Działają od 2001 roku. Mają szerokie poparcie: pomagał im Real Madryt, pobłogosławił ich sam papież Benedykt XVI. A Grzegorz Turnau dał się dla nich nawet wsadzić do pudła! Po co to wszystko? Tylko w jednym celu: żeby wydobywać to, co najszlachetniejsze…
Śmierć dziecka to tak wielka tragedia, że często nie sposób poradzić sobie z nią samodzielnie lub w gronie rodziny. W Rzeszowie od kilku lat działa Grupa Wsparcia dla Rodziców w Żałobie, dzięki której łatwiej zrozumieć sens cierpienia i nauczyć się żyć dalej.
Osieroceni rodzice żyją pośród nas. Dla nich 15 października jest dniem szczególnym. Wtedy, w Dniu Dziecka Utraconego, obchodzą święto swoich córek i synów, którzy za wcześnie odeszli: wskutek choroby, wypadku, poronienia. Modlą się za nich lub do nich, odwiedzają malutkie i trochę większe groby, puszczają do nieba baloniki z imionami…
Sześć dni wspinali się na afrykańską górę, walcząc z własną słabością i ograniczeniami. Zmagali się z bólem mięśni, brakiem tlenu, pyłem wulkanu. Dziewięć niepełnosprawnych osób szło razem, ale jednocześnie każda z nich zdobywała własny szczyt.
Spędził trzy miesiące w Tanzanii. Pojechał tam z misją World Food Programme, działającego z ramienia ONZ, by pracować na rzecz miejscowej ludności. Dziś Konrad Lewandowski uważa, że te dziewięćdziesiąt dni zmieniło jego życie.
Uważa, że życie jest za krótkie, aby je marnować, a wystarczająco długie, aby pomóc drugiej osobie. "Niemożliwe nie istnieje", mówi. Przejechał na rolkach Stany Zjednoczone, aby poprosić Billa Gatesa, najbogatszego człowieka świata, o pieniądze na leczenie dwóch polskich dziewczynek. To jednak nie wszystko. Nie ma rzeczy niemożliwych. Dla potrzebujących warto narazić się na śmieszność i drwinę. Przecież nie o sławę tu chodzi.