![]() |
| Kaplica MB Miłosiernej w Ostrej Bramie Fot. CORBIS |
Zaledwie 25 kilometrów od miasta przecinają się dwie proste łączące najodleglejsze krańce Europy. Nie jest to zatem żaden wschód ani północ, ale centrum Starego Kontynentu, miejsce, w którym przenikają się wpływy Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. I takie też – wielokulturowe – jest Wilno. Aby się o tym przekonać, przybywając tu po raz pierwszy, choćby na krótko, nie żałujmy czasu na pieszą wędrówkę staromiejskim szlakiem od podnóża Góry Zamkowej i wileńskiej katedry do Cudownego Obrazu.
Miasto wielu narodowości
Dla Polaków, którzy przed wojną stanowili większość mieszkańców Wilna, jest to miasto pełne polskich pamiątek, świadectwo wspaniałej przeszłości Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dla Żydów, kiedyś stanowiących trzecią część wilnian, to niegdysiejsza Jerozolima Północy. Dla Białorusinów to silny ośrodek kształtowania się ich wschodniosłowiańskiej kultury. A dla Litwinów, dziś najliczniejszych – stolica państwa. A przecież istniała tu także silna kolonia niemiecka, również Rosjanie odcisnęli swój ślad. Jeśli zejdziemy nieco z głównego szlaku Starego Miasta, znajdziemy się nagle w dawnej dzielnicy żydowskiej, która – niezniszczona przez Niemców – przetrwała w prawie niezmienionym architektonicznym kształcie. Możemy też rzucić okiem na ulicę Niemiecką, przedwojenny prospekt handlowy, która przechowała wiele szczegółów dawnej świetności. Szukając świadectw polskości Wilna, które bez trudu odnaleźć można na każdym kroku, spróbujmy popatrzeć na nie z innej perspektywy. To będzie lekcja wielonarodowej i wielokulturowej Europy, którą warto pokazywać dzieciom, podkreślając, że taka wspólna przestrzeń istniała tu na długie stulecia przed współczesną Unią.
Szlak wiary
Świadectwem kulturowego tygla, jakim było dawne Wilno, są liczne świątynie różnych wyznań, położone po obu stronach staromiejskiej osi. Podczas jednego spaceru nie uda się ich wszystkich odwiedzić, warto jednak przynajmniej zwrócić na nie uwagę. Najliczniejsze są oczywiście kościoły katolickie. Ale obok wspaniałych, najdalej na wschód położonych budowli zachodnioeuropejskiego baroku stoją tu bizantyjskie cerkwie rosyjskie, a w pobliżu żydowskiej synagogi – luterańska kircha. W innym miejscu – kościół kalwiński. Zachował się też meczet, bo przecież w Wilnie mieszkali również Tatarzy.
Wzgórze Zamkowe, które miało być obwarowane już w czasach księcia Giedymina, w czasach przedchrześcijańskich, wyznacza początek wędrówki. U jego podnóża – najznakomitsza w mieście świątynia katolicka, bazylika archikatedralna, której fundamenty sięgają początków chrześcijaństwa na Litwie. W czasach sowieckich zamieniona w galerię, po upadku komunizmu wróciła do swej właściwej funkcji. Powrócił też do niej w sarkofagu święty Kazimierz Jagiellończyk, królewicz, patron Litwy i Korony. W okresie stalinowskim wierni w ogóle nie mieli dostępu do kaplicy z jego szczątkami. Po śmierci Stalina sarkofag umieszczono w kościele św. Piotra i Pawła w dzielnicy Antokol i zezwolono na modły. To właśnie na cześć św. Kazimierza odbywają się w Wilnie na początku marca słynne Kaziuki – wielki jarmark połączony z imprezami kulturalnymi i rozrywkowymi. Kto nie zdążył na Kaziuki, może zaplanować wypad w drugiej połowie września, kiedy na Starym Mieście króluje inny jarmark – franciszkański.
![]() |
|
Wnętrze kościoła św. Ducha |
Wystarczy kilka minut, by z placu Katedralnego dotrzeć pod stary Uniwersytet Wileński, wyrosły za Pierwszej Rzeczypospolitej z kolegium jezuickiego, w latach międzywojennych reaktywowany jako Uniwersytet Stefana Batorego. Zajrzyjmy do znajdującego się w tym kompleksie akademickiego kościoła św. Jana. Wielość polskich śladów może nas zaskoczyć.
Stąd już niedaleko do prawosławnej cerkwi św. Paraskiewy. Powiada się, że w niej car Piotr I ochrzcił swego czarnoskórego służącego Hannibala, który miał się po latach okazać pradziadem Aleksandra Puszkina. Paręset metrów dalej znajduje się unicka cerkiew i klasztor Ojców Bazylianów, a w nim „cela Konrada”, w której miał być przetrzymywany przez carską policję Adam Mickiewicz i inni uczestnicy filomacko-filareckiej konspiracji. To z tą celą łączy się zwykle narodziny Wielkiej Improwizacji z trzeciej części mickiewiczowskich „Dziadów”. Kawałek dalej, nieopodal katolickiego kościoła św. Teresy, położony jest prawosławny klasztor i cerkiew św. Ducha, gdzie w XIX wieku złożono szczątki trzech prawosławnych męczenników wileńskich, którzy oddali życie za wiarę jeszcze w czasach pogaństwa na Litwie.
To już ulica Ostrobramska, zamknięta u wylotu Ostrą Bramą. Ołtarz kaplicy z Cudownym Obrazem widoczny jest z ulicy. Fasady położonych po obu stronach chrześcijańskich świątyń tworzą jakby ściany głównej nawy niezwykłego kościoła pod gołym niebem. Przechodzący tędy wilnianie z uszanowaniem zdejmują czapki z głów. Bocznym wejściem wchodzimy po drewnianych schodach, wytartych przez miliony pielgrzymów, pokonujemy korytarz i z niedużej salki wchodzimy do kaplicy, by upadłszy na kolana, przyłączyć się do litanii loretańskiej, odmawianej po polsku ze śpiewnym wileńskim akcentem. To właśnietutaj w 1993 roku Jan Paweł II złożył u stóp Maryi papieską złotą różę.
Jeśli zostanie nam dość czasu, pomyślmy o innych miejscach wartych odwiedzenia. Jest nim między innymi polski cmentarz Na Rossie. Jest też kościół pod wezwaniem Ducha Świętego, w którym nabożeństwa odprawiane są tylko po polsku. Znajduje się w nim pierwszy z trzech obrazów Jezusa Miłosiernego, namalowanych według wskazówek św. Faustyny. Ale jest także słynna Góra Trzykrzyska. Trzy krzyże – najpierw drewniane, później (od 1916 roku) żelbetowe, stały tam, jak chce legenda, od początków chrześcijaństwa na Litwie. Inna legenda mówi o upamiętnieniu siedmiu franciszkanów, których poganie mieli w tym miejscu ukrzyżować. W 1950 roku komuniści wysadzili krzyże w powietrze. Wraz z odzyskaniem niepodległości przez Litwę w 1989 roku, stanęły w tym miejscu na nowo. Rozciąga się stąd najpiękniejszy widok na całe Wilno.



