Jest taka pokusa, aby słowa krytyki wobec uczonych w Piśmie i faryzeuszów odnieść jedynie do księży. Życzylibyśmy sobie, aby nasi pasterze byli święci, żyli przykładnie, byli bez zarzutu. Aby nie tylko mówili jak żyć, lecz przede wszystkim, aby życiem dawali świadectwo swoim wiernym. Bo świat może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebuje świadków Chrystusa. Żyjących wiarą żywą, wyrażającą się w działaniu.
Pewien król zapragnął poznać historię ludzkości. Wezwał do siebie najmądrzejszych ludzi w królestwie i powiedział: "Zbadajcie i spiszcie historię ludzkości, abym mógł ją przeczytać". Mędrcy odeszli na wiele lat i pilnie oddali się zleconej pracy. Kiedy wreszcie powrócili do króla, przedstawili mu swoje dzieło.
Faryzeusze, wykorzystując trudną sytuację polityczną narodu, chcą skazać Jezusa i Jego misję na porażkę. Bo jeśli powie, że trzeba płacić podatek Cezarowi, to lud może Go odrzucić. To tak, jakby Polakom pod zaborami powiedzieć, że nie mają prawa do własnego państwa. Jeżeli nakaże niepłacenie podatku, to szybko rozliczą się z Nim rzymscy urzędnicy i przedstawiciele okupanta.
Rozbudowany obraz winnicy często był używany przez proroków. Obraz ten miał wyrażać relację Boga do narodu wybranego. W przypowieści o winnicy nową winnicą jest Kościół. Zbudowany on został na mocnym fundamencie, odrzuconym przez innych.
Pewnego razu Jezus opowiedział opowieść o tym, jak to ojciec prosił kolejno każdego ze swoich synów, aby poszli do pracy w winnicy. Obaj mu co innego obiecali a co innego zrobili. Jeden zapewniał - "pójdę do pracy", ale nie poszedł. Drugi najpierw odmówił, ale potem spełnił prośbę ojca.
Przypowieść o robotnikach zatrudnionych w winnicy ukazuje nam fascynującą prawdę o Bogu chrześcijan. Bóg chce zbawić wszystkich. Bóg nie chce, aby ktokolwiek zginął. Pragnie, aby każdy z nas odkrył prawdziwe i wieczne życie.