|
|
fot. ANNA OLEJ, KRZYSZTOF KOBUS – TRAVELPHOTO |
Para buch, koła w ruch…
Gdybym
mieszkał w Wielkopolsce, zrobiłbym wiele, by pojechać do Wolsztyna –
ale nie samochodem. Bo do Wolsztyna w tych dniach jeździ się pociągiem
ciągniętym przez parowóz! Regularne kursy prowadzone są z Leszna
i z Poznania. W pierwszych dniach maja zjeżdżają się tam miłośnicy
zwrotnic, drezyn i pary. Kilka tysięcy osób z Polski i z zagranicy
przybywa tu, aby podziwiać zlot parowozów, już szesnasty w tym roku.
W różnych językach, nawet azjatyckich, można tu usłyszeć zachwyty nad
polską „Piękną Heleną” z 1937 roku, która rozpędza się do prędkości 135
kilometrów na godzinę. Impreza jest znana w całej Europie, niektórzy
miłośnicy przyjeżdżają specjalnymi pociągami retro. Mówię Wam,
w Wolsztynie nikt nie śpiewa o tym, by „wsiąść do pociągu byle
jakiego”, każdy chce tam zostać jak najdłużej i to bez względu na
pogodę. Nie zapomnijcie, proszę, odwiedzić całego zaplecza technicznego
lokomotywowni. A na koniec zostawcie sobie miejsce w aparacie po to, by
uwiecznić paradę parowozów. To dopiero przeżycie!
|
|
Chodnik w udostępnionej do zwiedzania XIX-wiecznej kopalni Guido w Zabrzu. fot. ANNA OLEJ, KRZYSZTOF KOBUS –
TRAVELPHOTO |
Pofedrować w kopalni
Mieszkańcom
Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego oraz Podbeskidzia polecam zabytki
przemysłu techniki Śląska i okolic. Projekt ten, choć młody, obejmuje
szlak samochodowy od Częstochowy po Żywiec i ukazuje obiekty związane
m.in. z tradycją górniczą, hutniczą, kolejnictwem. Oto najbardziej
rodzinne ciekawostki.
Chcecie
zobaczyć, jak wyglądała praca w kopalni? Jedźcie do Zabrza (przy okazji
możecie zaliczyć mecz Górnika) i pytajcie o kopalnię Guido.
W górniczych kaskach i z prawdziwymi lampkami zjedziecie 320 metrów pod
ziemię i poczujecie atmosferę pracy w kopalni XIX i XX wieku.
Który
z chłopców nie chciał być strażakiem? Aby przypomnieć sobie dziecięce
marzenia, ruszajcie do Mysłowic – to zaledwie 3 kilometry od Nikiszowca
i Giszowca. Tam w Muzeum Pożarnictwa można zobaczyć najstarszą w Polsce
konną sikawkę z 1717 roku i wiele dużych czerwonych wozów strażackich.
Kiedy ja oglądałem to wszystko, miałem nieodparte wrażenie, że
urodziłem się za późno…
|
|
Fokarium na Helu to atrakcja dla dzieci. fot.
ANNA OLEJ, KRZYSZTOF KOBUS – TRAVELPHOTO |
Prawdziwie dobrych śląskich dań spróbujecie
w restauracji Klasyka w Zabrzu. Polecam zwłaszcza żurek.
Tam, gdzie kończy się Polska
Jestem
pewien, że nawet w razie złej pogody wielu rodaków zjedzie do
Trójmiasta i wybierze się drogą wodną na Hel. Sama podróż i kołysanie
statku to już pierwsze niezawodne emocje, a po zejściu na ląd – kolejne
atrakcje. W porcie w Helu z pewnością zakotwiczy statek Marynarki
Wojennej, jak co roku udostępniony do zwiedzania. Warto go zobaczyć!
Półwysep
Hel otoczony jest wodą, a jego największą atrakcją są plaże. Koniecznie
musicie iść na sam koniec mierzei, tam gdzie zaczyna się Polska.
A potem podążajcie do Helu, jednej z najstarszej miejscowości na
Pomorzu. Już na początku XV wieku stał tu kościół gotycki, a dziś
mieści się w nim Muzeum Rybołówstwa. Wśród wielu eksponatów dla mnie
największym zaskoczeniem był jedyny w Polsce bojer, jakim rybacy
wybierali się po lodzie na zimowe łowy. Idąc w stronę Stacji Morskiej,
będziecie mijali Kolonię Rybacką – osiedle domków z lat 20. XX wieku.
Stare kaszubskie klimaty znajdziecie także na ulicy Wiejskiej.
Po
dojściu do Stacji Morskiej pokażcie dzieciom fokarium. Szare foki to
dziś rzadkość w wodach południowego Bałtyku. Jeśli znajdziecie jeszcze
czas na latarnię morską, zabytki i pamiątki militarne Helu – będę pełen
uznania. W Muzeum Obrony Wybrzeża, umieszczonym w stanowisku ogniowym
dział, cofniecie się o kilkadziesiąt lat i spojrzycie z bliska na
historię wojenną Helu.
|
|
Pełne uroku zakola rzeki Świder. fot. FORUM |
Świdermajer w choinkach
A na
deser coś dla mieszkańców stolicy. To miejsce, które dla warszawiaków
było ważne już w XIX wieku, a kojarzy mi się z zabytkami architektury,
leniwie płynącą rzeką i relaksem. Okolice Otwocka, Świdra i Józefowa to
tereny, gdzie czuję się dobrze bez względu na ciśnienie.
Można
tutaj zobaczyć domki i wille budowane w charakterystyczny mazowiecki
sposób, które mają jednak w sobie klimaty alpejskie i syberyjskie –
dzięki wieżyczkom i balkonom. Takiego stylu architektonicznego, zwanego
świdermajer, nie znajdziecie nigdzie w Polsce! Malarz i ilustrator
Michał Elwiro Andriolli pod koniec XIX wieku dostrzegł walory ogromnych
połaci lasów szpilkowych, małej ilości wilgoci w powietrzu oraz ciszy
i spokoju. Nad rzeką Świder wystawił kilka willi, czyniąc ten obszar
bardziej popularnym wśród warszawiaków. Ci ostatni zjeżdżali tu na
majówki wybudowaną wkrótce kolejką wąskotorową (jedna z lokomotyw stoi
do dziś na trasie wylotowej z Otwocka do Karczewa), by wypoczywać nad
szerokimi zakolami rzeki. Dużo tu piasku i trawy, a każda rodzina
znajdzie sobie miejsce, aby rozłożyć się z kocem.
Musicie
wiedzieć, że o atrakcyjności tej okolicy decydują także rzadkie
w Europie torfowiska, zanikające i pojawiające się niespodzianie cieki
wodne i wydmy. Między innymi dlatego na tych terenach utworzono
Mazowiecki Park Krajobrazowy (od Wawra aż po Pilawę). Jeśli macie
więcej wolnego czasu, zwiedzajcie ten teren na rowerach, w lasach
możecie napotkać wiele bunkrów. I jeszcze coś bardzo ważnego –
w Józefowie przy stacji PKP są przepyszne lody.