◗ Dlaczego właśnie on?
Hm, to bardzo proste… Jest moją drugą połową. Zanim poznałam Ishaqa, nie interesowałam się Indiami. Moja wiedza na temat tego kraju była bardzo uboga. Opierała się przede wszystkim na stereotypach. Poza tym dystans dzielący nasze kraje jest tak ogromny, że nie brałam nawet pod uwagę, że wybranek mojego serca będzie pochodził właśnie z Azji. Aż tu nagle…
◗ Nagle zdarzyło się coś jak…
…z hollywoodzkiego filmu. Albo lepiej: z bollywoodzkiego! Uczennica zakochuje się w swoim nauczycielu. Z wzajemnością. Aby skrócić scenariusz, powiem, że uczennica była już pełnoletnia. Po studiach w Princeton i na Sorbonie Ishaq pragnął zająć się wolontariatem. Ponieważ ukończył wydział literatury angielskiej i pedagogiki, właśnie w tym kierunku chciał wykorzystać swoje umiejętności. To był początek lat dziewięćdziesiątych. W Polsce czas wielkich przemian. Media zagraniczne, informując o nich, zachęcały młodych i zdolnych obcokrajowców do przyjazdu do naszego kraju. Dlatego Ishaq wraz z grupą amerykańskich przyjaciół zdecydowali, że będą zajmować się językowym „ucywilizowaniem” Polaków. I tu wkracza na scenę mój tata, który znalazł kontakt do Ishaqa i zapisał mnie do niego na lekcje. Intensywnie przygotowywałam się wtedy do matury. Nasze spotkania były coraz częstsze, a szybko rosnące umiejętności językowe pozwalały mi na większą swobodę przedstawiania osobistych refleksji i pełniejszego wyrażania siebie. Zaczęliśmy się poznawać.
◗ Najpierw było zauroczenie, a potem?
Nie było zauroczenia. Najpierw pojawiła się fascynacja człowiekiem, jego cechami osobowości, która potem przerodziła się w miłość. Czysta amore, która czasami, kiedy na przykład przed północą muszę coś ugotować, przeradza się w caritas. [śmiech]
◗ A czy nie sądzisz, że zakochałaś się mniej w człowieku, a bardziej w jego egzotyczności?
Nie można zakochać się w jakiejkolwiek odmienności. Może nas ona zauroczyć. Prawdziwa miłość jest bardziej wymagająca. Ja zakochałam się przede wszystkich w bardzo inteligentnym człowieku. Pewnie go tym zmartwię, bo chociaż jest szalenie przystojny, jego uroda była na drugim miejscu. Poza tym, kiedy się poznaliśmy, już od dziesięciu lat mieszkał poza Indiami. Nie mam więc męża przybyłego prosto z Indii.
◗ W czym Twój mąż jest inny od polskiego mężczyzny?
Zawsze porównuję jego zachowania do zachowań mojego taty, który jest dla mnie ideałem męża i ojca. W tym porównaniu jest remis.
◗ Miłość „skazuje” nas na bycie w pewnym kręgu ludzi. Dla Ciebie jest to hinduska rodzina – jak się w niej czujesz?
Pewnego razu przeglądałam badania społeczne, w których padło pytanie o to, jakie nacje najbardziej do siebie pasują. Na pierwszym miejscu znalazły się właśnie Indie i Polska. Jest w tym wiele prawdy. Wydaje się, że jesteśmy tacy różni, a przecież zarówno polska, jak i indyjska rodzina opiera się na tych samych, tradycyjnych systemach wartości. Moja indyjska rodzina jest wyjątkowa. Siostry męża są profesorami na uniwersytetach indyjskich. Ich ojciec był wybitnym profesorem historii. W tej rodzinie otwartość na inne kultury jest bardzo duża. Poza tym to wspaniali ludzie, dla których ważna jest zwykła rozmowa. Dzięki wielogodzinnym spotkaniom mogliśmy się dobrze poznać i zaprzyjaźnić. Bardzo ich szanuję.
◗ Czy brakuje Wam czegoś w miłości z powodu różnic kulturowych?
Różnice kulturowe nie powodują „uszczerbku” w naszej miłości. Wręcz przeciwnie – bardzo nas wzbogacają, a co najważniejsze, pomagają nam pielęgnować tak ważne cechy, jak tolerancja, zrozumienie czy cierpliwość wobec drugiej osoby. Wydaje mi się, że taki trening emocji bardzo zbliża. Najtrudniejsze jest z pewnością docieranie się i uczenie się siebie. Kochając kogoś, z kim chce się przejść godnie przez życie, musimy szanować jego pochodzenie. W tym przypadku szacunek polega na zrozumieniu i poznaniu. Niewiedza jest stresująca. Na tym etapie bardzo pomogła mi mama Ishaqa, która wspaniale wprowadzała mnie w kulturę indyjską, niczego nie narzucając.
|
|
| Cesarzowa Mumtaz Mahal z mężem Fot. BE&W |
◗ Nie brakuje Ci tego, że nie możecie z mężem dzielić doświadczeń kulturowych, nie widzieliście w dzieciństwie tych samych filmów, nie uczyliście się tej samej historii?
Istnieje przeświadczenie, że takie samo podłoże kulturowe pomaga w cementowaniu małżeństwa. Nie zgadzam się z tym. Nie lubię generalizowania. Nasz związek jest tak bogaty emocjonalnie, że nie ma mowy o brakach. Bardzo mnie cieszy dzielenie się swoją kulturą i przyjmowanie nowej. W takim duchu chcemy też wychować nasze dzieci.
◗ Kiedy ze sobą rozmawiacie, żadne z Was nie mówi we własnym języku. Czy wszystko udaje się Wam wyrazić?
Mój angielski jest na tyle dobry, że bez problemu wyrażam siebie i wszystkie emocje. Fakt, że jest to nasz drugi język, nigdy nie stanowił bariery.
◗ Czyli można w miłości przekroczyć granice kultur?
Jestem żywym przykładem tego, że można. Ale jest kilka kluczy, aby do tego dojść. Po pierwsze, nie można kierować się stereotypami. Po drugie, trzeba być otwartym. A po trzecie – nie słuchać głosów ludzi, którzy opierają swoje opinie na stereotypach. Sami musimy doświadczyć, zrozumieć i zaakceptować, aby móc nazwać uczucie miłością.
◗ Bardzo dziękuję za rozmowę.


