|
|
| Pani Nina Roguska fot. Izabela Górnicka-Zdziech |
◗ Od kilkunastu lat jeździ Pani wraz z mężem na wakacje z wnukami i swoimi dorosłymi już dziećmi. Czy można to określić mianem rodzinnej tradycji?
Tak, zapoczątkowanej właściwie przez poprzednie pokolenie. Moi rodzice, a nade wszystko teściowie, co roku wyjeżdżali z naszymi dziećmi, córką i synem, na całe wakacje. Zabierali ich nad morze, do Dębek. Dzięki temu Joanna i Maciek w pełni korzystali z lata. My z mężem dojeżdżaliśmy do nich na czas urlopu, ale nie był on długi, gdyż rokrocznie jego część przeznaczaliśmy na rodzinny wyjazd zimą na narty. Do dziś nasze dzieci są przywiązane do Dębek, mimo że od tamtych czasów miejscowość bardzo się zmieniła. Zabierają tam teraz co roku nasze wnuki, także prawie na całe wakacje.
◗ To w Dębkach dotrzymują Państwo towarzystwa rodzinie córki i syna?
Jeździmy z nimi nieprzerwanie od lat. Wynajmujemy razem niewielki bliźniak. W jednej części mieszka syn z synową i trzema córkami, w drugiej – córka z dwoma synami i dwiema córkami oraz my, dziadkowie. Co roku wyjeżdżamy także razem zimą na narty. Zawsze do Włoch, w Dolomity. Wtedy znowu jesteśmy w komplecie. Nasze wnuki od maleńkości uczyły się jeździć na nartach i dzisiaj nawet najmłodsza, 5-letnia Julka dzielnie szusuje z nami na stoku. Narty to też piękna część naszego urlopu, nieodmiennie już od jesieni wyczekiwana.
◗ Czy spędzacie Państwo z dziećmi i wnukami całe wakacje?
Nie, jedziemy do Dębek na dwa tygodnie. Uważamy, że jak we wszystkim, tu także potrzebny jest umiar. I nasze dzieci, i wnuki muszą mieć czas dla siebie. Mieszkamy z dziećmi po sąsiedzku, mamy stały kontakt z nimi i wszystkimi wnukami, łączą nas bliskie relacje, ale nawet w ciągu roku staramy się nie narzucać im swojej obecności, na przykład odwiedzamy ich wtedy, kiedy jesteśmy zapraszani. Każda z rodzin – nasza, córki i syna – żyje własnym życiem. Ja i mąż bardzo lubimy podróżować we dwoje. Gdy dziadkowie żyją życiem dzieci czy wnuków, nieustannie im asystują, staje się to problemem dla obu stron.
◗ Czy takie rodzinne wakacje są dla Państwa odpoczynkiem?
Zdecydowanie tak, pewnie też dlatego, że nie zostajemy wtedy z wnukami sami.
◗ Nigdy się nie zdarzyło się, że byli Państwo sami z wnukami?
Kilka razy miała miejsce taka sytuacja, np. kiedy syn i synowa wyjechali na parę tygodni do Stanów Zjednoczonych. Czuliśmy na sobie ogromną odpowiedzialność, większą niż w stosunku do własnych dzieci, bo wtedy byliśmy odpowiedzialni przed sobą, a w przypadku wnuków dodatkowo przed ich rodzicami. Dziadkowie bardziej niepokoją się o wnuki niż rodzice, bo ci są często odważniejsi, jeśli chodzi o samodzielne wyjścia dzieci. Im mniejsze dzieci, tym bardziej zależy im też na tym, aby obok byli rodzice, szczególnie mama. Starsze chętniej wyjadą same z dziadkami.
◗ Jak sprawić, aby w czasie wspólnie spędzanych wakacji nie dochodziło do konfliktów, np. na tle różnic w poglądach na sposób wychowania?
Gdy z wnukami są rodzice, to ich rolą jest podejmowanie wszystkich ważnych decyzji. Dziadkowie nie powinni się wtrącać, krytykować, poprawiać, porównywać, lecz zachować dystans. Ważne jest od początku ustalenie granic i szukanie wzajemnego zrozumienia. Warto, aby dziadkowie uświadomili sobie, że czasy są inne, że teraz wychowuje się inaczej niż dawniej, i nie próbowali tego na siłę zmieniać, narzucać swojej woli. Lepiej zachować dla siebie własne poglądy na temat wychowania. Przekazywanie dzieciom, że źle wychowują wnuki, jest złym komunikatem. Trzeba umieć się dostosować i szanować zapatrywania oraz oczekiwania swoich dzieci, ale także dorosłych wnuków.
◗ Działa to chyba również w drugą stronę: rodzice też nie powinni dziadków krytykować?
Na pewno. Tutaj także potrzeba dużo tolerancji i zrozumienia. Nie powinni ich też wykorzystywać. Starszym osobom może być trudno udźwignąć fizyczne obowiązki przy maleńkich dzieciach.
◗ Dlaczego, Pani zdaniem, warto jeździć z wnukami na wakacje?
Ponieważ dzięki temu nawiązuje się z nimi szczególnie bliski kontakt. Tworzy się w ten sposób nierozerwalna więź, która przetrwa przez lata. Dla dziadków obserwowanie, jak zachowują się i dorośleją wnuki, to wielka przyjemność. Chodzenie na wspólne spacery, plażowanie, czytanie, rozmowy, gry i zabawy pozwalają lepiej poznać wnuki. Ten czas jest bezcenny. Rodzinne wyjazdy przynoszą korzyści każdej ze stron.
◗ Spójrzmy na to z drugiej strony – co wnukom mogą dać wakacje z dziadkami?
Radość ze wspólnego spędzania czasu. Rodzice są zwykle zajęci sprawami zawodowymi, troską o codzienną egzystencję, podczas gdy dziadkowie mogą poświęcić sprawom wnuków więcej uwagi, potrafią też w pełni docenić ich małe i wielkie sukcesy. Pokazują im świat przez pryzmat swojego wieku, uczą tego, co sami wynieśli z domów. Są na ogół bardziej tolerancyjni wobec słabości wnuków i mniej wymagający niż ich rodzice, mają łagodniejszy stosunek do dziecięcych przewinień i więcej cierpliwości.
◗ Co doradziłaby Pani dziadkom, wybierającym się na rodzinne wakacje?
Aby jak najwięcej dali z siebie, aby byli konsekwentni wobec wnuków oraz robili z nimi te rzeczy, na które ich rodzice nie mają czasu w ciągu roku: na przykład uczyli jeździć na dwukołowym rowerku, zabierali w miejsca, których nie widzieli, śpiewali piosenki. Dziadkowie mogą pomóc przy dzieciach, odciążając rodziców i sprawiając, że będą oni mieli okazję odpocząć po całorocznej pracy zawodowej: poopalać się, odespać, poczytać.
◗ Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych udanych wakacji z dziećmi i wnukami.