![]() |
| Fot. CORBIS |
Przestaje się uczyć
Ewa, do tej pory pilna uczennica, nagle przestała się interesować szkołą. Jeszcze niedawno planowała studia, uczyła się języków. Teraz wszystkim mówi, że nauka nie ma sensu, bo ma takich kolegów, którzy nie ukończyli żadnych szkół, a zarabiają masę pieniędzy. Po co więc uczyć się, skoro wszystko sprowadza się do tego, że wcześniej czy później trzeba zacząć zarabiać? Może warto zacząć robić to już teraz?
Wiele nastolatków przeżywa szkolny kryzys. Jedne zakochują się i nie mają czasu na naukę, inne rozleniwiają się i prawdziwą przyjemność odkrywają wyłącznie w spaniu, jedzeniu i leżeniu ze wzrokiem wbitym w jeden punkt na suficie. Są też i takie, które dokonują odkrycia, że nie warto się uczyć.
Spróbujmy jednak przekonać nastolatka, że nauka ma sens:
✔ Najważniejsze jest znalezienie przyczyny niechęci dziecka do nauki. Spokojna rozmowa może wiele wyjaśnić.
✔ Kary mają działanie krótkotrwałe. Jeśli nie uda się wam przekonać nastolatka, że nauka ma sens, wkrótce powrócą wagary i najgorsze stopnie.
✔ Przykłady starszego brata lub siostry nie zachęcą do nauki. Nastolatek raczej zapała nienawiścią do rodzeństwa, niż pokocha szkołę.
✔ Jeśli dziecko mówi o trudnościach czy zaległościach – zaproponuj wsparcie. Może ktoś z rodziny pomoże mu nadrobić zaległości, a może przyda się kilka godzin korepetycji?
✔ Skuteczna bywa rozmowa z osobą, która jest dla dziecka autorytetem. To może być starszy kuzyn, dziadek czy przyjaciel domu. Niech spróbuje przekonać dziecko do sensowności wysiłków związanych z nauką.
![]() |
| Fot. CORBIS |
Domaga się więcej pieniędzy
Zawsze na początku roku ustalamy z mężem wysokość kieszonkowego dla dzieci. Przez kilka ostatnich miesięcy nasza córka parę razy domagała się podwyżek, tłumacząc się wciąż tak samo: „Nie wystarcza mi nawet do połowy miesiąca”. Między wypłatami też przychodzi po pieniądze, bo ciągle pojawiają się jakieś dodatkowe wydatki. Czasem okazuje się, że te dodatkowe sumy to właściwie drugie kieszonkowe.
Jeżeli dziecko wciąż domaga się podwyżek kieszonkowego, warto ustalić, na co wydaje swoje pieniądze. W zasadzie rodzice nie powinni się wtrącać, na co dziecko je przeznacza, jednak przed wręczeniem kolejnej kwoty trzeba z nim o tym porozmawiać:
✔ Zapytajcie, na co są mu potrzebne pieniądze i ile ich wydaje na przykład w ciągu tygodnia. Spiszcie te wydatki i zastanówcie się, czy w każdym tygodniu są podobne.
✔ Jeśli do tej pory wypłacaliście kieszonkowe na początku miesiąca, może warto zmienić ten termin. Dwutygodniówki czy nawet tygodniówki są łatwiejsze w dyscyplinowaniu wydatków.
✔ Zapytajcie nastolatka, jaka suma byłaby dla niego satysfakcjonująca, ale jednocześnie zapowiedzcie, że nie wiecie, czy się na nią zgodzicie.
✔ Wprowadźcie nastolatka w rodzinny budżet. Być może wydaje mu się, że wasze możliwości finansowe są o wiele większe i stąd te wygórowane żądania.
✔ Porozmawiajcie o kieszonkowym i wydatkach kolegów. Może wasze dziecko ma tak wysokie żądania, bo zaprzyjaźniło się z kimś, kto dostaje od rodziców duże sumy? Wytłumaczcie wtedy, że wy też zarabiacie mniej od wielu waszych przyjaciół, ale to nie znaczy, że co miesiąc żądacie od szefa podwyżki (tym sposobem co najwyżej byście się ośmieszyli, a może i szybciej stracili pracę, niż dostali kolejną podwyżkę).
✔ Bądźcie konsekwentni w postanowieniach dotyczących wysokości kieszonkowego. Jeśli wciąż będziecie dokładali coś do kwoty, której wysokość wcześniej ustaliliście, nie nauczycie dziecka właściwego gospodarowania pieniędzmi.
Odmawia pomocy w domu
Adam jako mały chłopiec nie lubił sprzątać zabawek. Gdy był starszy, nie chciał ścielić łóżka, niechętnie wyrzucał śmieci. Teraz, jako nastolatek, odmawia jakiejkolwiek pomocy w domu. Powtarza, że musi się uczyć albo właśnie biegnie na trening koszykówki. Jego rzeczy porozrzucane są po całym mieszkaniu, a pokój przypomina pobojowisko.
Niewiele jest spraw domowych, które interesują nastolatka. Koncentruje się on na własnych problemach, a nie na tym, czego wymagają od niego rodzice. Wciąż powtarza, że nie warto chować pościeli, skoro za kilka godzin trzeba ją znów wyjąć. Nie warto sprzątać, bo i tak się nabrudzi. Nieważne, czy ręcznik wisi na wieszaku, na klamce czy leży na podłodze. Jeśli nie wymagaliście od dziecka pomocy w pracach domowych wcześniej, teraz będzie trudniej. Trzeba jednak próbować:
✔ Na rodzinnej naradzie opracujcie grafik zajęć domowych dla każdego członka rodziny. Nastolatek musi się podporządkować, bo inni nie będą pracować za niego.
✔ Umówcie się z dzieckiem, w których miejscach jego „osobisty bałagan” jest dopuszczalny, a gdzie absolutnie nie (łazienka, salon).
✔ Na rodzinnej naradzie ustalcie system kar za niewywiązywanie się z obowiązków. Niech kary dotyczą wszystkich domowników.


