![]() |
| Jan Basiorka Fot. Sławomir Dynek/CogitoMedia |
Heej! Powiec ze mi, powiec, do uska prawego. Cy mnie rada widzis, cy kogo innego?! – śpiew Jana Basiorki, górala z okolic Polany Chochołowskiej, odbija się od szczytów górskich i wraca do nas z potężną siłą. Pewnie łatwo byłoby zapamiętać resztę zdublowanych słów, gdyby nie ta gwara... Nasz przewodnik jest w dobrym humorze – ma klientów, to i dutki będą. Śpiew co jakiś czas przerywa świst bata.
Dobry to był cłek
Jedziemy dorożką do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Odwiedzimy miejsca, które tak dobrze znał Karol Wojtyła, gdzie jako papież spotkał się w 1983 roku z Lechem Wałęsą, gdzie jako biskup spotykał się z góralami. – Dobry to był cłek, brakuje go. Psychodził do nas, jak był biskupem, do bacówek. Zazieroł, cy my wierzące, cy jest łobrozek świnty. A my mieli Matkę Boską Ludźmierską, gaździnę Podhala. W szałasie u nas mleko pił – wspomina Jasiek.
Trafiliśmy na gadatliwego i sympatycznego górala. Stara się, by gwara nie przeszkadzała nam zrozumieć jego opowieści. Jaśka poznaliśmy przy bramie na Polanę, w miejscu, gdzie górale w dorożkach (albo saniach) czekają na turystów, czyli ceprów. Od razu przypadł nam do gustu. Prawdziwy góral, a nie z pocz- tówki. Skórzana czapka podbita futerkiem zamiast kapelusza, góralskie spodnie, które sporo przeszły ze swoim właścicielem gumofilce zamiast kierpców. – Jasiek jestem – przedstawił się, a uścisk dłoni miał „szczery do bólu”, podkowy mógłby łamać.
Bryczką po górach
Przejechaliśmy niewiele, kiedy zobaczyliśmy miejsce, gdzie może zacząć się szlak papieski. To Siwa Polana. Po lewej stronie, tuż przy drodze, stoi kamień z krzyżem stylizowanym na pastorał papieski. Napis na obelisku informuje, że w tym miejscu, 23 czerwca 1983 roku, wylądował śmigłowiec z Janem Pawłem II na pokładzie. Co prawda, jak nam tłumaczył wrażliwy na szczegóły Jasiek, śmigłowiec wylądował jakieś 100 metrów dalej, pod lasem, ale kamień musi być przy drodze, by turyści go widzieli. Stąd do schroniska na Polanie Chochołowskiej jest około 9 kilometrów. Papież przejechał tę odległość samochodem. My rozkoszujemy się jazdą bryczką i gawędą naszego przewodnika. Powoli wjeżdżamy w las, zaczynają się góry. Jasiek popędza konia i podśpiewuje – piękną gwarą, lekko zaciągając na pierwszej sylabie.
Wejście na Polanę Chochołowską jest dość łatwe. To może być wycieczka na cały dzień. Warto zatrzymywać się i podziwiać widoki. Lasy, czysty strumień, pionowe skały i szczyty górskie robią wrażenie. Wybraliśmy łatwiejszą formę wspinaczki, jedziemy sobie wygodnie – zrobiliśmy to ze względu na możliwość rozmowy z Jaśkiem. Inaczej nie dowiedzielibyśmy się wielu rzeczy. Ale szlak naprawdę nie jest trudny. Kilka razy widzieliśmy rodziców z dziećmi w wózkach, a raz, choć to już przesada, panią w szpilkach. Mimo że wejście na Polanę Chochołowską należy do łatwiejszych, trzeba założyć dobre, mocne buty – to podstawa pieszej turystyki górskiej. Można zabrać także kijki do trekkingu, cieszące się ostatnio coraz większą popularnością.
![]() |
| Drewniany krzyż w okolicy santuarium na Krzepówkach Fot. Sławomir Dynek/ CogitoMedia |
Ślad dobrze ukryty
Gdyby nie nasz przewodnik, na pewno przegapilibyśmy drugi ślad pamięci górali o Janie Pawle II. To mosiężny medalion z wizerunkiem Papieża, przytwierdzony do granitowej pionowej skały kilka metrów nad ziemią. Jeśli choć w przybliżeniu nie wie się, gdzie szukać, trudno go zauważyć. Podpowiadamy więc – jest po lewej stronie, idąc w kierunku schroniska. Szukajcie, a satysfakcja gwarantowana. Wkrótce mijamy leśniczówkę, w stylu zakopiańskim oczywiście, zbudowaną w malowniczym miejscu. Tyłem oparta o ścianę lasu, frontem niemal dotyka strumienia chochołowskiego. Podobno kiedyś było to prywatne schronisko i jak twierdzi Jasiek, sypiał tam na poddaszu kardynał Karol Wojtyła. Luksusów tam nie było, więc Wojtyła kąpał się w potoku. – Jadał ziemniaki z mlekiem i oscypki – wspomina Jasiek. Droga od leśniczówki minęła nam szybko, przed nami pojawiła się Polana Chochołowska.
Historyczna bacówka
Widok aż zapiera dech w piersiach. Rozległa łąka, z rozsianymi bacówkami, otoczona wysokimi świerkami. A na wszystko, z każdej strony, spoglądają otulone chmurami szczyty Tatr. I oprócz nas nie ma tu prawie nikogo. Pochmurna pogoda zniechęciła większość turystów, którzy pewnie wybrali restauracje na Krupówkach.
Wśród bacówek jest ta jedna, szczególna, która przeszła już do historii. Jan Paweł II w czasie swojej drugiej pielgrzymki do Polski wszedł do środka, żeby spotkać się z bacą Andrzejem Galem i juhasami. Razem jedli oscypki i bundz, popijali żętycą. I górale nie pozwolili, by mała drewniana szopa została zapomniana. Nieopodal bacówek, niewiele większa od nich, stoi drewniana kaplica św. Jana Chrzciciela. Tu trafiamy już na oficjalny Szlak Papieski. Turystom odnalezienie właściwych ścieżek pomagają żółto-białe oznaczenia. Ale Polana Chochołowska to również miejsce spotkania Jana Pawła II z Lechem Wałęsą. Był rok 1983. Polską rządził generał Wojciech Jaruzelski, PZPR i Służba Bezpieczeństwa. Spotkanie Papieża z Wałęsą pierwotnie miało się odbyć w schronisku. Ale obaj byli świadomi, że „ściany mają uszy”. Wybrali spacer i rozmowę na zewnątrz, wśród gór i bez niechcianych świadków. Z polany Ojciec Święty udał się na spacer do Doliny Jarząbczej. Tam, nad strumieniem, odmówił Różaniec. Po wizycie Jana Pawła II w schronisku wmurowano tablicę pamiątkową.
Wnętrze schroniska wygląda tak, jakby od lat się nie zmieniło. Ale jest w nim coś kojącego. No i te piękne widoki przez duże okna. W schronisku można zjeść i odpocząć przed powrotem lub dalszą wyprawą w góry. Powrót z Polany Chochołowskiej to już długi, 10-kilometrowy spacer. Pożegnaliśmy Jaśka, który „złapał” kolejnych ceprów. Wracamy piechotą.
Pokój na Jaszczurówce
Nocujemy na Jaszczurówce, u gościnnych sióstr urszulanek. Lepiej nie mogliśmy trafić. W tym samym miejscu wielokrotnie gościł kardynał Karol Wojtyła. Przyjeżdżał tu przez kilkanaście lat, od 1962 do 1978 roku. Zachował się pokój, w którym mieszkał, odpoczywał i nocował. Z okna i balkonu mógł podziwiać góry i pobliski Nosal, gdzie jeździł na nartach.
Sam pokój jest prosty, bez specjalnych wygód. Łóżko, dwa krzesła, biurko, szafa, biblioteczka i odgrodzona parawanem niewielka łazienka – to wszystko na kilku metrach.
Współczesność trochę nas rozpie-szcza: miło jest wrócić z gór do pokoju, w którym jest umywalka z bieżącą, ciepłą wodą. Na wannę czy prysznic też nie narzekamy. Karol Wojtyła miał do dyspozycji wiadro, miednicę i dwa blaszane dzbanki, w których przynosił sobie ciepłą i zimną wodę. Tak wyglądały „kardynalskie luksusy”. Tym razem naszym przewodnikiem jest kapelan sióstr, ksiądz Julian Skowroński. Od sióstr poznał wiele szczegółów z pobytów Karola Wojtyły na Jaszczurówce. – Miał tu spokój i ciszę. Tu czuł się dobrze i stąd wychodził w góry – mówi ksiądz Skowroński.
Jaszczurówkę i siostry urszulanki Karol Wojtyła odwiedził również jako papież, w 1997 roku. Choć tej wizyty nie było w planach, siostry czekały. I Papież przyjechał. Wszedł także na kilkanaście minut do swojego pokoju. Modlił się, klęcząc przy swoim starym łóżku, nad którym wisiał krzyż.
![]() |
|
Tablica upamiętniająca spotkanie Jana Pawła II |
Słynna Księżówka
Wsiadamy do samochodu i z Jaszczurówki jedziemy do Księżówki, słyn- nego domu rekolekcyjnego Konferencji Episkopatu Polski. Jest wesoło. Ksiądz Skowroński sypie dowcipami jak z rękawa. I jednocześnie zachowuje czujność jako przewodnik – szybko dojeżdżamy na miejsce. Jesteśmy co prawda niezapowiedzianymi gośćmi, ale dzięki księdzu Skowrońskiemu jedna z sióstr opiekująca się domem prowadzi nas do apartamentu na drugim piętrze, gdzie przebywał Jan Paweł II. Jest tu prywatny pokój Papieża, pokój, w którym pracował i przyjmował gości, oraz kaplica. Również ten apartament jest bardzo skromny. Meble z jasnego drewna, wszystkie w jednym stylu. Bardzo charakterystyczna jest kaplica. Na oparciach klęcznika do tej pory (od 1997 roku) zachowały się odciski po guzikach z papieskich mankietów. Ma się wrażenie, jakby Papież przed chwilą stąd wyszedł...
Ukochane góry
Jest też w Zakopanem miejsce, z którym Papież był duchowo złączony, jeszcze zanim powstało tam sanktuarium. To ostatni punkt, jaki wyznaczyliśmy sobie na pobyt w Zakopanem. Kaplica Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. 15 października 1961 roku biskup krakowski Karol Wojtyła poświęcił figurę Matki Bożej Fatimskiej i kaplicę. W maju 1981 roku, po zamachu na Karola Wojtyłę, w kaplicy na Krzeptówkach trwały modły o ocalenie życia i powrót do zdrowia. 7 czerwca 1997 roku Jan Paweł II odwiedził Krzeptówki i konsekrował kościół Matki Bożej Fatimskiej. To właściwie najkrótsza historia tej świątyni z widokiem na panoramę Tatr i krzyż na Giewoncie.
Pamiątek związanych z Janem Pawłem II jest na Krzeptówkach wiele. Na tyłach kościoła, w parku, stoi ołtarz papieski z Wielkiej Krokwi. W skarbcu jest m.in. mitra, w której Ojciec Święty odprawił Mszę św. na Wielkiej Krokwi 6 czerwca 1997 roku. Jest rownież modlitewnik Jana Pawła II, z którego korzystał w kaplicy w Watykanie. Wszystko tu porusza wyobraźnię. Szczególnie pomnik Jana Pawła II przed kościołem, zwrócony przodem w kierunku Giewontu. Papież wyciąga ręce w stronę gór...
Zakopiański szlak papieski polecamy wszystkim, którzy chcą połączyć doznania czysto poznawcze z duchowymi i z tym, co Karol Wojtyła tak bardzo lubił – z aktywnym wypoczynkiem.
ZAPAMIĘTAJCIE!







