![]() |
| Vivien Leigh i Clark Gable w filmie Przeminęło z wiatrem. fot. EAST NEWS |
Gdzie się podziali niegdysiejsi amanci? Czy odnajdujemy ich już tylko w arcydziełach filmowych z przeszłości? Wyobrażenie amanta zmienia się, tak jak zmieniają się kanony urody i mody.
Zaczęło się w Casablance
Rick Blaine, właściciel Rick’s Café Americain, nocnego lokalu w Casablance, jest kimś, kto budzi sympatię, mimo że ma zmęczone spojrzenie, niewiele go już dziwi, a z jego wypowiedzi przeziera cynizm. Pod tą maską skrywa się jednak sentymentalizm, złamane serce i tęsknota za ukochaną. Skrycie cierpi. Traci zimną krew, gdy słyszy sentymentalną piosenkę o miłości „As Time Goes By” („Choć mija czas”), która coś mu przypomina. Gdy poznawał w Paryżu Ilsę Lund (w tej roli Ingrid Bergman), był jeszcze ufny i optymistycznie nastawiony do życia. Po zajęciu Paryża przez armię niemiecką Ilsa znikła. Nie dotarła na dworzec, aby z Rickiem wyjechać z miasta. Zostawiła list. Gdy Rick czytał ów skrawek papieru w strugach deszczu, zdawało się, że płacze, bo krople deszczu są jak łzy. „Płacze” zakochany mężczyzna, zdradzony przez kobietę, której zaufał. Gdy znów po jakimś czasie spotkał Ilsę w swoim lokalu w Casablance, dowiedział się prawdy. W dramatycznych okolicznościach odnowili romans, ale zaraz znów się rozstali… Tak zrodziło się arcydzieło melodramatu, które można oglądać bez końca. Casablanca (z roku 1942) kojarzy się przede wszystkim ze świetną grą Humphreya Bogarta i wspaniale mu partnerującą Ingrid Bergman. Bogart na pierwszy rzut oka nie wydaje się typem filmowego uwodziciela, ale ostatecznie okazuje się amantem z krwi i kości.
W panteonie legendarnych amantów nie może też zabraknąć miejsca dla szlachetnego Henry’ego Fondy czy Gregory’ego Pecka, którego tak wspominała aktorka Ava Gardner: „Gdy zobaczyłam go pierwszy raz, myślałam, że mam przed sobą ożywiony posąg Apolla”. Poznała go na planie filmu Śniegi Kilimandżaro (z 1952 roku). „Ostatni taki amant” – mówiły o nim jego słynne filmowe partnerki, Audrey Hepburn i Lauren Bacall. Kobiety go uwielbiały, ale on prawie pół wieku spędził z ukochaną żoną, pozostając jej wiernym.
Pocałunek amanta
W arsenale środków, jakimi gotów jest posłużyć się amant, wysoką rangę ma oczywiście pocałunek. W filmie Przeminęło z wiatrem (z roku 1939) Rhett Buttler (Clarke Gable) poucza Scarlett (Vivien Leigh): „Powinnaś być całowana i często, i przez kogoś, kto wie, jak to robić”. Niezmienna jest miłość Rhetta do Scarlett, który całymi latami pozostaje blisko niej. Wspiera ją i usiłuje przekonać o swoim męskim uroku i zaletach. Wreszcie żeni się z nią w nadziei, że Scarlett go pokocha. Wiele się wydarzyło, zanim Scarlett zrozumiała, że jej miłość do Ashleya była tylko dziewczęcym zauroczeniem, a tak naprawdę zawsze kochała tylko Rhetta.
Alfred Hitchcock, kręcąc romantyczny thriller Osławiona (z roku 1946), obszedł obowiązujący przepis, który mówił, że pocałunek na ekranie nie może trwać dłużej niż trzy sekundy. Zalecił Cary’emu Grantowi i Ingrid Bergman całować się, potem skubnąć nieco jedzenia, znów się całować, potem odebrać telefon itd. Uzyskał tym samym piorunujący efekt, zgoła odwrotny od intencji cenzorów.
Wieczni chłopcy
Niezależnie o tego, czy George Clooney gra postacie szlachetne, czy błyskotliwych oszustów, już od lat oczarowuje płeć piękną swoim uśmiechem. W filmie Co z oczu, to z serca (z roku 1992) wciela się w postać Jacka Foleya włamywacza-dżentelmena nie stosującego siły, który uwodzi swoją antagonistkę, agentkę FBI (w tej roli Jennifer Lopez). W Bracie, gdzie jesteś (z roku 2000) Clooney gra Ulyssesa, który odsiaduje wyrok za udawanie prawnika i ucieka z więzienia, aby odzyskać miłość swojej żony. Nieprzypadkowo Clooney ustylizowany jest tu na samego Clarka Gable’a.
Jednym z amantów współczesnego kina jest Hugh Grant, modelowy już przypadek wiecznego chłopca. W filmie Cztery wesela i pogrzeb (z roku 1994) zachwycił widzów swoją nieporadnością wobec Andy McDowell. Od tej pory z tej nieporadności uczynił swój znak firmowy.
Polscy amanci
Rolą Ordynata Michorowskiego w Trędowatej (z roku 1926) Bolesław Mierzejewski zapisał się jako pierwszy amant kina przedwojennego. Eugeniusz Bodo, śpiewając piosenkę „Jeśli znajdę taką żonę” w filmie Czy Lucyna to dziewczyna? (z roku 1934), pokazał jeden ze swych licznych talentów. Zapamiętany został z powodu chłopięcego wdzięku i uśmiechu. Przystojny Aleksander Żabczyński był typem klasycznego, liryczno-romantycznego gwiazdora. W Manewrach miłosnych (z roku 1935) tworzył niezapomnianą parę z Tolą Mankiewiczówną.
Role, które grał zmarły niedawno Jan Machulski, m.in. w filmie Ostatni dzień lata (z roku 1958) spowodowały, że umieszczano go w szufladce z napisem „amant”. Nie protestował, bo podobanie się płci przeciwnej nie było przecież czymś nieprzyjemnym. „Aktor jest jak uzdrowiciel i powinien nieść radość” – mówił Machulski.
Na miano idola i amanta można było sobie także zapracować, grając w filmach historycznych. Andrzej Kmicic, przemieniający się w Potopie (z roku 1974) z banity w bohatera (znakomita rola Daniela Olbrychskiego), zasługiwał na rękę niejednej pięknej Oleńki. Szybsze bicie niewieścich serc wywołuje także Michał Żebrowski, choćby wtedy, gdy wciela się w postać Skrzetuskiego w filmie Ogniem i mieczem (z roku 1999). Bogusław Linda grał najpierw pozytywnych bohaterów, ale też wyspecjalizował się w rolach takich cynicnych postaci, jak np. Franz Mauer w Psach (z roku1992). Za intrygującą maską twardziela, którą wkłada, można się jednak doszukać kogoś, kto bywa także sentymentalny.
Nasze prababki zafascynowane były Rudolphem Valentino. Dzisiaj w kręgu damskiego zainteresowania znajdują się m.in. Antonio Banderas i Brad Pitt… To pokazuje, że zmieniły się kinowe wzorce męskości, ale także sposoby wyrażania emocji. Bo każda epoka ma swoich amantów.

