Człowiek ma naturalną chęć bycia dobrym i czynienia dobrze, tylko nie zawsze ma możliwości pokazania tego. Bardzo jesteśmy w tej chwili zaganiani. Mamy mało czasu na poświęcanie go bliskim, najbliższym, nawet swoim dzieciom, rodzicom, małżonkom, przyjaciołom. Coraz mniej otrzymujemy – chyba również w dzieciństwie – uczuć. Tych pozytywnych. Coraz mniej dowodów tego, że jesteśmy wspaniali, że kochają nas. Każdy musi mieć poczucie bycia potrzebnym i akceptowanym przez innych” – powiedział Krzysztof Kolberger w telewizyjnym programie Grzegorza Miecugowa „Inny punkt widzenia” w 2006 roku.
![]() |
| Aktorki Ewa Telega, prezes Stowarzyszenia K40, Małgorzata Kożuchowska i Ewa Gorzelak, prezes Fundacji „Nasze Dzieci” Fot.Stowarzyszenie K40. |
Podziel się z sąsiadem
„Kopernik była kobietą” – manifestują działaczki Stowarzyszenia K40, działającego w podwarszawskim Komorowie. Piszą o sobie: „Stowarzyszenie kobiet niezależnych i nieobliczalnych, kreatywnych i przedsiębiorczych, kobiet, które chcą i będą wpływać na życie publiczne Komorowa, gminy, powiatu i kraju”. Organizują cykliczne spotkania literackie, kabaretowe, muzyczne, goszcząc na nich znane i ciekawe postacie. Są wśród nich twórcy i wykonawcy lubiani i znani. Działaczki K40 nie tylko inicjują różne imprezy, ale też uczestniczą w rozmaitych ważnych akcjach społecznych, gdyż twierdzą, że są wszędzie tam, gdzie warto lub trzeba być.
„Wszyscy jesteśmy tacy sami” – to hasło pikniku, w którym uczestniczyły dzieci upośledzone umysłowo i ruchowo. Piknik zorganizowany został w Michałowicach w maju 2007 roku przez komorowskie działaczki we współpracy z Towarzystwem Olimpijczyków Polskich. Gościem specjalnym Rodzinnego Pikniku Integracyjnego była Anna Dymna, aktorka i założycielka działającej prężnie od 2003 roku Fundacji „Mimo Wszystko”. Z niepełnosprawnymi szermierzami pojedynkowali się w trakcie pikniku Zbigniew Zamachowski oraz Daniel Olbrychski, który odbył także walkę bokserską. Zbigniew Wodecki wystąpił z recitalem, przekazując całe honorarium za występ na rzecz Stowarzyszenia K40 i prowadzonych przez nie akcji.
W grudniu ubiegłego roku, tym razem w Komorowie, odbyła się natomiast kolejna edycja koncertu-aukcji „Nasze Dzieci”, podczas której działaczki K40 już drugi raz zbierały pieniądze na wyjazd wakacyjny dzieci chorych na nowotwory (organizuje go Fundacja „Nasze Dzieci”, działająca przy Klinice Onkologii Szpitala Pomnika Centrum Zdrowia Dziecka). W koncercie wystąpili Michał Bajor, Kasia Zielińska i Halinka Młynkowa. Aukcje poprowadziła Ewa Telega z Szymonem Majewskim, Małgorzatą Kożuchowską i Dorotą Landowską. Udało się zebrać 55 680 zł, co pokryje w całości koszty dziecięcego wyjazdu.
![]() |
| Anna Dymna i Zbigniew Zamachowski podczas Festiwalu Piosenk Zaczarowanej im. M. Grechuty dla dzieci niepełnosprawnych. Fot. FORUM |
Grudzień 2007 roku okazał się dla K40 szczególnie owocny w działania na rzecz potrzebujących. Tuż przed Bożym Narodzeniem zakończyła się przedświąteczna akcja Stowarzyszenia pod nazwą „Podziel się z sąsiadem”. Członkinie K40 przygotowały 53 paczki świąteczne, które zawierały artykuły spożywcze ofiarowane przez różnych darczyńców. Za pośrednictwem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej paczki trafiły do najbardziej potrzebujących w gminie Michałowice. Dodatkowym sukcesem było to, że w tym roku w akcję włączyli się również wolontariusze ze Szkoły Podstawowej w Komorowie.
Działaczki K40 już myślą o kolejnej nowej akcji. „Pomóc” i „wspomóc” to słowa, które najczęściej padają na spotkaniach komorowskich kobiet.
Głos Świętego Mikołaja
Franciszek Pieczka podkładał głos pod reklamę kampanii Fundacji Świętego Mikołaja, budującej pozytywny wizerunek rodzinnych domów dziecka.
Michał Rżysko, koordynator z Fundacji Świętego Mikołaja, zapewnia, że znane osoby bardzo chętnie pomagają w działaniach Fundacji: „W tym roku pani Iwona Schymalla, prezenterka i publicystka TVP, i pan Cezary Żak, aktor, zgodzili się pomagać nam w zbiórce 1% podatku. Wcześniej w kampaniach brali udział Marek Kondrat (Warszawskie Hospicjum dla Dzieci), Andrzej Chyra (Dzieci na Litwie, Polska Akcja Humanitarna 2000-2003), Katarzyna Dowbor, Krzysztof Ibisz, Marek Pospieszalski, Krystyna Czubówna, Wiesław Gołas, Norman Davis, Jerzy Kryszak, Anna Popek, Stanisław Sojka, Jan Pospieszalski, Zbigniew Hołdys (warszawska edycja Pól Nadziei 2004/2005)” .
„Czasem gwiazdy nam odmawiają i nie możemy mieć o to żalu. Podczas poszukiwania znanych osób, które zgodziłyby się wesprzeć naszą akcję 1%, dwóch artystów odmówiło mi, ponieważ przekazali już swój 1% innej organizacji, z czego mogę się tylko cieszyć. Zdarza się, że współpracę przy konkretnej akcji uniemożliwia brak czasu – zdjęcia, próby...
![]() |
| Zbigniew Hołdys kwestuje na rzecz warszawskiej edycji Pól Nadziei 2004/2005 Fot. Fundacja św. Mikołaja |
I tu też trudno o pretensje. Raz miała miejsce zabawna sytuacja. Znana piosenkarka obiecała wziąć udział w kweście na rzecz hospicjum. Wszystko było umówione, udział potwierdzony, ale pani nie przyjechała. Przeprosiła, że jest bardzo zmęczona po koncercie i nie da rady wyjść z domu. Godzinę później nasi wolontariusze kwestujący w warszawskiej Galerii Mokotów widzieli ją na zakupach. Szkoda, ale tak to już jest i nie ma się co obrażać” – opowiada Michał Rżysko.
Piosenka w prezencie
„Myślę, że przez muzykę lub piosenkę można zrobić wiele dobrego” – wierzy Eleni. Piosenkarka otrzymała wiele wyróżnień i podziękowań za swoją działalność charytatywną. W roku 2003 Fundacja Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej imienia św. Stanisława Kostki w Katowicach przyznała jej „Złote Serce” za „szczodrobliwość, życzliwość, zrozumienie, współpracę, słowem za wszystko, co umożliwia realizację szczytnych celów na rzecz środowiska dzieci i młodzieży niepełnosprawnej”.
Eleni działa charytatywnie także na rzecz seniorów. „Dużym szacunkiem darzyłam zawsze ludzi starszych, czego nauczyli mnie rodzice. Kiedy zaproszono mnie na spotkanie z mieszkańcami Domu Spokojnej Starości – żeby nie użyć określenia Dom Pomocy Społecznej – oczywiście nie odmówiłam. Pierwszy raz pojechałam na takie spotkanie wiele lat temu i tak pokochałam tych ludzi, że teraz stało się już tradycją, że uczestniczę w różnych uroczystościach, które tam się odbywają”.
Kiedy w 2005 roku „Gazeta Poznańska” ogłosiła plebiscyt na „Poznaniaka Roku 2004”, związanego z działalnością charytatywną w województwie wielkopolskim, statuetkę otrzymała właśnie Eleni. W tym samym roku dostała od wojewody poznańskiego, Andrzeja Nowakowskiego, medal „Ad Perpetuam Rei Memoriam” (‘Na Wieczną Rzeczy Pamiątkę’). Są nim nagradzani wybitni Wielkopolanie, przedstawiciele różnych środowisk, którzy swoimi dokonaniami na trwałe wpisują się w historię i spuściznę województwa.
Eleni chętnie bierze udział w koncertach charytatywnych, takich jak choćby „Miłość za miłość” z roku 2001, zorganizowanym przez szczecińskie koło Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym. W tym samym roku uczestniczyła też w koncercie „Serce w prezencie” na rzecz Wielkopolskiego Hospicjum dla Dzieci. Wcześniej, w 1999 roku, piosenkarka grała bożonarodzeniowe koncerty z księdzem Arkadiuszem Nowakiem na rzecz zarażonych AIDS i HIV.
Koncerty charytatywne Eleni dawała w Polsce, ale i za granicą, m.in. w Kanadzie. „Muszę wejść na estradę i śpiewać, może w ten sposób pomogę ludziom, którzy przeżywają kłopoty czy tragedie” – powiedziała w 1994 roku po tragicznej śmierci swojej jedynej córki, Afrodyty.
![]() |
| Eleni Fot. Adam Szczygieł SSP |
Teatr życia
Ernest Bryll uważa, że artyści, osoby publiczne powinny aktywnie włączać się w niesienie pomocy potrzebującym. Nie każdy ma jednak talent Anny Dymnej. „Wiele akcji charytatywnych jest w Polsce puszczonych na żywioł, w zorganizowaniu dotacji często przeszkadza biurokracja” – twierdzi poeta.
Pan Bryll uczestniczy w wieczorach autorskich, za które biblioteki nie płacą, ponieważ brak im na to funduszy. Ponadto zasiada nieodpłatnie w jury różnych konkursów oraz przeznacza własne obrazy lub książki na aukcje charytatywne, a także pracuje z niepełnosprawnymi. W ramach Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Artystycznej Niepełnosprawnych (OPTAN), „Teatru Życia” im. biskupa J. Chrapka, dwa razy do roku w Grudziądzu odbywają się warsztaty, podczas których niepełnosprawni artyści prezentują swoje dokonania. „To ludzie różnego rodzaju niepełnosprawności i różnej jakości talentów” – tłumaczy poeta. Oprócz niego w Przegląd jest zaangażowanych kilku innych twórców, m.in. piosenkarz Tadeusz Woźniak czy Franciszek Maśluszczak, malarz i rysownik. Bryll pomaga niepełnosprawnym pisać wiersze i sztuki sceniczne, konsultuje ich prace. Z podziwem mówi o wysiłku ludzi, którzy przyczyniają się do zorganizowania Przeglądu, gdyż samo przywiezienie niepełnosprawnych i zakwaterowanie ich wymaga, oprócz pieniędzy, także zdolności logistycznych.
„To dla mnie trudne doświadczenie. Byłem wstrząśnięty, kiedy oglądałem «Teatrzyk Zielona Gęś» w wykonaniu niewidomych albo słuchałem pieśni ludzi z całkowitym niedowładem kończyn. Przeżywam to, jak u wielu niepełnosprawnych choroba postępuje z roku na rok. Jeden poeta, z którym pracuję, ma zanik mięśni. Na początku pisał jeszcze ręką, ale teraz musi to robić ustami. Trzeba mieć wielką siłę serca, by pomagać innym” – kończy Ernest Bryll.
Akt w Laskach
„Rocznie przekazuję na aukcje charytatywne 3-4 obrazy, a w każdym miesiącu odbieram 2-3 telefony z prośbą o kolejne prace. Trzeba uważać, angażując się w aukcje. Zdarzają się przypadki, że ludzie chcą w ten sposób artystów naciągnąć. Fundacje lub stowarzyszenia, którym przekazuję obrazy, są sprawdzone – przyznaje Franciszek Starowieyski. Są wśród nich m.in. Szkoła Przymierza Rodzin, Fundacja im. św. Brata Alberta i Fundacja Sue Ryder. „Z drugiej strony niektórzy twórcy także postępują niegodnie. Można dać drobiazg: szkic albo niewielki rysunek, ale nie podkolorowane ksero! A jedna znana artystka robi tak regularnie” – oburza się autor Teatrów Rysowania.
![]() |
| Franciszek Starowieyski kilka razy w roku przekazuje swe obrazy na aukcje charytatywne. Fot. REPORTER |
Ostatnio poproszono pana Starowieyskiego o przekazanie obrazu na aukcję na rzecz wybudowania nowej szkoły w Laskach (poprzednia spłonęła w pożarze). Zgodził się natychmiast. „Chciałem im pomóc, a oprócz tego w Laskach spoczywa moja rodzina, więc jest to miejsce dla mnie szczególne. Rozmawiając z księdzem przez telefon, upewniłem się jednak: «Takie święte miejsce… A wiecie, co ja maluję i lubię?». «Ależ o to nam właśnie chodzi! Inne Pańskie prace by się tak dobrze nie sprzedały» – potwierdzili”. I dostali, czego chcieli – piękny akt.
„Artyści powinni dawać prace na aukcje, żeby poprawić sobie humor. W galerii sprzedaję rysunek za cenę od 3 do 7 tysięcy złotych, a na aukcji ten sam rysunek może się sprzedać za 11 tysięcy albo nawet więcej. Mimo że samemu nie dostaje się tych pieniędzy, to i tak wzrasta poczucie własnej wartości. Tylko raz musiałem sam odkupić swój nieduży rysunek na aukcji, bo nie chciałem, aby poszedł za 500 zł. Później sprzedałem go w jednej z galerii za 3 tysiące” – przypomina sobie artysta.
Wielu jest na szczęście artystów, którym bliska jest idea dzielenia się swoim talentem z innymi, traktowania go jako daru, który może drugiego człowieka nie tylko wzbogacić, ale i w jakiś sposób uratować. Wydaje się, że ci twórcy znaleźli swoją drogę ku tym, którzy ich potrzebują. Trzeba mieć nadzieję, że „zarażą” tym innych kolegów po fachu. Każdy z nas może pomóc i każdy inaczej. Liczy się przecież siła serca.





