|
|
| fot. Shutterstock |
Gdyby małżonkowie przestali się kłócić, ich miłość zamiast wzrastać, utknęłyby w martwym punkcie. Krzywdzące słowa i gesty to zaledwie wierzchołek problemu, który gdzieś na dnie kryje konkretną przyczynę, np. zranienie z dzieciństwa. Szczera rozmowa ze współmałżonkiem o jego potrzebach i uczuciach pomaga dostrzec i zrozumieć rzeczywistą przyczynę sporu.
Język płci
„Pięknie nas różni inność niewinna” – brzmią słowa jednej z piosenek Piotra Rubika. Kiedy nie jesteśmy świadomi różnic między kobietą a mężczyzną, przywołana inność z niewinnej staje się uciążliwa, drażniąca, z czasem wręcz nie do zniesienia.
Jeśli zaliczasz się do żon, które przeprowadzają z mężami poważne rozmowy, podczas gdy ci oglądają mecz, albo do mężów wymagających, by w okresie napięcia przedmiesiączkowego ich żony trzymały emocje na wodzy, twoja wiedza na temat budowy kobiecego i męskiego mózgu jest alarmująco niska. Brak choćby pobieżnej znajomości tego tematu prowadzi do daremnych prób zmiany we współmałżonku cech, które wynikają z jego natury.
Mężczyzna jest jednowątkowy. Dla niego liczy się tylko konkretny, aktualnie omawiany problem. Dlatego niecierpliwi się, gdy żona porusza kilka tematów jednocześnie. „Przed sekundą mówiłaś, że to jest najważniejsze, a teraz twierdzisz, że jest to coś zupełnie innego” – burzy się mężczyzna, zirytowany natłokiem informacji. Dla niego 2 + 2 zawsze równa się 4, dla pań zaś wynik tego samego równania będzie oscylował gdzieś między 3 a 5. Logika mężczyzny opiera się na dowodach, a kobiety – na intuicji.
Mąż zaczyna mówić dopiero wówczas, kiedy przemyśli wątek i wyciągnie z niego konkretne wnioski. Żona przeciwnie – zabiera głos na bieżąco, w trakcie trwania procesu myślowego. Dlatego nim dokończy pierwsze zdanie, już „kładzie kamień węgielny” pod kolejne.
Katalog małżeńskich potrzeb
Panie są delikatne, ale elastyczne, panowie zaś twardzi niczym gliniane dzbany, które szybko „kruszą się” pod wpływem kobiecej krytyki. W książce Marioli i Piotra Wołochowiczów Seks po chrześcijańsku czytamy, że statystycznie mężczyźni popełniają trzy razy więcej samobójstw niż kobiety oraz dwa razy częściej niż one trafiają do zakładów psychiatrycznych. Obie płcie też czego innego szukają w sporach. Ona – bliskości i pocieszenia, on – argumentów. „Potrzebuję, żebyś mnie teraz przytulił” – potrafi powiedzieć żona do męża, gdy się pokłócą. „Przecież nie mogę się przytulić do jeża!” – oponuje zdumiony małżonek, nie zdając sobie sprawy, że czuły uścisk najskuteczniej ogrzeje kobiece serce. Inna jest również ich zdolność koncentracji. „Kiedy mężczyzna zatrzymuje samochód, żeby zajrzeć do spisu ulic, co od razu robi z radiem? Ścisza je!” – podają autorzy książek na temat różnic płci, Allan i Barbara Pease. Dzieje się tak, ponieważ mózgi panów są zaprogramowane na robienie tylko jednej rzeczy naraz. Gdy czytają gazetę lub oglądają telewizję, stają się dosłownie ślepi i głusi na wszystko inne, nawet na nową bieliznę żony. Dlatego zaloty i ważne rozmowy lepiej zostawić na czas, gdy mąż nie będzie niczym zaabsorbowany.
Jedną z bardziej uciążliwych dla obu stron różnic płci jest cykliczność kobiecego organizmu, która przyczynia się do jej nieprzewidywalnego i emocjonalnego zachowania w okresie napięcia przedmiesiączkowego. „W tym czasie wyjątkowo wzrasta liczba wizyt u psychiatrów i terapeutów. Wiele kobiet czuje wtedy, że «traci kontrolę» lub «wariuje»” – piszą Allan i Barbara Pease. Z racji, że małżeństwo jest wtedy nadzwyczaj narażone na konflikty, stabilny mąż, zamiast ulegać zmiennym nastrojom żony, powinien szczególnie ją rozpieszczać, ofiarując jej więcej czułości i zainteresowania niż zwykle.
Sztuka kłócenia się
Znajomość sposobów myślenia i działania małżonków to dużo, jednak wciąż za mało, by zdołali zbudować most nad przepaścią sporu. W tym celu należy poznać kilka zasad konstruktywnej kłótni.
Tym, co najbardziej przeszkadza w toczeniu budującego sporu, jest brak umiejętności słuchania, a więc i woli zrozumienia ze strony jego uczestników. Zapewne doświadczyliście sytuacji, w której staracie się coś współmałżonkowi wyperswadować, a on, zamiast pozwolić wam skończyć, wtrąca swoje trzy grosze, które zawczasu zbijają postawioną przez was tezę. W konstruktywnej kłótni każda ze stron ma prawo być wysłuchana do końca. W przeciwnym razie małżonkowie atakują już nie tyle źródło konfliktu, ile po prostu siebie nawzajem. I jeśli któreś z nich nie przerwie tej zaciętej walki, zapada między nimi cisza – zdarza się, że nawet na kilka miesięcy, a nawet lat.
Nie wystarczy jedynie słuchać. Trzeba jeszcze umieć wyciągnąć rękę do ukochanej osoby. Podczas gdy brak zgody uniemożliwia konstruktywną rozmowę, to gest miłości i łagodne słowo skutecznie ocieplają mroźną atmosferę. Werbalnie przekazujemy rozmówcy tylko 7 procent komunikatu – całą resztę postawą, mimiką i tonem głosu. Przełamanie się i wyjście naprzeciw współmałżonkowi jest wielką ofiarą złożoną z miłości. Zatem „niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem”, jak mądrze mów św. Paweł Apostoł (w liście do Efezjan, rozdział 4l, werset 26). Przy czym zgoda nie musi iść w parze z rozwiązaniem konfliktu. Pojednanie to tylko rozpoznanie problemu i obopólna chęć zrobienia wszystkiego, by go zlikwidować.
Przebaczaj raz, a dobrze
Wiele osób błędnie uważa, że przebacza się tylko sercem, tymczasem proces ten jest głównie decyzją woli, za którą nie od razu idą pozytywne emocje. Bywa, że destruktywne wspomnienia i uczucia powracają jak bumerang, ale już bez emocji. „Nie będę przypominać sobie dawnych win, które zostały już przebaczone”. Możemy je co najwyżej odganiać, nie dopuszczając, by zdominowały nasze zachowanie.
Winy współmałżonka przerabiajcie raz, a porządnie, tak żeby już nigdy do nich nie wracać. Jeśli zarzucacie mu, że jest egoistą, nie przywołujcie przy tym setki niezwiązanych z tą cechą przewinień sprzed roku. Wielowątkowy konflikt urasta do gigantycznych rozmiarów, dołuje i wprowadza ciężką atmosferę. Używajcie czasu teraźniejszego, bez „długoterminowych” zarzutów typu: „ty zawsze” lub „ty nigdy”.
Rzeczą, która nie tyle wywołuje, co zaognia konflikt, są kobiece łzy. Płacz żony i jej naburmuszoną minę mężczyzna odczytuje zazwyczaj jako manipulację, choć u większości kobiet łzy są fizjologiczną reakcją organizmu na silne emocje. Jak wytłumaczyć to mężowi? Pewna kobieta, której prośba o pozmywanie naczyń spotkała się z odmową zmęczonego męża, zrobiła to w ten sposób: „Byłam naburmuszona nie dlatego, że chciałam postawić na swoim i zmusić cię do wykonania tej czynności. Ale potrzebowałam czasu, żeby moje oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością. Wyobraź sobie, że spodziewałeś się, że trener wystawi cię w pierwszym składzie podczas ważnego meczu. Przyszedł dzień rozgrywek, a on, wbrew twoim oczekiwaniom, posadził cię na ławce rezerwowych. Czy niezadowoloną miną usiłujesz go zmanipulować, żeby wpuścił cię na boisko, czy raczej w ten sposób potrzebujesz czasu, żeby oswoić się z nową, niekomfortową sytuacją?”.
Kiedy rozmawiać
Na rozwiązanie konfliktu wybierzcie czas, kiedy jesteście wypoczęci, nie spodziewacie się gości, dzieci są w szkole albo śpią. Zaparzcie herbatę, zapalcie świeczkę, pomódlcie się i w jedności przystąpcie do dyskusji.
I nie zapominajcie o randkowaniu. Od czasu do czasu wybierzcie się razem na kolację, do kina albo na spacer. Jeśli macie dzieci, ustalcie, o której godzinie mają leżeć w łóżkach i reszta wieczoru niech należy tylko do was. Tym sposobem zyskacie wiele czasu na rozmowy, a wtedy większość konfliktów zdusicie w zarodku, nim zdążą urosnąć do niebotycznych rozmiarów.
Na podstawie wykładu Joanny i Mariusza Dzieciątko, którego organizatorami było Akademickie Stowarzyszenie Katolickie Soli Deo.