![]() |
| Alicja Krata, mediator w konfliktach małżeńskich. fot. EWA ZBIEGIENI |
![]() |
| Alicja Krata, mediator w konfliktach małżeńskich. fot. EWA ZBIEGIENI |
◗ Dlaczego małżonkom tak trudno jest szczerze rozmawiać ze sobą o własnych emocjach?
Przede wszystkim bardzo trudno jest uświadomić sobie swoje potrzeby, nazwać je i wypowiedzieć. Bywało, że gdy prowadząc mediację, próbowałam te potrzeby wydobyć od skonfliktowanych stron, kończyło się tym, że oboje uczestnicy wracali do osądów i oskarżeń. Jest to najtrudniejszy etap mediacji – ujawnianie i wzajemne zrozumienie potrzeb. Szukając odpowiednich metod w swojej pracy, trafiłam na książkę Marshalla Rosenberga Porozumienie bez przemocy i na warsztaty, które autor ten prowadził, a potem warsztaty innych trenerów metody Porozumienie Bez Przemocy. Metoda ta pokazuje, jak być autentycznym i szczerym, odnosząc się z szacunkiem do drugiego człowieka. Uczy, by wziąć odpowiedzialność za swoje uczucia. Na przykład pomaga żonie dostrzec, że tak naprawdę jest rozżalona, bo miała trudny dzień w pracy. I uczy, że trzeba powiedzieć o tym mężowi, zamiast go obwiniać. Wtedy on może dostrzec, co przeżywa żona, okazać jej empatię, zamiast odpowiadać z agresją. Jeśli ludzie swoje potrzeby nazwą, usłyszą i wzajemnie zrozumieją, rozwiązania sytuacji konfliktowych same się nasuwają. Często ludzie używają przemocy, bo nie umieją inaczej powiedzieć, co jest dla nich ważne, czego potrzebują.
◗ Ale skąd bierze się przemoc w związku, który dobrze się zapowiadał, w którym małżonkowie świetnie się rozumieli, byli w sobie zakochani?
Często dobieramy się tak, że jedna osoba stosuje zachowania bardziej uległe, druga roszczeniowe. Nazywa się to koluzją – nieświadomą zgodą małżonków co do swoich wzorców postępowania. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tych mechanizmów, nie rozmawiamy ze sobą na poziomie wyrażania potrzeb, sytuacje związane z dominacją jednej strony powtarzają się i prowadzą do tego, że nierównowaga się utrwala. Jedna osoba staje się coraz bardziej uległa, a druga roszczeniowa, władcza. I obydwie jakby wzajemnie sobie na to przyzwalają. Gdy taki układ trwa długo, schemat zaczyna się cyklicznie powtarzać, mechanizm wzajemnych zachowań staje się coraz bardziej destrukcyjny. Pojawia się przemoc – jako wynik utrwalonej nierównowagi między małżonkami.
◗ Jakie są skutki takiej przemocy?
Są to liczne objawy długotrwałego stresu związanego z krzywdzeniem, niskie poczucie własnej wartości, depresja. Zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie jest osoba cierpiąca. Terapeuci, którzy pracują ze sprawcami, odkrywają, że w istocie są to osoby, które chcą kochać, ale mają niezaspokojone potrzeby akceptacji, bardzo niską samoocenę. To jest tak naprawdę wołanie o miłość, ale w bardzo nieumiejętny sposób. Trudność polega na tym, że nie zdają sobie sprawy, iż stosowana przez nich przemoc wcale nie poprawia ich samooceny i nie zwiększa poczucia wartości. Nie zyskują też przez to miłości partnera, której tak pragną. Wprost przeciwnie.
◗ Dlaczego więc powtarzają schemat przemocy?
Bo nie znają innego. Nikt im też w odpowiednim momencie nie powiedział wprost, że takie zachowania powodują ból partnera, jego cierpienie, żal, poczucie krzywdy. Wiele wzorców, często destrukcyjnych, przenosimy z domów rodzinnych, ze szkoły, z doświadczeń życiowych. Nieświadomie je powielamy. I nie rozmawiamy o tym ze współmałżonkiem, gdy zaczynamy budować nasz związek. Po obu stronach jest mnóstwo napięć, konfliktów wewnętrznych, starych zadr i duży poziomu stresu. Sprawca radzi sobie z tym w taki sposób, że stosuje przemoc, a ofiara wmawia sobie, że jeśli to przetrwa i spełni żądania, to może następnym razem będzie inaczej.
◗ Dlatego ulegamy?
Na pewno jest w tym bardzo dużo lęku, który może mieć źródło w dzieciństwie. Na przykład ojciec faworyzował brata, a mała kobieta musiała bardzo się starać, by tata ją docenił. Albo mama wymagała, aby zawsze była posłuszną, grzeczną dziewczynką. Gdy pojawiają się trudności z mężem, dorosła już kobieta podświadomie wciąż czuje się gorsza, boi się odrzucenia. Dlatego stara się zrobić wszystko, żeby męża zadowolić. Jeśli dzieci nie dostaną w domu rodzinnym głębokiej, bezwarunkowej miłości i akceptacji, to potem w dorosłym życiu trudno im ją dawać i otrzymywać od innych.
◗ Jaką przemoc najczęściej stosują kobiety?
Kobiety są „mistrzyniami” przemocy psychicznej. Wykorzystują często np. sferę seksualną: „Jeśli czegoś nie zrobisz, nie pójdę z tobą do łóżka”. Stosują system kar i nagród. Potrafią też znaleźć taki moment i czułe miejsca, że boleśnie godzą w męską godność, używając przy tym subtelnych słów. Jeśli mężczyzna jest codziennie krytykowany przez żonę, to coraz bardziej cierpi z powodu niedocenienia, nieakceptacji. I często jest to nieuświadomiona przez obie strony przemoc. Mężczyźni nigdzie tego nie zgłaszają, wstydzą się o tym mówić. Obniżające się poczucie własnej wartości nie sprzyja oczywiście podtrzymywaniu przyjemnych uczuć do kobiety. Taki zraniony mężczyzna albo odchodzi, albo pociesza się w innym związku, albo w pewnym momencie nagle zareaguje tak, że w kłótni uderzy.
◗ Czy przemoc mężczyzn to zazwyczaj przemoc fizyczna?
Niekoniecznie. Mężczyźni stosują też inne rodzaje przemocy wobec kobiet – ekonomiczną, psychiczną. Znam kobiety, które radziły sobie przez wiele lat, nie dostając wystarczających pieniędzy na utrzymanie rodziny, wspierając męża przegrywającego wspólne pieniądze w kasynie, zaciągającego długi. I nie podejmowały pracy zawodowej, bo mąż wymagał od nich wyłącznie zajmowania się domem. Trudno sobie wyobrazić, jak to wytrzymały. Mąż jednej pani potrafił nie odzywać się przez dziesięć miesięcy we wszelkich sytuacjach, dotyczących dzieci, domu, zakupów i wspólnie prowadzonej firmy. Cokolwiek żona do niego mówiła, on milczał. To była przemoc psychiczna. Rozmawiali o tym podczas mediacji. Przyznał, że bardzo źle się czuł przez te okresy milczenia, ale z drugiej strony nadal uważał, że to wina żony. Nie postępowała tak, jak on by chciał, karał ją więc tym milczeniem. Ale karał też siebie. Ona w pewnym momencie podjęła decyzję o odejściu. Stwierdziła, że dłużej tak nie może żyć. A dlaczego znosiła to tyle czasu? Ze względu na troje dzieci. Ale u dzieci też pojawiły się problemy: myśli samobójcze u najstarszego licealisty, depresja u gimnazjalisty, trudności szkolne u 12-letniej córki. Dzieci funkcjonujące w takim napięciu między rodzicami też doświadczają destrukcyjnej siły konfliktu, którego rodzice nie potrafią rozwiązać. Poza tym ich tata nie uświadamiał sobie, że jest to forma przemocy i stosował metodę milczenia również w stosunku do dzieci. Dopiero gdy następuje poważny kryzys w małżeństwie, ludzie zaczynają uświadamiać sobie, jakie dziwne rzeczy robili. I zastanawiają się – dlaczego, po co, czemu to miało służyć, w czym pomóc?
◗ Jest dobre wyjście z takiej sytuacji?
Ważne, by umieć sobie wybaczyć te błędy. W danym momencie zachowujemy się w taki sposób, w jaki potrafimy, na ile pozwala nam nasza wiedza, umiejętności, doświadczenia, świadomość siebie. Ale to już przeszłość. To było. Teraz możemy skupić się na rozwiązaniach na przyszłość, na tym, co mogłoby nam pomóc, byśmy lepiej funkcjonowali. Gdy ludzie wchodzą na taki poziom, przestają ciągle wracać do przeszłości, potrafią wybaczyć sobie i drugiej osobie to, co się działo, jako czyny i gesty nieświadome, wymykające się spod kontroli. Są w stanie zbudować przyszłość bez ran i pielęgnowanych urazów. Gdy jednak przerwanie przemocy okazuje się za trudne, dopóki ludzie są blisko siebie, to lepiej się rozstać: zamieszkać na jakiś czas oddzielnie, pójść na terapię czy równolegle na terapię i warsztaty.
Na pewno przemocy należy postawić granice. Nie mogą być akceptowane zachowania niszczące, krzywdzące, naruszające wolność i godność drugiej osoby. Te granice tak naprawdę trzeba też wyraźnie postawić w sobie. To znaczy: „Ja już nie chcę więcej tego doświadczać ani też nikogo obwiniać i prowokować jego agresji. Chcę znaleźć siebie, chcę się umocnić. Chcę zobaczyć, jak funkcjonuję, co mi jest potrzebne, chcę się nauczyć to wyrażać, znaleźć swój potencjał i z niego korzystać”. Celem metody Porozumienie Bez Przemocy jest próba nawiązania kontaktu, danie szansy, stawianie granic dla empatii. Jeśli syndrom dominacji jest już na tyle silny, że role ofiary i sprawcy utrwalają się i małżonkowie, samodzielnie poszukując rozwiązań, nie są w stanie tego przerwać, potrzebna jest pomoc specjalistów.
Alicja Krata, mediator w konfliktach małżeńskich, trener umiejętności osobistych, założycielka „Szkoły Miłości”.
Gdzie szukać pomocy?
Osoby, które chciałyby uzyskać poradę, skierowanie do odpowiedniej placówki lub informację, mogą dzwonić na Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” – 0801-12-00-02 (płatny pierwszy impuls połączenia) od poniedziałku do soboty w godz. 8-22, w niedziele i święta w godz. 10-16. Osoby doznające przemocy oraz jej świadkowie również mogą uzyskać poradę i wsparcie, kontaktując się e-mailowo: niebieskalinia@niebieskalinia.info Informacje na temat przemocy, bezpłatnych konsultacji ze specjalistami i porady prawne znajdują się na stronie: www.niebieskalinia.org