![]() |
| Ewa Telega, aktorka Teatru Dramatycznego w Warszawie, gra także w filach i serialach Fot. EAST NEWS |
Ewa Telega zdradza, że serialowe role czasami przylegają do aktorów niczym druga skóra, a odgrywany świat staje się dla nich rzeczywistym.
◗ Czy oglądasz seriale?
Rzadko, na ogół nie oglądam nawet tych, w których gram. Najdłużej śledziłam „Na dobre i na złe”. Widziałam też kilka pierwszych odcinków „M jak miłość”, bo chciałam zobaczyć kolegów. Generalnie seriale telewizyjne mnie nudzą i uważam, że jest ich za dużo. Wolę programy informacyjne.
◗ Lubisz grać miłość?
Nie, wolę złość. Jest bardziej efektowna. Nie może być nic gorszego, niż grać miłość w serialu. W związku z wymaganiami widza to zawsze jest miłość „mydlana”: wystarczy robić maślane oczy, głupio się uśmiechać i wpatrywać w partnera.
◗ Czy ludzie oglądają seriale z głodu miłości, jej braku we własnym życiu?
Ludziom się wydaje, że mają nieciekawe życie, i dlatego je oglądają! Pragną odmiany, wciągają ich intrygi, na rozwiązania problemów czekają może nawet bardziej niż na miłość. Z drugiej strony, jak powiedział Mamoń w „Rejsie”: „Najbardziej lubię piosenki, które już kiedyś słyszałem”. Widzowie wciągają się w serial. Zaczynają traktować jego bohaterów jak własnych znajomych, którzy o określonej porze odwiedzają ich w domu. Staje się to dla nich niemal tradycją. Jeśli nie mogą się spotkać ze swoimi ulubieńcami, przekładają ich wizytę na później, nagrywając odcinek.
◗ Jakich wartości można się, Twoim zdaniem, doszukiwać w serialach?
Przynoszą tyle dobrego, że ludzie tym sposobem zapełniają sobie czas i spędzają go tak, jak lubią. Jednak jest także wiele złego. Oglądający seriale nie rozumieją nawet tylko trochę bardziej skomplikowanych filmów. W serialach wszystko jest podane jak na tacy, niczego nie trzeba dociekać. Widz nie potrafi się skupić. Mylą mu się telenowele, w których występują ci sami aktorzy. Sam już nie wie, co ogląda. Seriale rozleniwiają ludzi. Nie trzeba przy nich myśleć i nawet jeśli nie obejrzy się wielu odcinków, to i tak wiadomo, o co chodzi. Sceny są krótkie, dialogi kilkuzdaniowe, inaczej widz się nudzi i niecierpliwi, że nie może iść po herbatę do kuchni. Długie sceny są cięte w montażu. Gdy dostałam niedawno dwustronicową scenę do filmu, zdziwiłam się jej długością. Dopiero po chwili dotarło do mnie, dlaczego – grając wciąż w serialach – odwykłam od standardów prawdziwie filmowych.
![]() |
| Scena z serialu "Marzenia się spełniają" E. Telega z K.Wakulińskim Fot. AKPA |
◗ Czy coś Ci daje poznawanie serialowych związków postaci, które grasz?
Nie, ponieważ są mało oryginalne, choć właśnie takie mają być. Kiedy gram Czechowa czy Dostojewskiego, przedstawiam interesujących ludzi i posługuję się pięknie napisanym tekstem. W serialu związki są nudniejsze niż nasze własne. Widz musi je zrozumieć. Wie, że jedno małżeństwo jest dobre, drugie – złe. Nieustannie ocieramy się o banał. Mam 45 lat i niczego się już z seriali nie nauczę. Może prędzej, gdybym miała lat 20…
◗ Znasz opinie widzów na temat serialowych bohaterek, które grasz?
Trudno mówić o prawdziwym odbiorze, kiedy ludzie traktują cię jak osobę, którą właśnie widzieli w telewizji. Mylą aktorów z postaciami, jakie grają. Pamiętam, jak podchodzili do Doroty Segdy i prosili, by załatwiła im miejsce w szpitalu, a gdy przypominała, że to tylko jej rola w serialu, byli oburzeni.
◗ Skoro wolisz film, to dlaczego grasz w serialach?
Jak każdy – aby się utrzymać. Jest to uczciwie wykonywana praca, która mnie kompletnie nie rozwija.
◗ Czy ta praca nie rozleniwia Cię umysłowo?
Jestem zawodowcem. Mam dystans do swojego zawodu, a zarazem świadomość, w czym gram. Inaczej się przygotowuję do czterech zdań w serialu niż do roli Anny Kareniny w teatrze. Jednak w przeciwieństwie do wielu aktorów, nie utożsamiam się z bohaterem, nawet grając w sztuce teatralnej.
◗ Co w serialu jest interesujące dla aktora, a co najmniej ciekawe?
Młodzi aktorzy oswajają się w serialach z kamerą. Dla mnie, kiedy serial się zaczyna i otrzymuję scenariusz, satysfakcją jest tworzenie kompletnie nowej postaci. To ciekawy etap. Potem następuje moment, że ta postać jest, ale w jej życiu nic się już nie wydarza. Ciągle mówi i robi to samo. Wtedy ma się tego dość. Aktor nawet nie uczy się tekstów, tylko zerka na sceny i wypowiada kwestie swoimi słowami. A im naturalniej, tym lepiej. Dlatego wszyscy naturszczycy mają tu swoje pięć minut. Ma być przecież jak w życiu. Pies by to zagrał.
![]() |
| Scena z srialu "Glina", E. Telega z J. Radziwiłłowiczem Fot. PAT |
◗ A kiedy ma się dość?
Wtedy czasem uda się uprosić scenarzystę, by nas w końcu zabił, spowodował wypadek lub choćby rozwiódł! Ile można?
◗ Co daje w takim razie aktorom udział w serialach?
Rynek filmowy zmniejszył się dziś do tego stopnia, że większość reżyserów filmowych pracuje w serialach. Lubię spotkania z nimi. Dla wielu aktorów, szczególnie zapomnianych, seriale są ratunkiem dla ich życia zawodowego. Bywają aktorzy zgorzkniali, bez żadnych propozycji i nagle trafiają na ekran, stają przed kamerami. To fantastyczne! Są też tacy, którzy nigdy by nie zaistnieli, gdyby nie seriale, czasem nawet trafiają z nich na duży ekran. Udział w serialach wiąże się z dostatnim życiem, stabilizacją. Kiedyś to wszystko dawała gra w teatrze. Z drugiej strony to ciężka praca od świtu do nocy.
◗ Czy serialowe rodziny mogą stanowić dla aktorów substytut własnych?
Zaangażowanie w serial po stronie aktora bywa czasem równie ogromne, jak po stronie widza. Ile związków tworzy się z ekip serialowych! Kiedy się ze sobą przebywa więcej niż z prawdziwą rodziną, wcale o to nietrudno. Dekoracje serialowe stają się drugim domem. Wchodzisz do niego rano, a wychodzisz wieczorem albo w nocy. Aktorzy z „M jak miłość” żyją w ten sposób już 8 lat. To taki „Truman Show”. Powstaje drugi pozorny świat. Aktorzy stwarzają sobie wirtualne życie. Niby rodzi się miłość, tymczasem serial się kończy i ludzie nie mają sobie już nic do powiedzenia.
◗ Bardzo dziękuję za rozmowę.



