Proste akordy typu C-dur oraz proste melodie na gitarowe
struny i fortepianowe klawisze. Dwoje muzyków i delikatny świat uczuć.
On – Irlandczyk, w ciągu dnia naprawia odkurzacze, a wieczorami
wyśpiewuje swoje marzenia. Ona – młoda, prawie nastoletnia Czeszka,
która do Irlandii przyjechała za chlebem (w tych rolach muzycy: Glen
Hansard i Markéta Irglová). Tak bardzo zwyczajni spotykają się na
dublińskim deptaku, a ich znajomość potrwa zaledwie kilka dni. Jednak
to jedno spotkanie odmieni ich życie…
I tu złaknionych oczywistych zakończeń muszę rozczarować. Once to film o miłości, również o miłości do muzyki, o realizacji marzeń i trudach w wyrażaniu porywów serca. Ale, choć dopingujemy bohaterów w ich przyjaźni i rodzącym się uczuciu, oni postanawiają nie przekraczać pewnych granic.
Więcej nie powiem... Dodam tylko, że piosenka autorstwa Hansarda i Irglovej zdobyła Oscara, a ścieżka dźwiękowa z Once słusznie cieszy się sympatią tych, którzy choć raz obejrzeli ten kameralny musical. (DK)
Once, reż. John Carney, Irlandia 2007, czas: 85 min.