|
|
| M. Wojciechowski fot. arch. pryw. |
Przytoczę najpierw odnośne słowa Jezusa, przekazane przez Ewangelię św. Mateusza (rozdział 5, werset 32, bardzo podobnie w rozdziale 19, wersecie 9). W wiernym przekładzie z greckiego brzmią one tak: „Każdy rozwodzący się ze swoją żoną (poza przypadkiem nierządu) sprawia, że ona cudzołoży”. Według Jezusa cudzołóstwo jest skutkiem, a nie przyczyną rozwodu.
Wyjątek od zasady, że małżeństwo ma być trwałe, stanowi „nierząd”. Po grecku pojawia się tu słowo porneia, które oznacza różne formy prostytuowania się. Nie mamy obowiązku trwać w małżeństwie z prostytutką, erotomanem czy zboczeńcem. W prawie kościelnym małżeństwa takich osób widziane są jako nieważne od początku.
Udzielanie rozwodów z powodu zdrady pojawiło się w prawosławiu dlatego, że świeckie prawo rzymskie, a potem bizantyjskie, zezwalało na rozwód z tej przyczyny. Za tym przykładem poszli protestanci. Jedni i drudzy naciągnęli słowa Jezusa (chociaż przyzwalając na rozwody, nie uważają ich przecież za coś dobrego!). Tymczasem chrześcijańska odpowiedź na niewierność to przebaczenie, a nie zerwanie.
Pismo Święte mówi nieraz o tym, że małżeństwo ma być trwałe. Święty Paweł w 1 Liście do Koryntian (rozdział 7, wersety 10-11) stwierdził: „Nakazuję nie ja, lecz Pan: żonie nie wolno odchodzić od męża, a jeśli już odejdzie, niech pozostanie niezamężna albo niech pojedna się z mężem. Tak samo mąż niech nie odchodzi od żony”.
Już w Starym Testamencie prorok Malachiasz potępił rozwody, mówiąc: „Strzeżcie się zatem w waszym duchu i niech nikt nie zdradza żony swojej młodości. Gdyż kto jej nienawidzi i oddala ją – mówi PAN Bóg Izraela – okrucieństwem okrywa się, jak płaszczem” (Księga Malachiasza, rozdział 2, wersety 15-16). W Księdze Tobiasza znajdziemy piękną formułę zawierania małżeństwa. Brzmi ona: „Odtąd ty jesteś jej bratem, a ona jest twoją siostrą. Od dzisiaj zostaje ci dana na zawsze” (rozdział 7, werset 12).Jak być powinno, widać
jasno. Rodzi się jednak pytanie, czy ma sens zakazywać rozwodów, skoro
ludzie i tak się rozstają. Zauważmy jednak, że cała etyka
chrześcijańska jest wymagająca. Uczy, jak być możliwie najlepszym, a
nie tylko jako takim. W życiu potrzebujemy bowiem ambitnego punktu
odniesienia, nawet jeśli grzeszymy. Na zasady płynące z Biblii
powinniśmy więc patrzeć jako na drogowskazy na szczyt góry.
Michał Wojciechowski świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż oraz ojciec dwójki dzieci.

