![]() |
| fot. EAST NEWS |
Nowa matura ma swoje dobre i złe strony. Jej zwolennicy chwalą anonimowość i obiektywność oceniania. Przeciwnicy narzekają, że zamyka ucznia w schemacie klucza maturalnego. A przed nami kolejny sprawdzian dojrzałości systemu edukacji.
Język giętki
Wbrew pozorom prezentacja maturalna z języka polskiego nie jest tylko formalnością, polegającą na wyrecytowaniu w ciągu 15 minut wyuczonego na pamięć materiału. Można tu zdobyć zaledwie 5 z 20 punktów. O ocenie często decyduje rozmowa ucznia z komisją, która ma prawo zapytać o wszystko, co jest związane z tematem prezentacji. „Jeśli uczeń w prezentacji mówi o Kordianie, mogę zapytać o romantyzm – opowiada Katarzyna Włodarczyk, polonistka z LVIII Liceum w Warszawie. – W czasie rozmowy mam możliwość sprawdzenia wiedzy”.
Pisemna matura z przedmiotów humanistycznych nastawiona jest z kolei na sprawdzanie umiejętności. Klucz maturalny ułatwia nauczycielom ocenę prac i zmusza ucznia do konkretnych odpowiedzi na pytania. „Na starej maturze, jak ktoś miał polot do pisania, często dostawał piątkę – mówi Mariusz Włodarczyk, nauczyciel historii. – Teraz uczeń może napisać długą, piękną stylistycznie pracę i być ocenionym na jedynkę, jeśli nie wyłapie się dwudziestu szczegółów z klucza maturalnego. Potrzebna jest umiejętność wyciągania wniosków”.
Uściślanie umysłów
Maturzyści jeszcze przed wprowadzeniem matematyki jako przedmiotu obowiązkowego muszą przeliczać procenty, kalkulować koszty i przewidywać ryzyko. Umysłom ścisłym przychodzi to łatwiej. Na pewno wczesne wykrycie skłonności ku matematyce czy fizyce rokuje dobre wyniki na maturze, a tym samym daje większe możliwości wyboru studiów.
Andrzej Smołko o politechnice myślał już w gimnazjum. Początkowo chciał studiować budownictwo. Kiedy uświadomił sobie, że na zdobycie wszystkich uprawnień musiałby czekać do 35.-40. roku życia, zdecydował się na transport i logistykę.
Andrzej założył, że matury na poziomie podstawowym i tak nie zda na 100%. Zdecydował się na rozszerzoną formę egzaminu z matematyki, fizyki i języka angielskiego. Matura próbna w styczniu zaskoczyła go tylko jednym – była bardzo łatwa. Ale na wszelki wypadek przygotował koło ratunkowe – wydział fizyki na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie na jedno miejsce przypada mniej niż jeden kandydat. Już się zastanawia się, w jaki sposób ma nadrabiać różnice programowe z matematyki między liceum a studiami. Bo w liceum z roku na rok ubywa tematów w programie nauczania matematyki.
Kasia Chojnacka poznała wiele zagadnień matematycznych dopiero na pierwszym roku inżynierii biomedycznej na Politechnice Warszawskiej. Skończyła klasę informatyczno-matematyczną i tak jak Andrzej zdawała maturę z matematyki i fizyki na poziomie rozszerzonym. „Zajęcia z matematyki na politechnice zaczęły się od macierzy – wspomina Kasia. – Potem wprowadzono całki. Nie przerabialiśmy tego w liceum. Całki były potrzebne też na fizyce. Trzyletnie liceum nie jest dobrym rozwiązaniem. Ostatnie pół roku wykorzystuje się na powtarzanie przed maturą, zostaje więc 2,5 roku na realizację programu”.
To fakt, że bez intensywnego treningu w rozwiązywaniu zadań z testów maturalnych nie da się dobrze zdać egzaminu z matematyki. Nawet bardzo zdolni uczniowie mogą w czasie próbnej matury nie rozwiązać wszystkich zadań. Antoni Radziwanowski, nauczyciel matematyki z LVIII LO w Warszawie, powtarza swoim uczniom: „Róbcie zadania zgodnie z poleceniami. Nie wykonujcie zbędnych czynności, bo nie wyrobicie się w czasie”.
Z lotu ptaka
Zdanie nowej matury na poziomie podstawowym nie jest trudne. Iwona Kopulska, nauczycielka języka włoskiego w LVIII LO, zrobiła kiedyś eksperyment. „Przyniosłam test maturalny do domu i poprosiłam koleżankę, żeby go wypełniła – opowiada pani Iwona. – Koleżanka jest psychologiem. Nigdy nie uczyła się języka włoskiego i umie powiedzieć wyłącznie buongiorno. Wypełniając test, strzelała odpowiedzi. Zdała maturę na 34%, nie ruszając w ogóle form pisemnych”.
W tym momencie można by oburzyć się na nową maturę i powiedzieć, że w takim razie niczego nie sprawdza. Jednak matura na poziomie podstawowym, zdana na trzydzieści parę procent, zabiera więcej możliwości, niż daje. Drzwi prowadzące do wymarzonych studiów zamykają się z trzaskiem.
Poziom rozszerzony matury jest lepiej premiowany przez uczelnie. Sprawdza nie tylko wiedzę. „Nie jestem w stanie, tak jak przy starej maturze, zagwarantować uczniowi, że przygotuję go do egzaminu – mówi Mariusz Włodarczyk. – Matura sprawdza całokształt inteligencji. To, co maturzysta wyniósł z innych przedmiotów, z domu, z filmów, z prasy…”.
Nauczyciele wkładają dużo pracy w przygotowanie uczniów do egzaminu maturalnego. W ciągu roku kserują setki kartek papieru, żeby przećwiczyć z nimi zadania maturalne. Teraz jednak test dojrzałości uczniów wcale nie zaczyna się w trzeciej klasie liceum, jak dawniej. Już w gimnazjum trzeba wybrać profil, który ułatwi zdanie matury.

