciski psychiczne na ludzi młodych, rygor, ostre zakazy oraz nakazy moralne nie pomagają w odkrywaniu głębin ludzkiej duszy. Wręcz przeciwnie, stają się przeszkodą.
Autor jest kierownikiem duchowym, redaktorem naczelnym kwartalnika „Życie Duchowe”, profesorem Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie.