|

|
| Fot. EAST NEWS |
Wysportowana
sylwetka, męskie rysy twarzy, pewne siebie spojrzenie i uśmiech budzą
zaufanie mężczyzn oraz sprawiają, że niewieście serca biją szybciej.
Wyposażony jest w rekwizyty, które wobec arsenału środków współczesnych
wojowników nie budzą już respektu. Pomimo to Indiana Jones w dalszym
ciągu jest pociągającym bohaterem kina, którym karmi się zbiorowa
wyobraźnia. W kowbojskim kapeluszu, czarnej skórzanej kurtce,
przewieszonym przez ramię biczem i sześciostrzałowym rewolwerem na
biodrze wygląda tak, jakby nosił je od zawsze. Jest typem bohatera
romantycznego, który wyrasta poza czas – i także dlatego jest nam
bliski. Ma coś z ojca, który na co dzień specjalnie się nad nami nie
roztkliwia, ale jeśli zabiera nas na wycieczkę pełną przygód, zadba,
aby włos nam z głowy nie spadł. Dziś może być już także dziadkiem,
który pozostał w świetnej formie fizycznej. Wpisał się w naszą
wyobraźnię jako archeolog-awanturnik, który ma do spełnienia ważną
misję.
Henry Jones vel Indiana Jones
To
tylko jedna z twarzy doktora Henry’ego Jonesa. W cywilizowanym świecie
uniwersytetów i muzeów doktor Jones ubiera się inaczej. Chodzi w
klasycznym brązowym lub szarym garniturze, w krawacie i okularach.
Jednak w tym akademickim wydaniu wydaje się nieco niezręczny,
nieśmiały, a nawet bezbronny.
Na
swoich wykładach uczy, że archeologia zajmuje się poszukiwaniem faktów,
a nie prawdy. Zauważa, że odkrycia archeologiczne w siedemdziesięciu
procentach dokonywane są w bibliotekach i polegają na wertowaniu ksiąg.
Radzi, aby zapomnieć o zagubionych miastach i egzotycznych podróżach,
tym samym pozbawiając studentów złudzeń. On sam jednak, kiedy tylko
nadarza się okazja, zrywa z tą praktyką i z upodobaniem działa poza
murami bibliotek. Gdy przychodzi wezwanie, aby znaleźć i ocalić jakieś
unikatowe dzieło sztuki, np. żydowską Arkę Przymierza, magiczne
kamienie Sankary czy Świętego Graala, zawiesza wykłady do odwołania i
staje się Indianą Jonesem.
Żywioł
przygody jest mu najbliższy, z pasją zawodowego łowcy skarbów
przemierza świat, tropi i walczy, a – co ważne – zaprzęga do tych celów
cały swój spryt i inteligencję. Henry Jones vel Indiana Jones to
bohater o podwójnej tożsamości: erudyta posiadający ogromną wiedzę na
temat egzotycznych kultur, a równocześnie nieustraszony awanturnik,
który w słusznej sprawie potrafi walczyć do końca.
Pieskie imię
Akcja
trzech filmów ma miejsce w drugiej połowie lat trzydziestych minionego
stulecia. Jednak dopiero w trzeciej części Indiana Jones i ostatnia
krucjata dowiadujemy się, skąd wzięły się ważne dla tej postaci
atrybuty. Henry, będąc jeszcze nastoletnim skautem (River Phoenix),
podczas wyprawy w góry odbiera rabującym wykopaliska cenny Krzyż
Coronada, który otrzymał od Cortésa w 1520 roku. Kowbojski kapelusz i
skórzana kurtka dorosłego już Indiany stały się pamiątką po jego
ówczesnym przeciwniku. Kiedy uciekał przed rabusiami pociągiem, w
którym transportowano zwierzęta z cyrku, nieopatrznie trafił na lwa.
Broniąc się biczem przed atakującym zwierzęciem, rozciął sobie skórę na
brodzie, co naznaczyło go na zawsze efektowną, męską blizną
awanturnika. Imię Indiana przybrał po ukochanym psie.
Ach, te kobiety
Indiana
nie jest typem bawidamka, lecz ma raczej szorstki stosunek do kobiet.
Owszem, potrafi się nimi zaopiekować, ale ostatecznie daleki jest od
kurtuazji. W obyciu jest chłodny, choć lubi się droczyć, ma bowiem
świadomość, że podoba się kobietom. Z jego ust nie usłyszymy
płomiennych zapewnień o miłości. Może gdyby miał więcej czasu, to kto
wie? A było w kim wybierać! Marion (Karen Allen) w Poszukiwaczach
zaginionej arki, z którą po brawurowej jeździe ciężarówką, w stanie
skrajnego wyczerpania ucina sobie uroczą pogawędkę. Marion: „Nie jesteś
człowiekiem, którego znałam dziesięć lat temu”. Indiana: „To nie lata,
skarbie, to przebyte kilometry”. Zapowiedzią kłopotów była Willie (Kate
Capshaw) w Indiana Jones i świątynia zagłady, a wrogiem, który budził
skrajne emocje, Elsa w Indiana Jones i ostatnia krucjata.
Doktor
Jones na przekór okolicznościom, potrafi jednak zjednywać sobie
sympatię kobiet. Poskramia też ich temperamenty lub złe zamiary. Aby
przekonać je do swoich racji, potrafi pomóc sobie nawet… batem.
Sentymentalny twardziel
Choć
Indiana Jones jest typem twardziela, to najgłębszą jego naturę
najlepiej opisują dwie cechy: wrażliwość i sentymentalizm. Kiedy po
latach spotyka ojca (Sean Connery), profesora literatury
średniowiecznej – a ich stosunki nie były dotąd najlepsze – obaj
starają się coś w nich zmienić. Ale nie odbywa się bez gorzkich słów:
„Nauczyłeś mnie, że jestem mniej ważny od ludzi, którzy nie żyją od 500
lat! Nie interesowałeś się mną, nie rozmawiałeś ze mną” – takie między
innymi zarzuty formułuje Jones Junior. „Szanowałem twoją prywatność i
nauczyłem cię polegać na samym sobie” – odpowiada Jones Senior.
Indiana
czule wspomina zmarłą matkę, przyjaźni się z Shortym, chińskim
chłopcem, i robi wszystko, aby dzieci porwane z hinduskiej wioski mogły
odzyskać wolność. Oddaje wieśniakom ukradziony im bezcenny talizman –
kamień Sankary, zadając tym samym kłam opinii, że jest bezwzględnym
łowcą skarbów. Twardy facet o gołębim sercu. W zależności od płci i
wieku widzów budzi różnorakie tęsknoty.
Czwarta
część: Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki właśnie ujrzała
światło dzienne. Akcja filmu rozgrywa się pod koniec lat
pięćdziesiątych XX wieku, a przeciwnikami Indiany nie są już naziści.
Jeden z producentów filmu, George Lucas, powiedział: „Nie zawiedziemy
fanów, którzy czekali na niego 19 lat. Mogliśmy zrobić ten film jako
większy, lepszy itd., ale zrobiliśmy go dokładnie tak samo jak
poprzednie. Jeżeli spodziewaliście się F-16 latającego pod autostradą,
to się zawiedziecie. To będzie po prostu kolejna część przygód
niezwykłego archeologa”.