![]() |
| Michał Lorenc fot. FORUM |
Rozwód jest katastrofą dla wszystkich w domu. Zawsze odnosimy świat do swoich rodziców, a jeśli oni rozchodzą się ze względu na własny egoizm, niszczą psychikę dzieci na całe życie. Rozwód rodziców zawsze powoduje schizofrenię u dzieci. Ci, którzy zastanawiają się, czy rozwód będzie właściwym rozwiązaniem, rozmyślają nad swoim ego, niezrozumieniem drugiej osoby, nieudanym związkiem, życiem, które chcą uporządkować z kimś innym, kto ich kocha, rozumie i drapie między łopatkami, podczas gdy aktualny współmałżonek nie drapie.
W moim przekonaniu Jezus Chrystus wchodzi w małżeństwo wraz z sakramentem i od tego momentu powstaje związek święty, nienaruszalny.
Nasze stereotypy myślowe pokazują dobre małżeństwo jako związek dwojga ludzi, którzy się dobrali. Ja uważam, że każde małżeństwo jest dobre. Złe małżeństwo też jest małżeństwem dobrym. Wśród chasydów istnieje obyczaj małżeństw kontraktowych. Panna młoda wybiera męża z dwóch lub trzech mężczyzn. Ogląda ich zdjęcia, dowiaduje się o nich tyle, ile powinna, ale osobiście nie zna żadnego z kandydatów. Zasady małżeństwa ustalają rodzice. I są to najszczęśliwsze małżeństwa. Łączą się ze sobą ludzie nie znający swoich zalet i wad, niewiele wiedzący o sobie nawzajem. Wystarczy, że z miłością przychodzi do nich Bóg.
Małżeństwo sakramentalne jest święte. Często nie przyjmujemy tego do wiadomości. Tymczasem o własnych siłach nikt nie jest w stanie odnaleźć właściwej drogi. Po ludzku jest to niemożliwe, da się zrozumieć tylko przez świętość sakramentu.
Mam teorię, że w małżeństwie, które chyli się ku upadkowi, wina leży zawsze po stronie mężczyzny. To on jest figurą Boga w domu. To on wybrał kobietę. Musi za swoje małżeństwo odpowiadać.
Kiedy widzę wśród moich przyjaciół wieloletnie małżeństwa, które wcale nie są naprawdę zgrane, rozumiem, że ich podstawą jest wielkie oddanie i zawierzenie. Postawy małżonków są znacznie bardziej heroiczne, niż możemy przypuszczać. Trwanie z tą samą osobą przez całe życie powinno być celem, ale zarazem jest wyrazem heroizmu.
Widziałem małżeństwa, które się zeszły wbrew sobie i wbrew logice. Potem wszystko się działo jak w tradycyjnym, kontraktowym żydowskim małżeństwie. Trzeba żyć ze świadomością, że każda chwila może być ostatnia. Trzeba stawiać sobie pytania: „Co po nas zostanie?”, „Jacy pójdziemy w tamtą rzeczywistość – pogodzeni czy nie?”. Każdy dzień jest prezentem.

