|
|
| Barbara Koralewska - specjalistka z zakresu psychologii kliniczno-wychowawczej dzieci i młodzieży oraz psychologii zdrowia i choroby. fot. archiwum prywatne |
◗ Gdy członek rodziny zaczyna chorować, życie codzienne domu bardzo się zmienia. Jak sprawić, by chory nie czuł się w tej sytuacji zagubiony?
Kiedy system rodzinny ulega reorganizacji, tworzy się inny rytm dnia, a domownicy przyjmują na siebie nowe role, wtedy nie można zapominać, że chory, choć potrzebuje więcej troski niż inni, nadal jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Najważniejsze to nie wyłączać go z rodzinnego grona, ale starać się, aby jak najczęściej i jak długo to możliwe uczestniczył w życiu domu, aby podejmował decyzje i wypełniał obowiązki, którym jest w stanie sprostać. Odciążenie może on odebrać jako znak, że jest już niepotrzebny.
◗ Odciążyć nie znaczy pomóc?
Wszystko zależy od rodzaju choroby. Czasami odciążenie bywa niezbędne, ale na ogół dla chorego istotne jest wykonywanie nawet prostych czynności. W ten sposób pozostali członkowie rodziny przekazują mu informację, że nadal jest potrzebny i ważny.
◗ Czego osoba chora najbardziej potrzebuje od bliskich?
Niezależnie od wieku chory najbardziej potrzebuje miłości i czasu bliskich. Rodzina powinna przy nim być, wsłuchać się w jego potrzeby, pomóc mu w znalezieniu grupy osób cierpiących na tę samą przypadłość. To ważne dla każdej ze stron. Oprócz wsparcia emocjonalnego liczy się pomoc fizyczna i materialna. Istotne jest też motywowanie do działania. Mężczyźni bardziej potrzebują aktywizowania do podejmowania walki z chorobą, kobiety zaś – wysłuchania ich. Starsza osoba, u której nie ma szans na wyleczenie, wymaga towarzyszenia w codziennym życiu, ale też pomocy w oswajaniu się z tą sytuacją. Dziecko nie potrzebuje naszego poświęcenia, zmęczenia, bezsilności, biegania od lekarza do lekarza, lecz nade wszystko bliskości. Podążanie za indywidualnymi potrzebami osoby chorej jest wyrazem troski i oddania.
◗ Jak zachowywać się na co dzień, aby chora osoba czuła, że jest kochana?
Pierwszym sygnałem miłości jest samo pozostanie chorego w rodzinie. Pokazuje mu, że nie przerzucamy odpowiedzialności za niego na różne instytucje: szpitale czy domy opieki, tylko sami się tej opieki podejmujemy, bo go kochamy. Kolejne sygnały to drobne gesty, takie jak niespychanie chorego na margines życia, a także chęć spędzania z nim czasu. Bywa, że oznaką miłości jest postawienie granic, gdy osoba chora zaczyna wykorzystywać rodzinę, widząc w swojej chorobie korzyści, jak na przykład zwolnienie z nielubianych wcześniej obowiązków, wymuszanie poświęcania jej więcej uwagi niż dotychczas.
◗ Niektóre potrzeby są w sytuacji choroby trudne do nazwania. Jak bliscy mogą je odkrywać i wychodzić im naprzeciw?
Odczytywanie potrzeb drugiego człowieka zależy od naszego poziomu empatii oraz relacji i więzi, jakie łączą nas z chorym. Aby odkrywać jego potrzeby, powinniśmy z nim jak najwięcej rozmawiać, opowiadać mu o własnych oczekiwaniach, zachęcać do dzielenia się lękami i radościami. Osoba chora może być zablokowana, lepiej jednak starać się do niej dotrzeć, niż poprzestać na domysłach – wtedy łatwo jest rozminąć się w oczekiwaniach, co prowadzi do niepotrzebnych wzajemnych pretensji.
◗ Co jest źródłem zmiennych nastrojów chorego?
Może nim być choroba, ale także sytuacja, w której człowiek nie potrafi się odnaleźć. Świadomość tych przyczyn pozwala bliskim zdystansować się, nie przyjmować osobiście gniewu czy złości chorego.
◗ Chory często zamyka się w sobie, jest przygnębiony. Jak mu wtedy pomóc?
Przede wszystkim zgodzić się, że w tej trudnej sytuacji ma prawo tak się czuć. Trzeba pokazać choremu, że go rozumiemy. Jedni chorzy potrzebują wtedy rozmowy, inni – odwrócenia uwagi: wspólnego wyjścia czy obejrzenia razem filmu, niekiedy małego sukcesu w rehabilitacji lub w innej dziedzinie życia.
◗ Co można zrobić, gdy w opiece nad chorym pojawiają się trudne chwile dla najbliższych: zmęczenie, rezygnacja, a zwłaszcza poczucie bezsilności?
Poczucie bezsilności jest czymś naturalnym, szczególnie na początku, gdy dowiadujemy się o chorobie i nie wiemy, co robić. Tak naprawdę nigdy nie jesteśmy bezsilni – towarzyszenie choremu jest podstawą leczenia. Przyglądajmy się kolejnym uczuciom, jakie się w nas pojawiają, aby je zrozumieć i zaakceptować. Im bardziej człowiek pozwala sobie na przeżywanie uczuć, tym bardziej konstruktywne jest jego działanie. Niezbędne są też chwile wytchnienia bez poczucia winy, gdyż dzięki nim nabieramy sił do opieki. Ostatecznie siłę i chęć do niesienia pomocy wspiera wiara. Oparciem zawsze jest Pan Bóg.
◗ Dziękuję za rozmowę.