|
|
| fot. Basia Kuropiejska |
Drogi Czytelniku, Mężu Twojej Żony!
„Firma ma przedziwną sprawność w wyciąganiu z mężczyzny jak najwięcej energii. Konkurencja wzrasta, cena odmowy też, a ci na niższych stanowiskach rzucają chciwe spojrzenia na jego posadę. Pewnego dnia otrzymuje ostatni awans. Osiągnął szczyt. Stąd jest już tylko staczanie się w dół. Ręce mu się trzęsą, nerwy są zrujnowane i marzy o emeryturze” (Wiliam McDonald, Pogoń za wiatrem, tłum. M.W.).
Czy też tak się czujesz? A przecież Jezus przyszedł, aby Jego owce „miały życie, i to życie w pełni” (Ewangelia według św. Jana, rozdział 10, werset 10). ŻYCIE w pełni – a nie zapracowanie w pełni. Choć to efekt grzechu pierworodnego, to jednak Psalm 128 (wersety 1-2) obiecuje: „Szczęśliwy, kto oddaje cześć Panu, kto kroczy drogami, które On wskazuje! Będziesz spożywał owoce twych trudów, powiedzie ci się i będziesz szczęśliwy”. Aby mieć błogosławieństwo w pracy, mamy najpierw mieć bliską relację z Panem Bogiem, regularnie czytać Słowo Boże, szukać Jego woli i słuchać Jego głosu.
Praca nie jest celem życia! Nie ty masz służyć pracy, ale ona tobie. Masz pracować uczciwie, utrzymywać rodzinę – lecz to nie praca jest spełnieniem. Powinna być satysfakcjonująca, ale to nie sukces w pracy Cię definiuje. Jesteś cenny dlatego, że Bóg cię kocha i zapłacił za ciebie wielką cenę.
Również u mnie i Piotra w pracy Misji Służby Rodzinie potrzeby przerastają nasze siły i możliwości. Ratując innych, balansujemy czasem na granicy możliwości. Ale uczymy się też odmawiać, gdy grozi nam zaburzenie priorytetów (1. Bóg; 2. mąż/żona; 3. dzieci). Gdy przesadzimy, to się nawracamy, bo chrześcijański pracoholizm nie jest mniej groźny od zwykłego! MARIOLA
Droga Czytelniczko, Żono Twojego Męża!
Stary dowcip: „Kasiu, kto się Tobą zajmuje, gdy twoja mama jest w pracy? – Pani Ula. – Ależ kto wtedy zajmuje się jej dziećmi, gdy ona zajmuje się tobą? – Jej dziećmi zajmuje się pani Ewa. – A dziećmi Pani Ewy? –Nimi w przedszkolu zajmuje się moja mama”.
Nauczyciele chwalą dzieci matek, uczestniczących wcześniej w naszych warsztatach o wychowaniu: na tych dzieciach można polegać! Między innymi dlatego, że matki zostały z nimi w domu i nie oddawały ich do przedszkola. Jedna sformułowała takie uzasadnienie: „Ważnych rzeczy pilnuje się osobiście”. Nie zlecasz przecież swojej pracy podwykonawcy, gdy zależy ci, by była zrobiona rzetelnie, do tego z sercem, wyczuciem i całodobowym zaangażowaniem. A tego właśnie potrzebuje Twoje dziecko!
Twoje dziecko może w przyszłości zostać sędzią, ministrem albo prezydentem i wpływać na losy historii. Teraz potrzebuje ono kogoś, kto powie mu, kim jest, zanim zacznie zdobywać wiedzę. Potrzebuje kogoś, kto wykształci w nim mocny i zarazem wrażliwy charakter, aby potem zajmowana pozycja nie zepsuła go pokusami. Potrzebuje wyćwiczyć się w opanowaniu i cierpliwości, wrażliwości na innych, by później tych cech nie zniszczyła kariera. Tego wszystkiego nie zrobi „podwykonawca”. Tego może dokonać tylko ktoś, kto jest kimś więcej niż trenerem. Ktoś, kto je kocha. Czyli jego mama.
Dlatego uporczywie wołamy: „Droga Żono, gdy masz małe dzieci, nie daj się nabrać na pójście do pracy zarobkowej poza domem!!! Dzieci są przecież cenniejsze niż standard życia”. Dobre ukształtowanie dziecka to inwestycja na teraz i na wieczność. Sami możemy zaświadczyć, jak bardzo się to opłaca! PIOTR
Mariola i Piotr Wołochowiczowie mają trójkę dzieci. Są autorami wielu artykułów i książek, m.in. Jak wygrać małżeństwo? i Seks po chrześcijańsku. Od 1992 roku prowadzą Fundację Misja Służby Rodzinie.