|
|
| ks. Marek Dziewiecki fot. archiwum prywatne |
◗ Gdzie tkwi przyczyna zdrad małżeńskich?
Ks.
dr Marek Dziewiecki: Zachowania człowieka nie są przypadkowe.
Zwykle z dużym prawdopodobieństwem da się przewidzieć reakcji innych
ludzi, zwłaszcza osób dojrzałych i odpowiedzialnych. Zachowanie danej
osoby wynika z jej dotychczasowego sposobu postępowania. Najczęściej
zdrada małżeńska nie jest czymś zaskakującym, lecz jest związana z całą
historią jej życia. Zwykle też zaczyna się długo przed… zdradą! Typowy
przykład to zdrada w małżeństwie, w którym ona i on współżyli ze sobą
przed ślubem. Już wtedy dopuścili się przecież zdrady samych siebie i
przyszłego małżonka – nawet jeśli się później pobrali. Dali sobie bowiem
prawo do współżycia z kimś, z kim nie wiązała ich przysięga małżeńska.
Ponadto w takiej sytuacji kobiecie będzie trudno weryfikować dojrzałość
mężczyzny, z którym już współżyje. Ona z kolei przestaje go fascynować.
Wiele – może większość – zdrad w małżeństwie zaczyna się od współżycia
przed małżeństwem! Jeśli ktoś nie chce być zdradzany, to niech sam nie
zdradza i niech nie doprowadza drugiej osoby do zdrady przez współżycie
przed czy poza małżeństwem. Obowiązuje zasada: nie chcesz być zdradzany w
małżeństwie, to nie współżyj nie tylko poza, ale też przed małżeństwem!
◗ Zdarza się chyba jednak i tak,
że dochodzi do zdrady małżeńskiej, mimo że obydwoje żyli przed ślubem w
czystości?
Takie sytuacje też się zdarzają, ale są znacznie
rzadsze niż zdrady w małżeństwach, w których ona i on – lub jedna ze
stron – ma za sobą dramat współżycia przedmałżeńskiego. Kilka lat temu
widziałem wyniki badań amerykańskich na temat wierności małżeńskiej.
Okazało się, że małżonkowie, którzy współżyli ze sobą przed ślubem, dwa
razy częściej dopuszczają się zdrady małżeńskiej niż ci, którzy przeżyli
narzeczeństwo w czystości. To nie są jedyne badania w tym względzie.
Takie dane empiryczne sprawiają, że w USA coraz więcej młodych ludzi
stosuje zasadę: „true love waits” – ‘prawdziwa miłość czeka’.