Komedia romantyczna zdobyła popularność w latach trzydziestych XX w. Przez lata zmieniała makijaż i suknie, by najgorętszy romans z publicznością przeżyć w latach dziewięćdziesiątych. Profesor Grażyna Stachówna – historyk filmu i wykładowca w Instytucie Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa, że wymieszanie humoru i sentymentalizmu to tylko część recepty na komedię romantyczną: „Musi ona również zawierać odmierzone we właściwych proporcjach: profesjonalizm, wdzięk, urok i bezpretensjonalność”. Sama forma jednak nie wystarczy. Dziś potrzebne są jeszcze pieniądze.
![]() |
| Danuta Stenka (Judyta) i Artur Żmijewski (Adam) w komedii „Nigdy w życiu”. Fot. Piotr Bujnowicz/Fabryka Obrazu/Fotonova, |
Chłopak spotyka dziewczynę
Komedia romantyczna jako gatunek zawędrowała z Europy do Hollywood za przyczyną niemieckiego reżysera Ernsta Lubitscha. Przez lata komedie romantyczne zachowywały niezmieniony schemat, jednak w latach dziewięćdziesiątych zerwano z ukazywaniem trudnych, a nawet patologicznych związków między mężczyznami i kobietami na rzecz historii humorystyczno-sentymentalnych. Zapotrzebowanie na tego typu produkcje spowodowane było nadmiarem brutalnego kina akcji. Wtedy właśnie komedie romantyczne wytworzyły klasyczny schemat fabularny. Profesor Stachówna uważa, że nie zmienia się on od lat osiemdziesiątych i pierwszych filmów Ernsta Lubitscha zrealizowanych w USA: „Chłopak spotyka dziewczynę, zakochują się w sobie, mają wiele kłopotów, ale wszystkie one zostają pokonane i opowieść dobrze się kończy. Jest to zarazem wzorzec klasycznego melodramatu. Komedia romantyczna różni się od niego dwiema podstawowymi cechami – zawsze kończy się happy endem oraz miesza się w niej humor i smutek, śmiech i łzy, wzruszenie i rozbawienie”.
Ksiądz Andrzej Adamski, medioznawca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego uważa, że twórcy kinowych romansów wyjątkowo przykładają się do pracy nad konstrukcją filmów. Opowiadają o ludziach, którzy są tacy jak przeciętni widzowie i powielają za każdym razem ten sam schemat: uczucie, stawianie czoła przeciwnościom i szczęśliwe zakończenie. Na tej właśnie kanwie powstały legendarne filmy Pretty Woman, Uwierz w ducha, Bezsenność w Seatle i wiele innych.
Komedie po polsku
W Polsce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych prawie w ogóle nie produkowano komedii romantycznych. Przełomem miał być film Zakochani (1999), który do dzisiaj cieszy się sporą popularnością. Pomimo wiernego zaadaptowania hollywoodzkich wzorców, twórcy nie ustrzegli się jednego błędu. „Bohaterowie nie przeżyli żadnej wewnętrznej przemiany w wyniku wielkiej miłości, jaka nieoczekiwanie się między nimi zrodziła. W finale filmu wracają do swych profesji (naciągaczki i żigolaka). Budzi to przykre rozczarowanie widzów, bo likwiduje ich wiarę w uzdrawiającą moc miłości i niszczy przyjemność płynącą z happy endu” – uważa prof. Stachówna.
Od czasu premiery Zakochanych polskie komedie romantyczne na stałe zagościły w repertuarach kin: Tylko mnie kochaj, Nigdy w życiu!, Dlaczego nie?, Jeszcze raz. Jednak wiele z nich, choć często są źródłem dochodu dla ich producentów i reklamodawców, nie zachowuje schematu gatunkowego. Dużo krytycznych uwag padło pod adresem najgłośniejszej ostatnio polskiej produkcji tego typu – Lejdis: „Bilet na seans nie był wart swojej ceny”; „Zdecydowanie naciągana historia czterech przeciętnych kobiet, niezbyt wysublimowany humor, dialogi pełne wulgaryzmów, których i tak dość mamy w życiu codziennym”; „Mimo że film reklamowany był jako komedia z wątkami romantycznymi, to niewiele było tam momentów do śmiechu”. Oto opinie osób wychodzących z sali kinowej.
Happy end
Komedia romantyczna cieszy się w naszym kraju stale rosnącą popularnością. Pomimo że romanse filmowe „Made in Poland” powstają jak grzyby po deszczu, najlepsze recenzje zbierają nadal tytuły zagraniczne, ostatnio np. hollywoodzkie PS. Kocham Cię. Jest to zaskakująca, zabawna, a zarazem wzruszająca komedia o niezwykłej miłości i przemijaniu. Film łączy w sobie humor z refleksją i chwilą zadumy. Mówi o wzlotach i upadkach. O szczęściu, ale i rozpaczy, której przecież w normalnym życiunie brakuje.
„Mimo to polska publiczność wciąż chce oglądać wyidealizowany świat gwiazd z sąsiedztwa oraz śledzić romansowe problemy pięknych ludzi sukcesu – twierdzi prof. Stachówna. – Chce podglądać szczęśliwie zakochanych, a co najważniejsze, pożąda happy endu. Jest to próba ucieczki od szarego, życia i problemów, jakie ono przynosi, pragnienie baśni dla dorosłych, która gwarantuje szczęśliwe zakończenie. Filmy tego gatunku mają zapewnić nam rozrywkę, a ich rosnąca liczba gwarantuje, że każdy będzie mógł znaleźć coś dla siebie”. „Do tego dodajmy jeszcze dobrze zrobioną kampanię promocyjną, znane twarze w obsadzie i mamy sukces murowany – dodaje ks. Adamski. – Nie zmienia to faktu, że obejrzawszy jeden taki film, obejrzało się już wszystkie”.



