![]() |
| fot. THETAXSTOCK |
Jest to temat, który praktycznie dotyka stosunkowo niewielu, potencjalnie natomiast może dotknąć każdego. I to często w najmniej oczekiwanej chwili. Chodzi o przenoszenie z jednego człowieka do drugiego organów i tkanek, dzielenie się nimi – czy to jeszcze za życia, czy też po śmierci.
Problem dotyka nie tylko tych, którzy mogą być dawcami i biorcami, ale także tych, którzy nie będąc ani tymi, ani tymi, muszą niekiedy podejmować decyzje – czy pobrać organ, czy zezwolić na transplantację. W związku z tym przeżywają dylematy moralne, zwłaszcza gdy przychodzi decydować o najbliższych członkach rodziny. Polskie przepisy bowiem i polska praktyka w tym zakresie nierzadko się rozchodzą.
Prawo i Kościół
Dopóki nie zostanie uchwalona nowa ustawa (a prace nad nią trwają), polskie regulacje wynikają z ustawy, która weszła w życie 6 marca 1996 roku. Zgodnie z nią jest możliwe i dopuszczalne pobieranie z martwego i żywego ciała komórek, tkanek i narządów w celu ich przeszczepienia, przy spełnieniu określonych warunków. Często jednak, gdy ktoś już sam nie może decydować o sobie, mimo wiedzy o tych przepisach, członkowie rodziny poważnie się zastanawiają, czy takie pobranie ze zwłok jest moralnie w porządku. Dla katolików ważne jest tu stanowisko Kościoła. Coraz powszechniejsza jest wiedza o tym, że Kościół nie sprzeciwia się pobieraniu i przeszczepianiu, stanowisko to można nawet nazwać przychylnym. W tym duchu wypowiadał się między innymi Jan Paweł II, zarówno w homiliach, jak i w encyklice Evangelium vitae, nazywając przekazanie części swego ciała dla ratowania życia innej osoby „bezinteresownym darem miłości bliźniego”. Papież mówił m.in.: „Rodziny osób tragicznie zmarłych prosimy, by w swoim bólu i smutku nie zapominały, że organy wewnętrzne pobrane od ich bliskich mogą uratować życie chorym czekającym na transplantację”. Ale obecnych przepisów w Polsce wcale nie uważa się za zgodne z nauką Kościoła.
Główna kontrowersja dotyczy tego, czy do pobrania tkanek ze zwłok wystarcza brak sprzeciwu osoby zmarłej, czy też potrzebna jest jej zgoda wyrażona za życia. Dla jednych niuans, dla innych różnica fundamentalna. W pierwszym przypadku bowiem zgoda jest domniemana, a zwłoki są traktowane przedmiotowo – jako źródło pozyskania organu czy tkanki. W drugim zaś można mówić o autentycznym darze z siebie osoby zmarłej – tak właśnie zagadnienie to ujmuje Katechizm Kościoła Katolickiego: „przeszczep narządów jest moralnie nie do przyjęcia, jeśli dawca lub osoby uprawnione nie udzieliły na niego wyraźnej zgody” (numer 2296).
Teoretycznie zatem, jeśli zmarły (zazwyczaj nagle) nie zostawił żadnej dyspozycji, można od niego pobrać organ do przeszczepu, nie pytając nawet najbliższej rodziny. W praktyce lekarze – uwzględniając wrażliwość najbliższych – pytają o to, dość często spotykając się z odmową.
Oświadczenie woli
Naprzeciw tej trudności wychodzą różne inicjatywy, popularyzujące zarówno stanowisko Kościoła, jak i upowszechniające zwyczaj noszenia przy sobie niewielkiego dokumentu, nazywanego oświadczeniem woli. Jeden ze wzorów oferuje na swojej stronie portal www.przeszczep.pl. Warto pamiętać, że o istnieniu takiego dokumentu, własnoręcznie podpisanego, powinna wiedzieć najbliższa rodzina. Jego istnienie oszczędzić może w godzinie próby dylematów moralnych i rodzinie, i lekarzom.
Jest to tym bardziej istotne, że – jak wynika z badań – ponad połowa Polaków akceptuje transplantację jako metodę leczenia, a przeciwnych jej jest zaledwie 2 procent społeczeństwa. Gotowość do „oddania” narządów po swojej śmierci wyraża aż 80 procent ankietowanych.

